Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Kłopoty w norweskim raju

Czy w Norwegii mieszkają też kobiety nie należące do sytej klasy średniej? Kinga Dunin czyta powieści Niny Lykke i Hilde Rod-Larsen.

ObserwujObserwujesz
Walka

Nina Lykke, Nie, po prostu nie, przeł. Karolina Drozdowska, Pauza 2026 (I wydanie 2018)

Nina Lykke, Gdzie są dorośli?, przeł. Karolina Drozdowska, Pauza 2026

Nina Lykke, Ostatnie stadium, przeł. Karolina Drozdowska, Pauza 2021

Jest to niezadowolenie, które – moim zdaniem – wynika z wielkich oczekiwań. Pełne zatrudnienie, bezpieczeństwo socjalne, dynamicznie rosnący z roku na rok standard życia sprawiają, że wszyscy mamy doskonałe perspektywy na przyszłość, lecz budzą w nas jednocześnie zniecierpliwienie tym, że nie zmierzamy ku tej przyszłości szybciej niż to się dzieje teraz.

Fragment wystąpienia szwedzkiego premiera Tagego Erlandera przed Rikstagiem, Sztkholm, styczeń 1956 roku.

To motto otwierające powieść Nie, po prostu nie w zasadzie pasuje do wszystkich trzech z nich. Od 1956 roku minęło dokładnie 70 lat, szmat czasu, niezadowolenie jednak pozostało. Lecz nie chodzi chyba o to, że sytuacja nie polepsza się dość szybko. A może, jak lubi wieścić prawica, nastąpił krach nordyckiego modelu państwa opiekuńczego? Nie zawsze działa ono doskonale, lecz i nie o tym opowiada autorka. Jej bohaterki pochodzą z norweskiej klasy średniej i mają się pozornie całkiem dobrze – mają dobrą pracę (nauczycielka deklaruje: „mam dobrze płatną pracę, dostanę niezłą emeryturę… Byle tylko źródła ropy nie wyschły”), domy, samochody, mężów (do czasu), odchowane już dzieci, bo każda z nich ma około pięćdziesiątki, 50+. I przeżywają życiowy kryzys.

„Czy potrzebujemy więcej książek o uprzywilejowanych kobietach w średnim wieku, które próbują odnaleźć siebie? Czytaliśmy to już wcześniej: zamożna kobieta w średnim wieku jest znudzona swoim życiem. Mąż jej nie dostrzega, praca nie przynosi satysfakcji, dzieci wyprowadziły się z domu. Rany z jej własnego dzieciństwa jeszcze się nie zagoiły”.

Doris Lessing już opisała to dużo lepiej.

Potem zdradzę wam, skąd pochodzi ten cytat – nie z Lykke. W każdej z tych książek mamy w przybliżeniu taką historię. I kryzys, który doprowadza do rozstania z mężem, który znajduje młodszą, albo to bohaterka ma romans. Ale i tak były już tymi małżeństwami zmęczone. To dobrze poprowadzona psychologicznie, lecz tylko jedna warstwa tych powieści.

Szemrane woke

Przejdźmy zatem do kolejnej – to satyra na współczesne społeczeństwo norweskie, liberalną klasę średnią, której liberalizm bywa tylko fasadą. Oraz ogólnie na społeczeństwo dobrobytu, zapewniające bezpieczeństwo, niezły standard życia i wolność, czyli możliwość samorealizacji, która okazuje się raczej przymusem samorealizacji i osiągnięcia szczęścia. Szczególnie że wszyscy w około wydają się szczęśliwi i w otoczeniu bliskich wiodą przyjemne życie. To dlaczego bohaterki (i bohaterowie) powieści czują się samotni i nieszczęśliwi? Bo na innych patrzą z zewnątrz, na fasadę, a siebie znają od podszewki.

Czytaj także Woke 1 do poprawy. Kto i dlaczego chce Woke 2.0 i nowego języka walki z dyskryminacją? Jakub Majmurek

Jest to tym bardziej widoczne, im większą rolę odgrywają media społecznościowe, w których można wykreować obraz swego idealnego życia. Wszyscy żyją podobnie, według tych samych scenariuszy, a kiedy próbują się z nich wyrwać, okazuje się, że i dzięki temu nie stają się szczęśliwsi. Doskwiera im poczucie pustki, ich życie nie ma smaku i ciężaru. Jeden z bohaterów myśli, że może coś nareszcie by poczuł, gdyby ktoś z bliskich zachorował na raka. Autorka pokpiwa też z woke, politycznej poprawności, kultury terapii i z młodszego pokolenia, albo raczej z tego, do czego doprowadziło je to starsze.

Bohaterka Gdzie są dorośli miała trudne relacje z matką, ale starała się utrzymywać z nią kontakt, wspierać ją, opiekowała się nią w chorobie aż do śmierci. Może nie powiedziałby, że ją kochała, ale była z nią związana, nawet po jej śmierci słyszy w głowie jej głos i nieco cyniczne, otrzeźwiające porady. Wydaje jej się, że zapewniła synowi dobre dzieciństwo, ten jednak, kiedy dorósł, zerwał z nią kontakty. Ona obsesyjnie poszukuje odpowiedzi na pytanie: co się stało, co takiego zrobiła, co powinna zmienić w sobie? Pójdzie z nim nawet na jakąś szemraną psychoterapię, podczas której dowie się, że jej syn w dzieciństwie czuł się nieszczęśliwy, chociaż nic konkretnego się nie wydarzyło. Jednak skoro się tak czuł, to widać tak było, emocje nie kłamią, natomiast obiektywna rzeczywistość nie istnieje.

W innej powieści młodzi mężczyźni wciąż mieszkają z rodzicami, a dom traktują jak hotel, w którym ktoś robi im pranie, sprząta, gotuje i nie oczekuje udziału w kosztach. Oni też w zasadzie niechętnie kontaktują się rodzicami, chyba że mają w tym interes, wtedy potrafią być mili. To nie jest narzekanie na to okropne młode pokolenie, raczej diagnoza zmiany kulturowej. Zdaniem autorki to efekt wychowania, którego celem naczelnym jest to, żeby dziecko było szczęśliwe. Także nazbyt partnerskich relacji, braku hierarchii i umiejętności stawiania granic. Nowe pokolenie to ludzie dobrze radzący sobie w życiu, po prostu nie czują żadnych zobowiązań wobec rodziców.

Norweskie wskazówki do reformy służby zdrowia

Naprawdę trudno byłoby się przejąć problemami tych sytych mieszczan, gdyby ta satyra, czasem dość złośliwa, nie była zabawna, a czasem trafiała również w nas. Nie da się do końca uznać, że to tylko tym bogatym Norwegom poprzewracało się w głowach z nadmiaru dobrobytu.

Ale jest jeszcze jedna, najciekawsza warstwa tych powieści, co najwyraźniej widać w Nie, po prostu nie. Nazwałabym ją socjologiczno-egzystencjalną. Przywodzi na myśl dramaturgiczną koncepcję Ervinga Goffmana, opisującego społeczeństwo jako teatr, w którym każdy ma do odegrania różne role. Najwyraźniej w tej powieści, ale też w innych, bohaterki właśnie tak się czują – jakby były awatarami w jakiejś grze, w którą już nie chcą grać, jakby jedynie ich powłoki odgrywała stosowne role, których konwencjonalność zaczynają odczuwać. System, w którym żyją, instytucje społeczne, dobra materialne, które wydają się nam niezbędne, codzienne zwyczaje ulegają denaturalizacji, zaczynają wydawać się im absurdalne. Do pewnego stopnia służy to ironii i satyrze, ale stoi za tym pytanie: czy musimy w tym uczestniczyć, co jest nam naprawdę potrzebne do życia?

Czytaj także Bogaci kontra „czerwoni”: czy to schyłek egalitarnej Norwegii? Ewa Sapieżyńska

Bohaterka Ostatniego stadium, lekarka rodzinna, uciekając przed problemami, zamieszkuje w swoim gabinecie i przestaje odbierać prywatne telefony – jej życie kurczy się do tej jednej jedynej roli, która zresztą ją męczy, bo pacjenci mają wiele nierealistycznych wymagań (w głowach im się poprzewracało!).

(Przy okazji dowiedziałam się, że do roli lekarza rodzinnego w Norwegii należy też podstawowe badanie ginekologiczne, badanie ucha oraz drobna chirurgia, np. usuniecie niewielkiego znamienia. Jeśli reforma służby zdrowia miałaby odciążyć specjalistów, to tu macie cząstkowe rozwiązanie).  

Bohaterka Nie, po prostu nie jest dużo bardziej radykalna. Prawie całkowicie odcina się od społeczeństwa, zrywa wszelkie relacje, pozbywa się prawie wszystkich dóbr materialnych, a ostatecznie przekracza granicę, za którą nie obowiązuje już Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego. Nic już ją z tym światem bezpieczeństwa, dobrobytu i przewidywalnych układów z innymi ludźmi nie łączy.

Chociaż podejrzewam, że zachowała kartę płatniczą, no i skądinąd wiemy, że nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę. Nadal jednak najbardziej podobała mi się właśnie ta powieść i dzięki niej przeczytałam kolejne.

Czytaj także Dwaj norwescy nudziarze, jeden całkiem ciekawy Kinga Dunin

O grzechach ojców

Hilde Rod-Larsen, W domu Pantalone, Milena Skoczko-Nakielska, Wyd. Echa 2026

Wróciła. Młoda kobieta o dziwnych ruchach. Jakby poruszała się w wodzie nawet poza basenem. Eva zamyka za sobą drzwi sauny i rozkłada żółty ręcznik na najwyższej półce, przy oknie. Zwykle położyłaby się na plecach, wyciągnęła i zamknęła oczy, ale teraz siada ze wzrokiem zwróconym w stronę szyby, sama w pomieszczeniu, w cieple. Jest coś oszałamiającego w tej kobiecie, gdy opada na jedną z ławek na krótszej krawędzi basenu.

W ten sposób Eva pierwszy raz zobaczyła Cornelię, później niespodziewanie spotykają się i ich losy splatają się ze sobą, mimo że dzieli je wiek i klasa społeczna. Eva dobiega sześćdziesiątki, jest redaktorką w starym renomowanym wydawnictwie. Nie najlepiej radzi sobie z samotnością po nagłej śmierci męża, choć ich małżeństwo nie było idealne. Cornelia to trzydziestoletnia sprzedawczyni ze sklepu z walizkami. Ma kilkuletnią córkę i z trudem radzi sobie finansowo po rozstaniu z mężem. Mąż chyba w niczym jej nie zawinił, ale Cornelia wyraźnie cierpi z innego powodu niż pustka, samotność i poczucie, że to wszystko nie ma sensu. Jak widać w Norwegii mieszkają też kobiety nie należące do sytej klasy średniej.

Co mają ze sobą wspólnego te dwie kobiety, możemy się tylko domyślać. Wskazówką może być tytuł książki – Pantalone (po polsku Pantaleon) to postać z komedii dell’arte: patriarchalny starzec bogaty i skąpy, kontrolujący rodzinę i pieniądze. Poza tym w powieści wspominany jest dramat Ibsena Upiory – o grzechach ojców dziedziczonych przez następne pokolenia. Oraz znaczące jest zakończenie, na które składają się trzy recenzje z książek:

Pierwsza z kanadyjskiej powieści zakupionej dla wydawnictwa przez zachwyconą nią Evę – na pewno się nie sprzeda. To z niej pochodzi cytat, który przywołałam wyżej, pisząc o książkach Niny Lykke.

Druga z książki wydanej przez nowe wydawnictwo prowadzone przez młode osoby. Znajdziemy w niej zarzut, że ukrywający się pod pseudonimem autor chce się wylansować na #MeToo. Prawdopodobnie za jedną z opisanych postaci kryje się zmarły mąż Evy.

Trzecia jest entuzjastyczna, chwali nową powieść znanego pisarza za opis, jak to wspaniale bohater bawił się w latach 80.

W domu Pantalone to pierwsza część trzytomowego cyklu. Druga już ukazała się po norwesku, trzeciej jeszcze nie ma. Ciekawa jestem, co dalej i jakie są te „grzechy przodków”.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x