Historia

Pastuszko: Żydzi zostali wygumkowani z historii Ostrowca

Pamięć powoli osuwa się w mieszankę faktów, klechd i motywów z filmów o Holokauście.

Agnieszka Wiśniewska: Rada miasta Ostrowca podjęła decyzję, żeby zbudować pomnik upamiętniający Żydów ostrowieckich.

Monika Pastuszko: A dokładnie: „ku czci Żydów z Ostrowca Świętokrzyskiego i okolicy zamordowanych przez Niemców w latach 1939-45”. Decyzję podjęto większością głosów 30 czerwca. Jest uchwała, która mówi o 15 tysiącach Żydów z Ostrowca i okolic, którzy zginęli w czasie wojny z rąk okupanta hitlerowskiego.

Czyja to była inicjatywa?

Towarzystwa Przyjaźni Izrael-Polska. Na to powołuje się też rada miasta. Słowo „pomnik” jest tu trochę na wyrost. To będzie po prostu kamień z przytwierdzoną do niego tablicą. Stanie tam, gdzie stała synagoga. Na tabliczce będzie odpowiedni napis, po polsku, hebrajsku i angielsku.

Gdzie stała synagoga?

Prawie przy rynku. Dziś nie ma po niej śladu. Została zniszczona – według literatury – przez Niemców po wywózce Żydów z miasta. Mało jest szczegółów na temat jej zniszczenia. Na pewno po wojnie były jeszcze jej ruiny. Pojawiają się w relacji Konrada Charmatza, w jego książce Nightmares: Memoirs of the Years of Horror Under Nazi Rule in Europe, 1939-1945 (wydanej pierwotnie w jidysz w 1975 roku pod tytułem Koshmarn). Charmatz wrócił do Ostrowca w roku 1946 i to, co zobaczył, później opisał. W jego książce jest taki obrazek, że on idzie w miejsce synagogi i gdy widzi, że synagogi już nie ma, to siada na jej ruinach i zaczyna płakać. Jest załamany tym, jak wygląda jego miasto. Charmatz pisze też o planach zaorania tego terenu i zrobienia tam placu zabaw. Było to dla niego symboliczne. Ostatecznie tych planów nie zrealizowano. W tym miejscu jest dziś trawnik. Plac zabaw powstał za to na kirkucie. Tego Charmatz nie przewidział. Pewnie zapłakałby się na śmierć.

Jaka jest historia Żydów ostrowieckich?

Pod koniec XIX wieku ponad 80% mieszkańców miasta to byli Żydzi. Stanowili o charakterze miejskim Ostrowca. Polacy to byli chłopi. Mój pradziadek miał pole, utrzymywał się z roli. Nie mam zdjęcia jego ani prababki, bo nie było ich stać na pójście do fotografa. Żydzi mieszkali wokół rynku. Przez lata tworzyli układ urbanistyczny w centrum miasta. Pod koniec XIX wieku zaczęła się rozrastać huta i Ostrowiec się zmienił. Do miasta napływali robotnicy, z reguły Polacy. Huta pracowała w sobotę, co też było kłopotem dla religijnych Żydów. Poza tym miasto się powiększało. Granice zaczęły obejmować okoliczne wsie, czyli tereny chłopskie, gdzie mieszkało więcej Polaków.

Do 1940 roku Żydzi mieszkali w centrum miasta, wokół rynku i w uliczkach przy rynku. Byli w większości biedni lub bardzo biedni. W roku 1941 powstało getto. Nie było ogrodzone specjalnym murem czy płotem, ale wyjście poza jego granice groziło początkowo grzywną, potem śmiercią.

Przekaz na temat Ostrowca jest taki, że miasto było chasydzkie. Była jesziwa, duża zabytkowa drewniana synagoga.

Ta przy rynku?

Tak.

Ilu było Żydów w Ostrowcu tuż przed II wojną?

Ponad 36%. Nadal dużo. Kiedy powstaje getto, trafiają do niego Żydzi z Ostrowca i okolic, a także z Wiednia. Dla nich był to szok cywilizacyjny, trafili w jakieś – z ich punktu widzenia – średniowiecze.

Getto zostało zlikwidowane w ramach operacji Reinhardt, w nocy z 11 na 12 października 1942 policja pukała do domów i nakazywała wychodzić na rynek, informując, że można zabrać ze sobą niewielki bagaż. Rynek otoczony był kordonem. Na miejscu zabito wówczas tysiąc albo dwa tysiące osób – dokładnych danych brak. Zabitych pogrzebano w grobie zbiorowym na kirkucie. Dzisiaj zresztą to miejsce nie jest w żaden sposób oznaczone. Ci, którzy mogli pracować, mieli pójść pod urząd miasta, na Plac Floriana niedaleko rynku; dziś jest tu parking. Stali tam podobno kilka godzin, po czym przyszedł ktoś, kto wybierał osoby, które wyjechały do obozu pracy w Starachowicach. W tej grupie byli ci, którzy przeżyli i mogli po latach opowiedzieć, jak to wszystko wyglądało. Ci, którzy zostali zgromadzeni na rynku, właściwie wszyscy zginęli. Dziesięć-jedenaście tysięcy osób. Nie wiadomo więc, co dokładnie działo się od tego momentu. Nic dziwnego, bo kto miałby to przekazać. Podobno ludzie byli przeprowadzeni na dziedziniec szkoły podstawowej przy Sienkiewicza, tam spędzili dwa-trzy dni, potem szli aleją 3 Maja w stronę torów. Mało to powie komuś, kto nie zna topografii Ostrowca, ale to jest duża reprezentacyjna ulica w mieście. We wspomnieniach Stanisława Kosickiego, w jego książce Wojna, wojna, wojenka, pojawia się obraz przemarszu kolumn Żydów: byli gonieni w szyku trójkowym, ale wielu było zbyt zmęczonych i wygłodzonych, by iść równo. Szli śpiewając pieśni, chyba religijne. Ci, którzy się zatrzymywali, byli zabijani. Za kolumną na alei 3 Maja zostawały trupy, walizy i tobołki.

Jedni Polacy uciekali z tego miejsca, prześlizgując się pod budynkami, inni wybiegali na jezdnię i zbierali ten porzucony dobytek.

Sam autor wspomnień razem z innymi wyszedł z biura i dołączył do gapiów. Żydzi zostali wsadzeni do wagonów i wywiezieni do Treblinki. Na tym kończy się historia społeczności żydowskiej w Ostrowcu.

Ktoś jednak wrócił po wojnie do Ostrowca.

Tak. Blisko dwieście osób. To oni zdołali doprowadzić do ekshumacji ciał Żydów, które Niemcy grzebali w różnych punktach miasta, np. przy obozie pracy. Powojennej bytności Żydów w Ostrowcu kres położył pogrom kielecki w lipcu 1946 roku, Kielce są blisko.

Wyjechali ze strachu?

Tak. Istotnym wydarzeniem, które miało miejsce wcześniej, 12 marca 1945, było też morderstwo w mieszkaniu Fajgi Krongold, kobiety, która przeżyła wojnę w ukryciu. Po mieście krążyły pogłoski, że Fajga ma listę Polaków, którzy w czasie okupacji przyczynili się do śmierci Żydów. Do jej mieszkania wtargnęli AK-owcy, by wykonać wyrok. Trafili na moment, kiedy w mieszkaniu odbywało się spotkanie towarzyskie. Zginęły cztery osoby, kolejne zostały ranne.

Skąd ty to wszystko wiesz? To nie jest chyba popularna wiedza w mieście.

Są dwa duże źródła wiedzy. Jedno to księga pamięci Żydów ostrowieckich, nazywa się Ostrowiec. A Monument on the ruins of an annihilated Jewish Community. Została wydana w roku 1971 w Tel Awiwie, a pisali ją Żydzi, którzy w Stanach, Kanadzie i Izraelu tworzyli towarzystwa ostrowieckie. W Toronto przez lata była nawet synagoga ostrowiecka. W księdze pamięci opisany jest przedwojenny Ostrowiec. Takie księgi pamięci ma kilkaset miejscowości. Niektóre mają nawet kilka, np. Biłgoraj. Ta księga ma ok. 800 stron. Pierwsze sto czy sto pięćdziesiąt jest po angielsku i z tego mogę korzystać, reszta jest w jidisz. Przetłumaczony jest spis treści. Wynika z niego, że są tam ciekawe rzeczy na temat dobroczynności, ruchów społecznych, postaci ważnych dla lokalnej społeczności.

Tego brakuje dziś w mieście – twarzy, historii ludzi, którzy tworzyli to miasto.

Ja znam jedną taką historię: Ludwika Wacholdera, radnego w pierwszej radzie miasta w niepodległej Polsce. Brał udział w decyzji o posadzeniu kasztanów w alei 3 Maja. Te kasztany są dziś pomnikiem przyrody i ważnym tożsamościowo elementem miasta. Te kasztany sadził Żyd. Takich historii jest więcej, ale dla mnie są niedostępne.

Druga ważna książka, która zbiera informacje o Żydach, to Żydzi Ostrowieccy. Wydało ją na początku lat 90. Muzeum Historyczno-Archeologiczne w Ostrowcu. Ta książka w dużym stopniu korzysta z informacji zgromadzonych w księdze pamięci. Kiedy pierwszy raz to czytałam, byłam pod wrażeniem bardzo rozumiejącej narracji, prowadzonej od środka społeczności. Prócz tego książka zawiera wiele cennych statystyk.

Reszta informacji jest rozproszona. Zbieram je po różnych wspomnieniach.

Co z historii Żydów ostrowieckich jest obecne w powszechnej świadomości mieszkańców?

Gdy przyjedziesz do Ostrowca i weźmiesz do ręki mapę, zobaczysz jedno miejsce: cmentarz żydowski – lapidarium na Wzgórzu Parkowym. To nie jest oryginalny cmentarz, tylko zbiór ponad stu macew, które przetrwały wszelkie koleje losu. Jednak mieszkańcy na całe Wzgórze Parkowe mówią kirkut, a właściwie „kierkut”, bo tak się mówi w Ostrowcu. Pamięć zbiorowa przechowała wiedzę o tym, że cały pagórek był przez wieki cmentarzem, na którym grzebano zmarłych jeszcze po wojnie, i dopiero w latach 60. wzgórze zmieniono na park z karuzelą, a macewy zgromadzono za ogrodzeniem lapidarium.

W Ostrowcu funkcjonuje wiele przekazów ustnych na temat żydowskiej przeszłości, a opowieści mają korzenie w faktach: na przykład mieszkańcy dobrze wiedzą, które murki w mieście zrobione są z macew. Jednak, ponieważ ta pamięć nie jest wspomagana edukacją, to powoli osuwa się ona w mieszankę faktów, klechd i motywów zaczerpniętych z filmów o Holokauście. Tym bardziej, że odchodzi już pokolenie, które Żydów w Ostrowcu jeszcze pamięta. Niedawno gazeta informowała, że burzony jest mur w centrum i ludzie się oburzali, że to niedobrze, bo tu rozstrzeliwano Żydów. Okazało się, że historycy tego nie potwierdzają, to nie był teren getta.

Ostatnio w Ostrowcu pojawiają się oddolne inicjatywy, które mówią o żydowskiej przeszłości: informacje o Żydach zbiera na przykład fejsbukowa strona Pomnik Żydów Ostowieckich Ale generalnie Żydzi są wygumkowani z historii miasta. Jeśli ważnym właścicielem, który doprowadził do rozkwitu huty ostrowieckiej, był Żyd, to tej opowieści nie ma. Nikt jej nie zna. Huta jest polska. Mamy piękne kasztany. W powszechnie znanym przekazie istnieje wspomnienie o harcerzach, którzy je sadzili. Może i sadzili je harcerze, ale wykonawcą projektu rewitalizacji reprezentacyjnej ulicy był Żyd. O tym nikt nie mówi.

Jak to się stało, że powstała inicjatywa zbudowania pomnika, skoro ta historia nie funkcjonuje?

Pomnik upamiętni Holokaust. To jest historia powszechnie znana. O Żydach wiemy tyle, że zabili ich hitlerowcy. Ale też wcześniej muzeum przygotowało książkę, uporządkowano kirkut, pod koniec lat 90. wybrukowano ścieżkę prowadzącą na cmentarz, a odłamki macew, które leżały po prostu jak kupa gruzu, wkomponowano w murek betonowy. W Żydowskim Instytucie Historycznym widziałam też pismo z 1998 roku będące próbą uporządkowania sytuacji kirkutu, który jest jednocześnie miejscem zabytkowym, miejscem pochówku i parkiem. W tym piśmie było zdanie, że decyzja z lat 60. o zamianie kirkutu w park była zła, bo naruszyła charakter tego miejsca. Teraz należy więc sobie poradzić z tą sytuacją tak, by kształt kirkutu nie ranił „uczuć religijnych wyznania mojżeszowego”. Widać, że miasto wykonuje kroki mające doprowadzić do tego, by miejsca związane z historią Żydów w Ostrowcu były właściwie upamiętnione.

Jednak po reakcji, jaką wywołała decyzja miasta o budowie pomnika, nie dziwię się, że tych prób jest tak mało. Pojawiły się protesty przeciwko budowie pomnika. Nakręca to obrzydliwą antysemicką nagonkę. To bardzo przykre. Wytyka się, że pomnik, a właściwie tablica, ma kosztować 20 tys. złotych. Z perspektywy budżetu miasta to jest niewiele. Rocznie w Ostrowcu wydaje się blisko 9 milionów na infrastrukturę drogową.

Ludzie mają samochody, które kosztują 20 tysięcy.

Pomnik, o którym mówimy będzie skromny, ale bardzo ważny. Władze miasta mówią, że pomnik stanie w tym roku.

Monika Pastuszko jest autorką Bloga w budowie, członkinią Klubu Krytyki Politycznej w Ostrowcu Świtokrzyskim.

Czytaj także:

Waldemar Marzec, Żydowska biografia Henryka Marca

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Agnieszka Wiśniewska
Agnieszka Wiśniewska
Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl
Redaktorka naczelna strony KrytykaPolityczna.pl, w latach 2009-2015 koordynatorka Klubów Krytyki Politycznej. Absolwentka polonistyki na UKSW, socjologii na UW i studiów podyplomowych w IBL PAN. Autorka biografii Henryki Krzywonos "Duża Solidarność, mała solidarność" oraz wywiadu-rzeki z Małgorzatą Szumowską "Kino to szkoła przetrwania". Redaktorka książek filmowych m.in."Kino polskie 1989-2009. Historia krytyczna", "Polskie kino dokumentalne 1989-2009. Historia polityczna".
Zamknij