Film

„Rok za rokiem” – przerażająca przyszłość, która czai się za rogiem

years and years recenzja

Im dłużej ogląda się dystopijną wizję przyszłości przedstawioną w serialu „Years and Years”, tym mniej nierealna się wydaje. Za to coraz bardziej przerażająca.

Mike Pence zostaje prezydentem USA po zakończeniu przez Donalda Trumpa drugiej kadencji. Wielka Brytania oddala się coraz bardziej od Europy. Putin jest dożywotnim prezydentem, podobnie Xi Jinping. Chiny rosną w siłę. USA zrzuciły na nie bombę jądrową. Populacja ptaków w Wielkiej Brytanii spadła o połowę, ponieważ populacja owadów spadła o 80 proc. Nietolerancja glutenu okazała się nietolerancją fruktozy. A do kin trafia Toy Story rezurekcja. Tak wygląda dystopijna wizja przyszłości przedstawiona w serialu Rok za rokiem (Years and Years). Im dłużej się ją ogląda, tym mniej nierealna się wydaje. Za to coraz bardziej przerażająca.


„Jeśli chodzi o Izrael i Palestynę, to… pierdolę to. Kijów, Jemen, Katar… Pierdolę” – mówi Vivienne Rook. Bizneswoman z ambicjami politycznymi obserwujemy w dyskusji telewizyjnej w jednej z pierwszych scen serialu. Peroruje, rzucając hasła znane z wypowiedzi skrajnie prawicowych polityków: nie wolno nam mówić prawdy, w „mediach fake newsów” spotykamy się z cenzurą.

Rook to połączenie Donalda Trumpa, Nigela Farage’a i Matteo Salviniego. Postać grana przez Emmę Thompson na początku wydaje się po prostu zabawna i niedorzeczna. Niezbyt bystra. W debacie kompromituje się, mówiąc o „cłach eksportowych”, żeby w ostatnim słowie przyznać, że wiele się podczas niej nauczyła. „Mówię to, co inni myślą” – twierdzi. Szybko staje się medialną gwiazdą, zyskuje rzesze zwolenników, trafia na okładki gazet. Zakłada Partię Czterech Gwiazdek (od gwiazdek, którymi w mediach wykropkowano słowo „fuck”). I własną telewizję, aby mieć nieograniczony dostęp do wyborców. Tańczy, gotuje, płacze z matką żołnierza, który zginął w Iraku. Oskarża przeciwników politycznych. Wszystko na oczach widzów.

Jak to się stało, że na czele najbardziej szacownych demokracji na świecie stanęli Trump i BoJo?

Dlaczego jest w polityce? Bo chce tylko, „by wywożono moje śmieci”. Mamy wrażenie, że mówi do nas. Nie wiecie, co się dzieje na świecie? Macie to gdzieś? Chcecie tylko czuć się bezpiecznie we własnym kraju? Nie ufacie politykom? Nie rozumiecie ich? Ona też! I, jak się nietrudno domyślić, zyskuje sympatię wyborców. Rook wygrywa wybory uzupełniające do parlamentu. I mówi: „To dopiero początek”. A my wiemy, że ma rację.

Historia Vivienne Rook to jedna z osi miniserialu koprodukcji HBO i BBC One. Akcja sześciu odcinków rozciąga się na piętnaście lat – od 2019 do 2034 roku. Za scenariusz odpowiada Russell T. Davies, twórca takich produkcji jak Skandal w angielskim stylu czy Dr Who. W wywiadach przyznaje, że o serialu myślał od prawie 20 lat. Wygrana Donalda Trumpa w amerykańskich wyborach prezydenckich i głosowanie w sprawie brexitu sprawiły, że postanowił doprowadzić do jego realizacji. W Rok za rokiem zestawia historię skrajnie prawicowej Rook z losami rodziny Lyonsów z Manchesteru. Dodatkiem do nich są przebitki z informacji telewizyjnych, dzięki którym wiemy, co się dzieje na świecie. A rzeczywistość zmienia się w nim szybko.

Davies wykreował Lyonsów tak, abyśmy obserwując ich losy przez piętnaście lat, widzieli sytuację różnych grup społecznych. Najstarszy brat to Stephen (Rory Kinnear), doradca finansowy. Ma żonę Celeste (T’Nia Miller), księgową, i dwie nastoletnie córki. Daniel (Russell Tovey) to urzędnik miejski, jego mąż jest nauczycielem i ma na imię Ralph. Rosie (Ruth Madeley) cierpi na rozszczep kręgosłupa, porusza się na wózku. Ma dwoje dzieci, jedno z nich ma na imię Lincoln, jest pół-Chińczykiem i osobą transpłciową. Edith (Jessica Hynes) to aktywistka walcząca o prawa człowieka w różnych miejscach na świecie. Seniorką rodu jest Muriel, babcia całej czwórki.

Wielkie zmiany polityczne, klimatyczne, ekonomiczne i technologiczne na świecie przeplatają się z życiem prywatnym bohaterów. I mają na nie ogromny wpływ. Jak mówi Daniel: „Teraz wszystko mnie niepokoi. Pal sześć rząd, ale te cholerne banki, te firmy, marki, korporacje. Traktują nas jak algorytmy i zatruwają powietrze, deszcz. Nie mówiąc już o ISIS. A teraz doszła Ameryka. W życiu nie myślałem, że będę się bał Ameryki, a przy tych fake newsach jak mam wyłuskać prawdę? Co to za świat? Jeśli teraz jest tak źle, jak będzie za 30 lat, 10, 5? Jak będzie?”.

Tak śmierdzą ludzie jeżdżący metrem

Przez pryzmat Lyonsów Davies dobitnie pokazuje prawdziwość powiedzenia: „możesz nie interesować się polityką, ale ona i tak wkrótce zainteresuje się tobą”. Bez względu na to, kim jesteś.

Jednym z ciekawszych wątków Roku za rokiem jest historia Bethany, córki Celeste i Stephena, która mogłaby być kanwą jednego z odcinków innego serialu – Black Mirror. Bethany umawia się z rodzicami na poważną rozmowę, nie zdradza jednak, czego ma ona dotyczyć. Celeste nie wytrzymuje i postanawia przeszukać historię wyszukiwania córki. Czego szuka Bethany? „Trans”, „życie trans” to jedne z popularniejszych wyszukiwań. Celeste i Stephen odczuwają ulgę, czują się przygotowani. Będą wspierać córkę w korekcie płci, akceptują fakt, że teraz będą mieli syna.

Na rozmowę idą pewni siebie, przekonani, że wiedzą, o co chodzi. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że Bethany nie jest osobą transpłciową, a… transczłowiekiem. Chce się zdigitalizować. „Czuję się nieswojo w ciele, więc chcę się go pozbyć. Nóg, rąk, głowy. Nie chcę być ciałem. Przykro mi, ale ucieknę z niego i stanę się cyfrowa” – mówi rodzicom. I tłumaczy: w Szwajcarii można podpisać zgodę, dzięki której mózg człowieka może zostać zrzucony do chmury, a ciało zrecyklingowane do ziemi. „Nie ma życia albo śmierci. Będę danymi” – mówi wyraźnie podekscytowana Bethany. Reakcja rodziców? Opór, awantura i… odłączenie od internetu.

„Black Mirror”: Uciec z muzeum okropności

Temat integrowania ciała z maszyną i wyzwań z tym związanych przewija się w Roku za rokiem przez wszystkie odcinki. Davies pokazuje nam, że jesteśmy nieprzygotowani na ten aspekt technologicznej ewolucji. A konsekwencje łączenia technologii i biologii są zarówno fascynujące, jak i przerażające. Bethany jest zafascynowana możliwościami, jakie może jej dać połączenie potencjału jej ciała i technologii. Rodzice wyraźnie obawiają się tego, co nieznane. W serialu pojawia się też w tym kontekście wątek klasowy. Operacje łączenia człowieka i maszyny są bardzo drogie, w czasach kryzysu ekonomicznego dla wielu niedostępne. Pojawiają się więc ich tańsze odpowiedniki na czarnym rynku. A skutki takich pozasystemowych zabiegów mogą być opłakane. Twórcy zadają nam pytanie: czym jest człowieczeństwo w obliczu transhumanizmu?

Kiedy na Wiejskiej zasiądą awatary? [rozmowa z Aleksandrą Przegalińską]

Zmiany technologiczne prowadzą też do zmian na rynku pracy. Celeste, która przez lata była księgową na wysokim stanowisku, okazuje się niepotrzebna. Praca, której wykonanie zajmowało jej dni lub godziny, teraz, dzięki sztucznej inteligencji, może być zrobiona w kilka sekund. Sztucznie produkowane mięso staje się coraz powszechniejsze. Trafia również do stołówki, w której pracuje Rosie. Zamiast dziesięciu osób są teraz potrzebne cztery. Najmłodszej z rodzeństwa również nie udaje się zachować pracy.

Nie tylko sztuczna inteligencja wpływa na poziom zatrudnienia. Zmiany polityczne prowadzą również do kryzysu ekonomicznego. I tak Stephen, doradca finansowy, w jedną noc traci milion funtów. I pracę, bo kto będzie chciał słuchać rad kogoś, kto nie potrafi się odpowiednio zająć własnymi finansami? Z pięknego domu Stephen i jego rodzina trafiają do domu babci Muriel. Z wyższej klasy średniej do świata pracowników fizycznych. Stephen zarabia m.in. jako kurier rowerowy, dostawca pizzy czy tester leków. Aby się utrzymać, w pewnym momencie ma tych fuch… jedenaście. Umiejętności i kompetencje, które kiedyś gwarantowały sukces, teraz są nic niewarte. Stephenowi sypie się małżeństwo, relacje z córkami, całe życie osobiste.

Roboty zabiorą nam (co najmniej) pracę

„Co zrobić, gdy twój mąż jest zbyt tępy?” – pyta Daniel swojego starszego brata Stephena. Ralph, pracujący jako nauczyciel w podstawówce, lubi prowadzić dyskusję o tym, czy Ziemia jest płaska. Denerwuje się też, że Danny nie chce słuchać jego opowieści o tym, że zarazki tak naprawdę nie istnieją. Są tylko wymysłem firm farmaceutycznych. Co się robi w takiej sytuacji? Zostawia męża dla Viktora – przystojnego uchodźcy z Ukrainy, który w swojej ojczyźnie był torturowany za orientację seksualną. To właśnie historia Viktora i Daniela jest główną historią miłosną Roku za rokiem.

Gdy Viktor zostaje deportowany z Wielkiej Brytanii, najważniejszym, jeśli nie jedynym, celem życiowym Daniela staje się zapewnienie mu bezpieczeństwa. Ukrywanie się, próba przedostania się przez granicę w bagażniku, na łodzi, kupowanie nielegalnych paszportów, próba przeżycia w Europie targanej rewolucjami i zmianami politycznymi, potem obozy koncentracyjne dla uchodźców sterowane przez nowoczesne instytucje. Ludzie znikający bez śladu. Davies pokazuje nam: jeśli chodzi o uchodźców, będzie tylko gorzej.

W pewnym momencie Edith, najbardziej zaangażowana politycznie członkini rodziny Lyonsów, mówi: „Świat jest coraz gorętszy, szybszy, obłąkany. Przeraża, a my nie przystajemy, nie myślimy, nie wyciągamy wniosków, tylko pędzimy ku kolejnej katastrofie. Dokąd zmierzamy? Kiedy to się kończy?”.

Rok za rokiem to serial przerażający, błyskotliwy i z optymistyczną puentą. Davies jednak daje nam nadzieję: w pewnym momencie ludzie mają dość i reagują. Vivienne Rook trafia tam, gdzie najchętniej byśmy ją widzieli od początku serialu. Problem polega na tym, że ta puenta wydaje się najbardziej naiwną częścią całej produkcji.

**
Zuzanna Piechowicz – sekretarz redakcji Radia TOK FM i prowadząca audycje Idealna niedziela, Szkoda czasu na złe seriale i Dobra praca. Trenerka umiejętności miękkich, absolwentka Kursu Trenerskiego Grupy TROP. Prowadzi warsztaty m.in. z empatii, komunikacji, kreatywności, edukacji medialnej i cyfrowej. Jej teksty można przeczytać m.in. w „Newsweek Psychologia” czy „Magazynie Slow”.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.