Kraj

To nie jest tylko sprawa Giertycha, to sprawa całej adwokatury

– Jestem adwokatką, Roman Giertych też jest adwokatem. Jego zatrzymanie i zarzuty, które mu postawiono, to w tej chwili gorący temat, intensywnie dyskutowany w adwokaturze. Sądzę, że warto dyskutować i przy okazji zgłaszać różne wątpliwości, które się rodzą wokół tej sprawy. Moje wątpliwości dotyczą jednostronnej reakcji adwokatury na to, co się stało – mówi Beata Siemieniako.

Paulina Siegień: Napisała pani w poście na Facebooku, że nie stoi pani murem za Romanem Giertychem. Dlaczego?

Beata Siemieniako: Jestem adwokatką, Roman Giertych też jest adwokatem. Jego zatrzymanie i zarzuty, które mu postawiono, to w tej chwili gorący temat, intensywnie dyskutowany w adwokaturze. Sądzę, że warto dyskutować i przy okazji zgłaszać różne wątpliwości, które się rodzą wokół tej sprawy.

Giertych wielkim obrońcą demokracji był

Na czym polegają pani wątpliwości?

Moje wątpliwości dotyczą jednostronnej reakcji adwokatury na to, co się stało. Rzeczywiście, w przypadku zatrzymania Romana Giertycha jest bardzo duże ryzyko, że doszło do naruszenia procedury przez prokuraturę. Jednak oprócz tej kwestii należy się także odnieść do faktu, że członkowi społeczności adwokackiej stawiane są bardzo poważne zarzuty. Tego adwokatura jednak nie robi. A poza politycznym wymiarem sprawy jest jeszcze wiele innych warstw, które należy poruszyć i wyjaśnić, żeby nie stracić zaufania społeczeństwa do nas, czyli do samorządu adwokackiego.

Giertych Giertychem, ale junta juje

Z pani posta możemy się dowiedzieć, że Roman Giertych miał kilka spraw dyscyplinarnych, wszczętych przez Okręgową Radę Adwokacką. Groziło mu nawet pozbawienie prawa do wykonywania zawodu adwokata. Jak się zakończyły te sprawy?

Problem polega na tym, że nie wiadomo. Kiedy pojawia się podejrzenie, że doszło ze strony adwokata do przewinienia, ORA publikuje komunikat w tej sprawie. To dobra praktyka, ale niewystarczająca. Komunikat pojawia się wtedy, kiedy wybucha jakiś skandal i temat jest gorący. Ale brakuje ciągu dalszego, postępowania nie są przejrzyste. Nie wiadomo, czy się zakończyły i jaki był ich wynik. Nie tylko w sprawie mecenasa Giertycha, ale w sprawie każdego adwokata. Uważam, że w podobnej sytuacji kryzysowej, jaka się wytworzyła wokół sprawy Romana Giertycha, samorząd adwokacki ma obowiązek dbać nie tylko o naruszone dobre imię jednego konkretnego adwokata, ale też o dobro całej adwokatury. Roman Giertych i praktyki, które stosował, są kontrowersyjne. To zrozumiałe, że adwokatów niepokoi przeszukanie kancelarii adwokackiej z pogwałceniem odpowiednich procedur, ale dla ogółu społeczeństwa bardziej niepokojąca jest rola, którą rzekomo, według różnych doniesień medialnych, odgrywał w różnych aferach. Adwokatura w swoim interesie powinna wszystkie te wątpliwości wyjaśnić. Inaczej utraci społeczne zaufanie.

Czyli lepiej nie bronić Giertycha, niezależnie od oceny działań prokuratury, bo ma różne inne adwokackie grzechy na sumieniu?

Nie odnoszę się do tego, czy prokuratura słusznie, czy nie, podjęła jakieś czynności. Wyraźnie podkreśliłam, że nie powinno być tak, że przeszukuje się kancelarię adwokata bez obecności przedstawicieli izby adwokackiej, nie powinno być tak, że chcąc zrobić show, zatrzymuje się go przed gmachem sądu. Faktycznie nie wiemy, czy doszło do naruszenia procedury, nie znamy akt sprawy, które podobno mają dziesięć tomów, a tę sprawę zbada sąd i adwokaci doskonale to rozumieją.

Oczywiście, zgadzam się, że należy alarmować, gdy dzieje się coś niepokojącego, co budzi prawne wątpliwości. Ale uważam, że powinniśmy rozmawiać także na inne tematy niż to, czy doszło do naruszenia procedury. Równie niepokojące w tej sprawie jest to, a wydaje się, że adwokatura nie chce tego przyznać, że jest to kolejna sytuacja, w której adwokat jest posądzany o dopuszczenie się bardzo poważnych przestępstw. Tymczasem samorząd adwokacki w żaden sposób nie odnosi się do tego, że adwokat jest podejrzany najprawdopodobniej o wyprowadzenie ze spółki 80 mln złotych i o wypranie tych pieniędzy razem z innym biznesmenem. Panuje raczej przekonanie, że o adwokaturze należy mówić tylko dobrze.

Brzmi to niemal jak wezwanie dla rządu, by zrobił „porządek” z adwokaturą.

Szczerze wątpię, by rząd przeczytał mój status na Facebooku, a tym bardziej, żeby ten status potraktował jako wezwanie. Raczej chodzi o dyskusję społeczną. Obecny rząd od dawna chce zrobić porządek w adwokaturze i nie jest to żadna tajemnica. Rząd, jeśli zechce, to i tak weźmie się za adwokatów, nikogo nie pytając o zdanie. Ja bym jednak życzyła sobie oraz kolegom i koleżankom z palestry, aby adwokatura dostrzegła swoje błędy i ustosunkowała się do nich, zanim rząd wykorzysta te błędy, by arbitralnie, z pogwałceniem zasad dialogu i praworządności wprowadzać swoje porządki. Adwokatura pilnie wymaga zmian i powinna zastanowić się nad tym, co wydarzyło się z sądownictwem. Rząd PiS mógł przeforsować te reformy, bo miał poparcie społeczne. A miał poparcie społeczne dlatego, że odbiór środowiska sędziowskiego i ocena działania sądów były w społeczeństwie bardzo negatywne, i to od lat.

Adwokaci też mają problem ze społecznym odbiorem?

Sądzę, że w dużej mierze tak, w najlepszym wypadku ten odbiór jest średni. Pojawiające się w mediach przykłady mętnych związków adwokatury i biznesu nie przysparzają adwokatom sympatii. Wystarczy przytoczyć rolę adwokatów w aferze reprywatyzacyjnej. Przecież na ławie oskarżonych w tej aferze zasiada były dziekan izby adwokackiej. To chyba najdobitniej świadczy o problemach w środowisku.

Co powinno się zmienić?

Adwokatura powinna postawić na przejrzystość działań w stosunku do osób, które dopuszczają się deliktów dyscyplinarnych, czy wręcz przestępstw. Samorząd adwokacki powinien dawać jasny sygnał, że radzi sobie z takimi osobami. Jako środowisko nie zapobiegniemy temu, że niektórzy adwokaci popełnią przestępstwo. Możemy za to doprowadzić do tego, że takie osoby przestaną być adwokatami lub poniosą inną karę za to, że nie potrafiły sprostać wysokim wymaganiom moralnym, które stawia się przed osobami uprawiającymi zawód zaufania społecznego.

***

Beata Siemieniako (1991) – adwokatka, działaczka społeczna, autorka Reprywatyzując Polskę. Historia wielkiego przekrętu, wyróżniona przez dziennik „Rzeczpospolita” w konkursie Prawnika Pro Bono 2017.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Paulina Siegień
Dziennikarka i reporterka
Dziennikarka i reporterka związana z Trójmiastem, Podlasiem i Kaliningradem. Pisze o Rosji i innych sprawach, które uzna za istotne, regularnie współpracuje także z New Eastern Europe. Absolwentka Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego i filologii rosyjskiej na Uniwersytecie Gdańskim.
Zamknij