Kraj

Protest górników: PiS ma na sumieniu niejedną złamaną obietnicę

– PiS odbija się od ściany do ściany. Raz składa puste obietnice, że węgiel będzie z nami na zawsze, a chwilę potem okazuje się, że na stole jest plan chaotycznego i natychmiastowego zamykania kopalń. Nie tędy droga – mówi Maciej Konieczny. Z posłem Lewicy rozmawiamy o strajku górników i szansach na sprawiedliwą, zieloną transformację w Polsce.


Paulina Januszewska: Atmosfera w kopalniach jest coraz bardziej napięta, górnicy strajkują pod ziemią, ale też zapowiadają przyjazd do Warszawy. W tym samym momencie zegar klimatyczny tyka, a Unia Europejska, rozdzielając zielony budżet, coraz baczniej patrzy polskim władzom na ręce. Czy istnieje jakakolwiek szansa na pogodzenie interesów wszystkich powyższych podmiotów?

Maciej Konieczny: Myślę, że tak. Zarówno protest górników, jak i sygnały ostrzegawcze z Brukseli są oskarżeniem polskiego rządu o to, że nie ma konkretnego planu restrukturyzacji górnictwa, który niezależnie od troski o klimat jest nam po prostu w tym momencie niezbędny. Niezależnie bowiem od tego, czego chciałaby część protestujących górników, sektor ten nie zostanie z nami na zawsze.

PiS tymczasem odbija się od ściany do ściany. Raz składa puste obietnice, że węgiel będzie z nami na zawsze, a chwilę potem okazuje się, że na stole jest plan chaotycznego i natychmiastowego zamykania kopalń. Nie tędy droga. 

A którędy?

Potrzebujemy jasnej, racjonalnej i przygotowanej z udziałem strony społecznej, w tym górniczych związków, strategii przestawienia polskiej energetyki na zielone tory. Zdajemy sobie sprawę, że jakkolwiek pilne i niezbędne są działania na rzecz klimatu, to ten proces będzie trwał dziesięciolecia. Natomiast konkretna, rozpisana na lata koncepcja restrukturyzacji górnictwa i szerzej transformacji energetycznej potrzebna jest nam już teraz. Jej brak to nie tylko uzasadnione społeczne niepokoje, ale i konkretne koszty, które już teraz ponosimy, tracąc europejskie fundusze, czy też po prostu płacąc coraz wyższe rachunki za prąd.

Centralny Magazyn Węgla, którego nikt nie chce

Czego tak naprawdę oczekują strajkujący górnicy i co powinni usłyszeć od rządu? Zielona transformacja nie jest im przecież na rękę, a niektóre środowiska mówią wręcz o działaniu „zielonego lobby”, któremu wbrew ich interesom ulega PiS. Czy ktokolwiek na Śląsku wierzy, że wycofanie się z unijnych i międzynarodowych porozumień na rzecz własnej polityki węglowej jest realne?

Fot. Adrian Grycuk/wikimedia commons
Maciej Konieczny. Fot. Adrian Grycuk

Wśród górników słychać różne głosy. Jedni rzeczywiście nie widzą konieczności odejścia od węgla w ogóle, inni domagają się po prostu sprawiedliwej transformacji energetycznej. W wielu kwestiach będziemy się różnić, ale wszystkich głosów warto wysłuchać ze zrozumieniem. Mówimy o społecznościach, którym grozi utrata nie tylko dobrej jakości miejsc pracy i stabilnych dochodów, ale i bogatej górniczej kultury i sposobu życia, jaki towarzyszył im przez pokolenia.

Żeby w ogóle można było konstruktywnie rozmawiać, zacząć warto by od zapewnienia górników, że już nigdy nie będą dowiadywać się o zamknięciu kopalni z dnia na dzień, tak jak to miało miejsce chociażby w KWK „Makoszowy”. Przyjąć twardą regułę, że taka decyzja powinna być zakomunikowana, powiedzmy, na pięć lat przed. To na początek.

Rząd powinien też uczciwie powiedzieć, które kopalnie są przeznaczone do zamknięcia, które będą stopniowo ograniczać swoją działalność. Z konkretnymi datami i uzasadnieniem, dlaczego tak, a nie inaczej. Bez kombinowania i kolejnych kłamstw. Pracownicy muszą też wiedzieć, jakie mają opcje po zamknięciu kopalni: czy mogą przejść do innej kopalni, na emeryturę lub do nowej pracy, która powstanie na miejscu likwidowanego zakładu. Wszystko to musi być połączone w jeden całościowy i spinający się plan restrukturyzacji. 

Tymczasem premier Morawiecki nie chce się spotkać z górnikami. Do Katowic wysłał zastępstwo, Artura Sobonia, pełnomocnika ds. górnictwa.

To wszystko wynika z bezradności i braku pomysłów. Rząd wciąż nie ma sensownych rozwiązań dla górnictwa i energetyki, więc zamiast premiera wysyła dublera. W partii Razem uważamy, że trzeba jak najszybciej odejść od energetyki opartej na paliwach kopalnych i oprzeć polski miks energetyczny na kombinacji maksymalnego udziału OZE oraz energetyki jądrowej jako stabilnej bazy. Musi to się dziać z poszanowaniem interesów społecznych. 

Konieczny: Jestem socjalistą. Idę do sejmu, żeby reprezentować pracowników

To naprawdę da się zrobić. Tym bardziej że choćbyśmy zamknęli w ciągu sekundy wszystkie polskie kopalnie, to nie przybliży nas to do celu ani o milimetr, o ile wcześniej nie stworzymy alternatywy dla elektrowni węglowych. Po prostu będziemy importować węgiel z zagranicy. Uratujemy miejsca pracy w górnictwie, ale nie u nas.

To właśnie brak polityki energetycznej, uwzględniającej konieczność odejścia od paliw kopalnych, powoduje ogromne koszty społeczne, ale także ekonomiczne. Chaos w górnictwie, nieprzygotowane zamknięcia kopalń, brak całościowego planu i pomysłu na wykorzystanie chociażby terenów pogórniczych owocują gigantycznym marnotrawstwem środków. Polskie górnictwo mogłoby być dużo bardziej efektywne.

Konflikt pomiędzy bezpośrednim interesem społeczności, która żyje z wydobycia węgla, a koniecznością ratowania klimatu nie zniknie. On jest realny i nie ma co udawać, że jest inaczej. Tym bardziej ważne, żeby rząd stworzył przestrzeń do dialogu i był gotów do rozmowy. 

Czy protesty górników nie staną się przypadkiem gwoździem do politycznej trumny PiS-u, który – zdaje się – chciał ten problem przykryć zawirowaniami z udziałem Solidarnej Polski?

Premier Morawiecki sam kandydował ze Śląska w wyborach i bardzo dzielnie udawał Ślązaka podczas kampanii. Dzisiaj widać, ile to udawanie było warte. Zresztą tak samo było przed jeszcze wcześniejszymi wyborami. Beata Szydło obiecywała górnikom, że zamykania kopalń nie będzie. Niedługo potem wbrew obietnicom i kompletnie bez sensu zamknięto kopalnię „Makoszowy”. Tak więc PiS zdołał przetrwać już niejedną niedotrzymaną górnikom obietnicę. Obecne protesty nie cieszą się szczególnym zainteresowaniem mediów i to tak rządowych, jak i prywatnych. Tym bardziej warto nagłaśniać sprawę i wspierać protestujących.

PiS nie jest tu gorszy od PO: politycy wciąż wierzą, że zmiana klimatu nie dotyczy Polski

Jakie miejsce w tym sporze powinna zająć Lewica?

Lewica powinna być w tym sporze aktywna. Dla nas ważni są pracownicy. Bardzo cenimy sobie zorganizowanie i waleczność górniczych związków. W przeciwieństwie do liberałów wszelkiej maści, chcemy, aby pracownicy byli zorganizowani i skutecznie walczyli o swoje prawa. Górnicy są tutaj dobrym przykładem.

Jednocześnie absolutnie kluczowa jest dla nas kwestia klimatu, bo jeżeli to odpuścimy, świat, który przekażemy kolejnym pokoleniom, po prostu nie będzie się nadawał do życia. Dla nas sprawiedliwa transformacja energetyczna to nie jest slogan, ale konieczność. Oczywiście to wszystko nie jest takie łatwe, bo istotna część protestujących górników kwestionuje w ogóle konieczność odejścia od węgla. Tym bardziej trzeba rozmawiać.

Na zakończonym dziś pierwszym etapie negocjacji przedstawicieli rządu ze stroną społeczną w Katowicach pojawił się pomysł, by w kwestii likwidacji górnictwa posłużyć się „niemieckim modelem transformacji”. Jak pan ocenia ten pomysł? I co to właściwie oznacza?

Niemiecki przykład jest dobry, jeżeli chodzi o restrukturyzację górnictwa z poszanowaniem i udziałem pracowników, a dużo gorszy, jeżeli chodzi o transformację energetyczną. W Niemczech udało się w sposób planowy wygasić wydobycie. Nie stało się to z dnia na dzień, ale dzięki temu obyło się bez masowych zwolnień, społecznych niepokojów i z pomysłem na to, co dalej.

Jeżeli jednak chodzi o samą energetykę, to my – jako partia Razem – jesteśmy bardzo krytyczni. Na razie Niemcy wcale nie odchodzą skutecznie od paliw kopalnych w energetyce, wciąż pozostają największym emitentem w Europie, opierającym swoją energetykę w ogromnej mierze na węglu i gazie.

Cieszy powiększający się udział OZE, ale nie dajmy się zwieść propagandowym statystykom. Wyglądają one imponująco w momencie, kiedy warunki atmosferyczne są idealne. Przeważnie jednak nie są. Dodatkowo Niemcy podjęły absurdalną, głupią i szkodliwą decyzję o odejściu od energetyki jądrowej. Zamykanie działających elektrowni jądrowych, żeby zamiast tego czerpać energię z węgla i gazu, to zbrodnia na klimacie. Cały ten plan wydaje się mieć na względzie bardziej interesy niemieckiego przemysłu niż troskę o klimat.

Potrzebny jest atom [rozmowa z Maciejem Koniecznym]

Jeżeli chcemy w Polsce realnej dekarbonizacji, musimy sięgnąć po wszystkie dostępne narzędzia: maksymalny udział OZE, stawianie na energooszczędność, ale także na energetykę jądrową.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Paulina Januszewska

| Dziennikarka KP
Dziennikarka KP, absolwentka rusycystyki i dokumentalistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Pisze o kulturze, prawach kobiet i ekologii.