Panie prezydencie, państwo naprawia się od głowy
Odkąd można się dużym nakładem sił wypisać z kościółka, państwo pozostaje jedyną organizacją przymuszającą do pozostawania w jej szeregach.
Odkąd można się dużym nakładem sił wypisać z kościółka, państwo pozostaje jedyną organizacją przymuszającą do pozostawania w jej szeregach.
Te same środowiska, które domagają się od Ukrainy uczciwego rozliczenia z przeszłością, nie potrafią zdobyć się na podobny wysiłek wobec własnych „bohaterów”, wcale nie lepszych od ukraińskich nacjonalistów.
Panie i panowie, premiera na kanałach mediów społecznościowych MSWiA! Teaser – na koncie samego premiera! Deportacje – oto główny miernik skuteczności polityki migracyjnej rządu. Schlebianie nastrojom antyukraińskim prowadzi do coraz bardziej absurdalnych posunięć.
Łatwo wykpić „obrońców praw mężczyzn” stwierdzeniem, że zazdroszczą kobietom okresu i wskazać, że biologia nie baczy na ideę równości. Ale pomysł przyznania wszystkim osobom płci żeńskiej – i tylko im – dodatkowych 12 dni urlopu menstruacyjnego jest niesprawiedliwy także wobec nich samych.
Biletowy populizm łączy wszystkie polskie partie – od nudnej socjaldemokracji, przez sługusów Tuska, po do reszty skonfederaciałą prawicę. To jednak strategia o wyjątkowo krótkich nóżkach.
W recenzjach książki Michała Gulczyńskiego „Mężczyźni. O nierówności płci” ze strony lewicowej powiedziano wszystko oprócz jednego. Nadal nie wiemy, co lewica ma do zaproponowania w tym temacie i dlaczego obecna strategia, o ile jakaś istnieje, jest niewystarczająca.
Chyba najbardziej zakorzenionym mitem, wręcz fundamentem „czerwonopaskowego fetyszu”, jest przekonanie, że dobre wyniki w nauce otwierają przed dzieckiem przyszłość i są gwarancją lepszej pracy i zarobków. Tymczasem ta zależność jest coraz mniejsza.
Polska w krótkim czasie rozbudowała potencjał odnawialnych źródeł energii. Tymczasem za magazynowanie nadwyżek prądu zabiera się na poważnie dopiero teraz.
Rozwiązywanie sytuacji konfliktowych z udziałem dzików w miastach będzie musiało iść w stronę metod wykluczających zabijanie, bo po prostu takie są oczekiwania społeczne.
Choć nie wiemy dokładnie, ile kilometrów rowów osuszających jest w Polsce, to z oficjalnej ewidencji można wyczytać, że lekko ponad 300 tys. kilometrów. To trzy razy więcej niż kilometraż wszystkich polskich rzek. Tyle, ile wynosi odległość Ziemi od księżyca.