Kraj

„Lewicowa empatia” PiS uderza ponownie

Fot. facebook/@pisorgpl

Rząd, który szczyci się tym, jak to zwykłym ludziom pomaga, pokazuje, czym jest empatia i jak ją rozumie. A raczej jak nic nie rozumie.

Prawdziwą lewicowość i empatię poznaje się w biedzie. I oto rząd, który szczyci się tym, jak to jest z ludem, jak to zwykłym ludziom pomaga, pokazuje, czym jest empatia i jak ją rozumie. Nie, nie chodzi nawet o szczepionki, testowanie i zarządzanie kryzysem pandemicznym. Chodzi o wiele innych spraw, które może nie są tak medialne, dlatego łatwo jest ich nie zauważyć.

Po pierwsze, okazuje się, że jednak będzie podwyżka opłat za prąd. Rosną ceny praw do emisji CO2, a Polski miks energetyczny jest wciąż oparty głównie na węglu. Oczywiście rząd mógłby próbować zmieniać ten miks, ale tym raczej nie jest zainteresowany.

UE zapala zielone światło na trasie do neutralności klimatycznej. Co robi polski rząd? Wciska hamulec

Podwyżka opłat za prąd wyniesie nawet do 10 złotych dla przeciętnego gospodarstwa. Niby nic, w końcu to tylko 10 złotych miesięcznie, czyli jakieś 120 złotych rocznie, ale przecież sam minister Jacek Sasin składał obietnice, że żadnych podwyżek nie będzie, że wyrównają je rekompensaty. Rzecz jasna najbiedniejsi rekompensat za podwyżki nie dostaną, wszak to nie księża albo przedsiębiorcy, żeby dawać im pożyczki w ramach tarczy. Mimo to powinni się cieszyć, a być może nawet pana ministra po nogach całować.

Inny przedstawiciel „empatycznego” PiS-u, czyli prezydent Otwocka, wymyślił własne, „nowoczesne” rozwiązanie. A mianowicie dłużników niepłacących za mieszkania komunalne, w tym także za prąd, chce eksmitować do… kontenerów mieszkalnych. Tak, współczujący ludowi PiS chce osoby, które z różnych życiowych przyczyn nie mogą płacić czynszu, eksmitować do baraków, traktując ich jak zarazę. Jak bowiem można się dowiedzieć od przedstawiciela ZGM w Otwocku, kontenery będą stawiane: „Z dala od innych mieszkańców, tak aby lokatorzy kontenerów nie byli dla nich uciążliwością”. Nie będzie biedota zaśmiecać życia mieszkańcom miasta! Dodatkowo w kontenerach mają być umieszczone przedpłatowe liczniki i „jeśli przesiedleni mieszkańcy wciąż nie będą płacić, to stracą dostęp do prądu i ogrzewania”. Nie płacisz zimą za prąd, bo nie masz pieniędzy? Trudno, najwyżej zamarzniesz. Czym więc prezydent Otwocka różni się od warszawskich kamieniczników odcinających prąd i ogrzewanie mieszkańcom kamienic? Chyba tylko tym, że związany jest z partią kochającą lud polski.

Ów lud mógłby nawet wyjść zaprotestować, ale powinien się pospieszyć. Kolejnym empatycznym pomysłem rządzącej prawicy jest bowiem zakazanie odmowy przyjęcia mandatów. Jak to ma działać w praktyce? Ano jeśli policjant nałoży na ciebie trzy absurdalne mandaty po 500 PLN za to, że np. protestujesz przeciwko nakazowi rodzenia płodów bez twarzoczaszki, to mandat staje się obowiązujący z chwilą jego nałożenia przez policjanta.

Ustawa „mandatowa” to nie tylko kij na protestujące kobiety

Owszem, możesz się odwołać. Jeśli nie jesteś prawnikiem, to ten napisze ci odwołanie, oczywiście nie za darmo. A więc 1500 PLN + wynagrodzenie prawnika. Mało tego, jeśli nawet ten prawnik ci napisze odwołanie i zawrze w nim wszystkie dowody twojej niewinności, które musisz zebrać w 7 dni, to wciąż możesz te 1500 PLN stracić. Dlaczego? Ano dlatego, że złożenie odwołania od mandatu spowoduje, że owszem, sąd ci wyznaczy rozprawę za ileś tam miesięcy, ale to nie wstrzymuje egzekucji komorniczej. A więc zanim doczekasz się rozprawy, mandat zostanie ściągnięty ci z konta albo wynagrodzenia. Gdy zaś wygrasz rozprawę, będzie trzeba jeszcze pieniążki odzyskać. Potrafisz, jeśli nie jesteś prawnikiem? No właśnie. A więc dodatkowe pieniądze na prawnika, żeby wyciągnął od państwa te 1500 PLN, które powinny ci być zwrócone. Rzecz jasna, to wcale nie jest wykluczenie i zastraszanie osób wykluczonych ekonomicznie, prawda? Na przykład strajkujących kobiet albo pracowników, na których się napuści mandatową policję.

Odmowa mandatu to czasem wręcz obowiązek

Że w „empatycznym” państwie PiS ktoś jeszcze strajkuje? Ano zdarza się. Oto wściekli są pracownicy świnoujskiej stoczni Gryfia. Mimo zapowiedzi, że ludzie nie stracą pracy, nowy prezes, wieloletni działacz PiS, nie tylko dokonuje masowych zwolnień, ale wręcz likwiduje stocznię. „Mamy do czynienia z likwidacją tzw. destrukcyjną. Cały sprzęt ma trafić do Szczecina, a teren zostać sprzedany bez możliwości prowadzenia w tym miejscu stoczni” – jak wskazuje Rafał Zahorski, pełnomocnik zachodniopomorskiego marszałka do spraw gospodarki morskiej. Ale niech się nie martwią, teraz, w czasie pandemii pewnie szybko znajdą pracę. Kto by nie chciał 50-letniego stoczniowca dziś w Polsce zatrudnić od ręki.

Gorzej może być z leczeniem. Nie, nie chodzi o te pokazowe Leśne Góry, które na dobre i na złe rząd założył na Stadionie Narodowym. Nie chodzi tylko o psychiatrię dziecięcą, gdzie senatorowie PiS głosowali przeciwko przekazaniu jej 80 milionów. Chodzi o cały budżet na leczenie na rok 2021. Jak na razie miliard złotych łącznie mniej pieniędzy przeznaczonych na programy lekowe dla pacjentów (365,3 mln PLN mniej), chemioterapię (o 102,3 mln PLN mniej) i refundację apteczną (minus 577,4 mln PLN).

Oczywiście 2 miliardy na TVP znowu zostały jej przyznane. Pomysł, że ta dziwna spółka nie potrafi w czasie pandemii w dwa lata funkcjonować nie aż za 4, ale, dajmy na to, „tylko” za 3 miliardy, jak widać, nie mieści się w głowie tej władzy. W końcu chorzy na raka nie zrobią sylwestra marzeń.

Wszystko powyższe to tylko podręczny zestaw przykładów z ostatnich tygodni. Zestaw, który opozycja powinna mieć na podorędziu w każdej dyskusji medialnej i przy każdym sporze o to, jak rząd traktuje tych najbardziej potrzebujących. Tymczasem, zwłaszcza opozycja liberalna, zamiast wszystko to przywoływać, zajmuje się Krystyną Jandą, bankiem Czarneckiego i krytyką pomocy terenom byłych PGR-ów. I właśnie dlatego te 14 proc. wyborców, które wciąż nie wie, na kogo głosować, odsuwa się od PiS-u, ale nie chce też głosować na opozycję. I po trochu trudno im się dziwić.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Galopujący Major
Galopujący Major
Komentator Krytyki Politycznej
Bloger, komentator życia politycznego, współpracownik Krytyki Politycznej. Autor książki „Pancerna brzoza. Słownik prawicowej polszczyzny”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej.
Zamknij