Kraj

10 rad dla osób, które nie wiedzą jak się zachować podczas protestów

Fot. Jakub Szafrański

Oto krótki poradnik dla osób, które nie wiedzą, jak się zachować w tych szalonych czasach, gdy kobiety, zamiast podtrzymywać ogniska domowe, szturmują Sejm i żądają dymisji rządu.

Patriarchat niszczy nie tylko kobiety, ale również mężczyzn, których socjalizuje na osobników pozbawionych uczuć, agresywnych i przemądrzałych. Oczywiście zdarzają się od tej reguły szlachetne wyjątki, co nie zmienia faktu, że jako mężczyźni jesteśmy na ogół umiarkowanie empatyczni, a często wręcz chamscy i obleśni. Dlatego postanowiłem napisać krótki poradnik dla osób, które nie wiedzą, jak się zachować w tych szalonych czasach, gdy kobiety, zamiast podtrzymywać ogniska domowe, szturmują Sejm i żądają dymisji rządu.

1. Nie bądź Jarkiem Kaczyńskim

Nie bądź też Krzysztofem Bosakiem ani Patrykiem Jakim. Nie sprowadzaj osób z macicami do roli inkubatorów. Zaprawdę trzeba długo i głęboko siedzieć pod sutanną, żeby dla uspokojenia sumień fanatycznych katolików legalizować torturowanie kobiet. Solidarna Polska idzie nawet dalej i chciałaby ubezwłasnowolnić kobiety zmuszane do rodzenia martwych albo ciężko uszkodzonych płodów. Po dwóch tygodniach protestów ziobryści planują sobie, że „kobieta, u której dziecka wykryto wadę letalną, będzie kierowana do hospicjum perinatalnego, gdzie znajdzie profesjonalną opiekę lekarzy, psychologów i duchownych”. Czyżby ktoś tu oglądał Opowieść podręcznej i za bardzo się podniecił? Może w ogóle każdą ciężarną należałoby trzymać pod kluczem, bo jeszcze „poroni”? Nie bądź jak oni.

2. Masz prawo milczeć

Skorzystaj z tego prawa. Nie wiem, ilu z was miało okazję terminować ciążę, ale zakładam, że liczba ta wciąż bliska jest zeru. Jeśli nie wiesz, jak to jest przez długie dziewięć miesięcy myśleć o tym, że to, co się w tobie rozwija, skazane jest wyłącznie na cierpienie, to może warto się na chwilę zamknąć.

Nie musimy tłumaczyć się z tego, że każemy wam wypierdalać

Oczywiście prawie wszyscy uważamy, że staramy się być empatyczni, ale czasem empatia polega na tym, żeby wiedzieć, kiedy milczeć.

3. Nie musisz bronić kościołów

Tyle już ich spalono przez ostatnie dwa tysiące lat, a jakoś Kościół katolicki trzyma się mocno. Już chyba nawet najbardziej zatwardziała bezbożna hołota rozumie, że palenie kościołów nie pomoże wyplenić zabobonów, a wręcz przeciwnie. Tymczasem wiernym nie zaszkodzi usłyszeć kilku słów prawdy, oprócz religijnych dogmatów i zwykłych bredni o tym, że „tęczowa zaraza” jest gorsza od bolszewizmu.

Kościół katolicki. Nareszcie koniec jego władzy?

Jezus nie bronił swojej religii pałką i rozmawiał nawet z faryzeuszami, zamiast ich lać, więc polecam. Sztuka konwersacji trochę nam ostatnio podupadła, a szkoda, bo pięknie jest odbyć ciekawą rozmowę.

4. Nie rób z siebie bohatera

Na szczęście to jeszcze nie jest wojna, więc nie musisz się przepychać, żeby być na pierwszej linii frontu i na wszystkich zdjęciach. Fajnie pokazać swoje wsparcie i śmieszne transparenty, ale gdy robisz sobie zdjęcie z wieszakiem, na którym twoje koleżanki są tylko tłem, to znaczy, że jeszcze nie odrobiłeś lekcji z równouprawnienia. Czym prędzej zgłoś się na najbliższe warsztaty antydyskryminacyjne.

5. Daj żyć Kai Godek

Też nie jestem jej fanem, wręcz przeciwnie. Uważam, że jest wyjątkowo szkodliwą dewotką, a jednak ilość szamba, jakie wylano na tę samozwańczą obrończynię zarodków przy okazji bronienia kobiet, wydaje się pewnym paradoksem. Przecież Godek też jest ofiarą patriarchatu i religijnego fanatyzmu.

A wiosną urządzimy wam krucjatę

6. Nie narzekaj

Przynajmniej nie publicznie. Jeśli sam dotąd nie dokładałeś starań, żeby uwalić „kompromis aborcyjny”, to teraz nie strzęp języka, że zrobiłbyś to lepiej. Jakkolwiek by nie było przyjemnie krzyczeć „jebać PiS”, to warto pamiętać, że w tych protestach chodzi o prawo do aborcji, a nie prawo do jebania. Więc przypominam: Aborcyjny Dream Team. Potrzebujesz aborcji? Nie jesteś sama: aborcyjnydreamteam.pl, aborcjabezgranic.pl, +48 22 29 22 597.

7. Nie chlej za dużo

Ja wiem, że knajpy zamykają o 21, ale mała piersiówka powinna wystarczyć. Grupy najebanych (i zamaskowanych) facetów, gdy ciemno robi się już o 16, raczej nie dodają animuszu protestującym osobom. Nawet jeśli sami nie boicie się spotykać pijanych band, to warto pamiętać, że są osoby, które mogą mieć takie obawy. Często niestety nie bez powodu.

Głośno i wprost mówimy, że mamy prawo do wyboru. #aborcjajestok

8. Trzymaj ręce przy sobie

Fakt, że osoby domagają się prawa do aborcji, nie oznacza, że chcą uprawiać seks z każdym napotkanym samcem. Wręcz przeciwnie. Gdy dziewczyna nie chce ci powiedzieć, jak ma na imię, to znak, że nie chce z tobą rozmawiać ani tym bardziej, żebyś odprowadzał ją do domu. Skorzystaj ze wskazówki, którą pewnie widziałeś na jakimś transparencie (podpowiedź: wypierdalać) i nie próbuj się przytulać. To strajk kobiet, a nie Międzynarodowy Dzień Przytulania.

9. Nie bądź dziadersem

O tym, że „wypierdalać” jest skierowane nie tylko do PiS-u, ale również innych przedstawicieli elit, szerzej pisała Kaja Puto. Rzeczywiście, wielu panów postanowiło się podzielić swoimi poglądami na temat tego, co kobiety mogą robić ze swoimi ciałami. Po tym poznaje się dziadersa.

Drodzy dziadersi, „wypierdalać” jest również do was

Podczas lektury wywiadu z Andrzejem Rzeplińskim można było się zacząć zastanawiać, po co właściwie ta cała wojna POlsko-PiSolska, skoro Trybunał za jego urzędowania wydałby pewnie taki sam wyrok. Naprawdę nie mogli się panowie dogadać? Oczywiście nie mogli, bo nie chodzi o poglądy, tylko kruche męskie ego. W końcu nasi panowie politycy kłócą się już ponad 30 lat i chyba nigdy nie chodziło o poglądy, ale prawie zawsze o stołki.

10. Nie bądź bucem

Inni ludzie też mają uczucia, a niektórzy nawet trudniejsze niż ty. Zacznij akceptować cudzy ból, tak jak akceptujesz własny, jak to ładnie ujął Jakub Dębski, tłumacząc, czego domagają się feministki. Naprawdę nie chodzi o to, żeby ciągle czuć czyjś ból, tylko żeby czasem spróbować sobie go uświadomić. Nawet mnie samemu trudno sobie wyobrazić skalę opresji kobiet, choć czytam i słucham o męskiej przemocy od lat. Nie wiem, może trzeba zrobić taką grę na PlayStation, w którą musisz grać codziennie przez dziewięć miesięcy, pomimo nudności, niedogodności i rosnącego brzucha, a na koniec graczowi można by zaserwować symulację porodu.

Młynarska: Nadchodzi koniec epoki lubieżnego dziada [rozmowa]

Taka zabawa akurat istnieje. Jak donosił dziennikarz TTV, ból jest gorszy od tortur. Ale to nie koniec, bo w nagrodę za wygraną grę zamiast dziecka dostaniesz ciężko pokiereszowany płód. Masz ochotę? Ja też bym nie grał, więc może naprawdę nie musimy czynić innym, co nam jest niemiłe? Wiem, to kontrowersyjna teza w kraju, w którym od dziecka jesteśmy strofowani i poniżani. Ale zawsze warto próbować.

W sumie z tych rad można korzystać nie tylko podczas protestów. Polecam.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Jaś Kapela
Jaś Kapela
Pisarz, poeta, felietonista
Pisarz, poeta, felietonista, aktywista. Autor tomików z wierszami („Reklama”, „Życie na gorąco”, „Modlitwy dla opornych”), powieści („Stosunek seksualny nie istnieje”, „Janusz Hrystus”, „Dobry troll”) i książek non-fiction („Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu”, „Polskie mięso”, „Warszawa wciąga”) oraz współautor, razem z Hanną Marią Zagulską, książki dla młodzieży „Odwaga”. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Opiekun serii z morświnem. Zwyciężył pierwszą polską edycję slamu i kilka kolejnych. W 2015 brał udział w międzynarodowym projekcie Weather Stations, który stawiał literaturę i narrację w centrum dyskusji o zmianach klimatycznych. W 2020 roku w trakcie Obozu dla klimatu uczestniczył w zatrzymaniu działania kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Drzewce.
Zamknij