Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

AI wskrzesi ci matkę, męża i psa. Magicy z Facebooka pomagają przeżyć żałobę

Na facebookowych grupach Polki i Polacy proszą obce osoby, by „ożywiły” zdjęcia zmarłych bliskich. Dla jednych to niepokojąca ciekawostka, dla innych – element przeżywania żałoby.

ObserwujObserwujesz
Abstract digital artwork of a blurred figure with flowing light trails, surrounded by floating blue and red like/heart icons, implying reviving a photo of one's parents.
Walka

– Moja mama zmarła w 2019 na raka. Czy mogłabym was prosić o, nie wiem sama, wyostrzenie zdjęcia? Albo ożywienie? – prosi Karolina na jednej z facebookowych grup.

Kilka osób przygląda się zdjęciu kobiety, która tuli małego niedźwiedzia. Jeden z magików podejmuje się zadania.

– Fajnie by było zobaczyć, jak jest szczęśliwa – dodaje córka.

Magik notuje, by stworzyć idealne zaklęcie, czyli prompt. Wszyscy czekają na efekt.

Wcześniej matka była: czarno-biała, lekko uśmiechnięta, na tle rozmazanego budynku. Martwa.

Teraz jest: otoczona intensywną zielenią, na tle błękitnego nieba. Śmieje się, głaszcze wiercącego się niedźwiadka. Cieszy się i porusza ustami. Jak żywa. I mówi. Coś dziwnego, po angielsku, ale to nie ma znaczenia.

– Dziękuję, jesteś cudotwórcą! Czy mógłbyś mi ją wysłać na Messenger?

Czytaj także Śmierci już nie ma. W Rosji generatywna AI „ożywia” poległych na froncie Paulina Siegień

Nekromanta z Facebooka

Po podwórku Michała biega osiemnaście kotów, sześć koni i psów, trzy kozły i kaczki, dwie królice, jedna indyczka. Mężczyzna w wieku 42 lat przeprowadził się na wieś. Przez dwadzieścia pięć lat pracował jako kierowca TIR-a, ale ostatnio odwiesił kluczyki.

Wieczorami siada z telefonem w ręku i otwiera Facebooka.

Pewnego dnia algorytm podsuwa mu grupę: „PRZERABIAMY ZDJĘCIA (OŻYWIANIE, NAPRAWA STARYCH FOTOGRAFII ITP.)”. Lubi nowe technologie, więc postanawia zajrzeć.

To grupa, na której Polki i Polacy z pomocą sztucznej inteligencji przerabiają swoje prywatne zdjęcia, a ci, którzy tego nie potrafią, proszą o przeróbki innych członków społeczności. Nowe prośby pojawiają się co kilka minut:

„Czy mogę prosić, aby mój zmarły mąż pomachał ręką?”

„Bardzo proszę o przerobienie zdjęcia, jak kuzyn idzie do nieba. Wczoraj był pogrzeb i chcę, żeby szedł do nieba, bo piekło miał na ziemi”

„Proszę o połączenie mnie z mężem, chciałam mieć pamiątkę, mój mąż już nie żyje”

„Mogę prosić o przerobienie zdjęcia, jak piesek jest na tęczowym moście?”

Michał podejmuje się różnych wyzwań. Gdy widzi prośbę o przeróbkę, najpierw ją analizuje. Niektóre są złożone, wymagają namysłu.

Pochyla się nad telefonem. Myśli. Pisze. Tworzy prompt.

– Gdy chodzi o ożywianie, a nie zwykłe przeróbki, podaję instrukcje z większym uczuciem, tak od serca. Nie wiem czemu, to nie powinno mieć wpływu na to, co wygeneruje aplikacja. Ale mimo wszystko wydaje mi się, że wtedy bardziej się do tego przykłada.

Jak wtedy, gdy matka poprosiła o „ożywienie” 23-letniego syna, który zmarł w kabinie TIR-a na parkingu. Michał potraktował to jak zadanie specjalne.  

– Apelowałem, żeby nie lajkować. Zdjęcie zebrało naprawdę dużo pozytywnych opinii, to mnie trochę zawstydziło – zdradza.

Czytaj także Gotowi na żałobę. Gdy odchodzi pies, kot czy jaszczurka Łukasz Saturczak rozmawia z Darią Grzesiek

Na pierwszym zdjęciu widać młodego chłopaka za kierownicą w pomarańczowej, odblaskowej kamizelce. Drzwi ciężarówki są szeroko otwarte, rozpływają się w chmurach. Nie widać tyłu auta – wszystko poza kabiną kierowcy niknie w puszystych obłokach. 23-latek jedzie przez niebo.

– Zmarł na zawał albo udar. Nie dopytywałem.

Na drugim zdjęciu uśmiechnięty mężczyzna unosi się na chmurze. Ma na sobie granatowy garnitur. Tuż za nim znajduje się zaparkowana ciężarówka.

Dla Michała przerabianie to relaks i rozrywka, żadna magia. Gdy przerabia zdjęcia zmarłych osób starszych, siedzi spokojnie, wpatruje się w ekran i nawet nie drży mu ręka. Gorzej z nieżyjącymi dziećmi. Gdy widzi ich zdjęcia, szybko scrolluje w dół. Czy „ożywianie” zdjęć to nekromancja, sposób na połączenie się ze zmarłym, woli się nie zastanawiać.

– Najwyraźniej ludzie tego potrzebują – podsumowuje.

Jeszcze wczoraj na moment dał się złapać. Zatrzymał wzrok na poście z prośbą o przerobienie zdjęcia siedmioletniej dziewczynki, która walczyła o życie po wypadku. Michał pochylił się, wczytał w komentarze. Po chwili okazało się, że dziewczynka odeszła. Wyszedł z wątku, przescrollował w dół. Postanowił wziąć na siebie inne zdjęcia.

Wspomina, że łącznie już przerobił ich ponad 100 tysięcy.

– Wrzucam zdjęcia na grupę, a potem wyrzucam z telefonu. Inaczej dawno zabrakłoby mi pamięci.

Co łaska za cud

Michał słyszy wibrację telefonu.

Podnosi urządzenie. Właśnie ktoś wysłał mu sto złotych blikiem.

– Nigdy nie proponowałem przerabiania zdjęć za kasę. Niektórzy sami proponują „zadośćuczynienie” za mój czas. Nie podaję żadnej kwoty. Odpisuję, jak na ateistę przystało, że „co łaska”.

Wynagrodzenie jest nieprzewidywalne. Czasem wpada dwadzieścia złotych, a raz – sto pięćdziesiąt.

– I tak wszystko wydaję na zwierzęta – mówi, a po chwili dodaje: – Nie masz czasem znajomości w skarbówce?

Cyfrowa żałoba

Na Facebooku działa kilka podobnych grup, największa ma ponad 630 tysięcy członków. Nie sposób nadążyć za prośbami, wiele postów pozostaje bez odpowiedzi. Ich liczba przerasta obecnych na grupie magików.

Dla niektórych oglądanie przerobionych grafik to zabawa, a dla innych – sposób na cyfrową żałobę. Nic nowego. Już w 2021 roku internetowo-żałobną niszę postanowiła zagospodarować firma MyHeritage, uruchamiając technologię ożywiania twarzy pod nazwą Deep Nostalgia. To narzędzie, które pozwala animować stare zdjęcia. Już w pierwszym miesiącu od powstania użytkownicy wygenerowali 26 milionów animacji. „Ponad 119 mln animacji i wciąż powstają nowe!” – chwalą się na stronie.

Jedenaście próśb Elżbiety

Elżbieta prosi o:
– połączenie z dziadkiem, który zmarł, gdy miała trzy lata;
– poprawienie jakości dziecka;
– wygenerowanie uśmiechu na jej twarzy, gdy trzyma w ramionach syna, który zginie ponad dwadzieścia lat później.

Wszystkie wygenerowane przez AI wersje zdjęć zapisuje w telefonie, a później wywołuje i wkłada do albumu.

Gdy zleca przeróbki, odświeża aplikację. Zawsze niecierpliwie czeka. Ma czas: jest na rencie chorobowej, zbliża się do emerytury.

Na co dzień zajmuje się robótkami ręcznymi – ostatnio na Wielkanoc otworzyła stragan, na którym sprzedawała dekoracyjne króliki. Te, które się nie sprzedały, będą dla dzieci i wnuków. Tak jak wygenerowane przez AI zdjęcia.

Elżbieta żałuje, że tak rzadko robiła sobie zdjęcie z synem. Miał 23 lata, gdy odszedł, a ona czuje, że mogła go fotografować znacznie częściej.

Teraz chce to zmienić. Nagromadzić jak najwięcej zdjęć, w różnych okolicznościach. Pomóc istniejącym ujęciom wyglądać lepiej: żeby ktoś patrzył prosto, nie w bok. Żeby zdjęcie było kolorowe, nowoczesne, nie pogniecione i czarno-białe.

Lubi zdawać się na pomysły ludzi z grupy. Są kreatywni, przerabiają zdjęcia na różne sposoby. Wtedy to wszystko, co na zdjęciu, wygląda, jakby naprawdę się wydarzyło. Albo jakby do czegoś nigdy nie doszło.

Elżbieta straciła dwóch synów i ojca w ciągu ośmiu miesięcy.

– Dzięki grupie dużo sobie przypominam.

Tak było z dziadkiem. Była jeszcze małą dziewczynką, gdy czekała, czekała i czekała, aż przyjdzie. Stała w oknie, a czas nieznośnie się wydłużał. Brat powtarzał: on dziś nie przyjdzie, przecież za oknem leje. Mama powtarzała: odpuść, to nie dziś. Ela wiedziała: dziadzio jedzie.

Nagle zza drzew wyłonił się stary mężczyzna w pelerynie. Matka i brat zamarli. Przemoknięty dziadek wszedł do mieszkania.

– Przypomniałam to sobie, gdy spojrzałam na jego zdjęcie.

Elżbieta publikuje na grupie dwa zdjęcia: swoje z dzieciństwa i bardzo stare zdjęcie dziadka. Prosi, żeby ktoś połączył je tak, jak gdyby siedziała dziadkowi na kolanach, a on robiłby jej masaż.

– To wydarzyło się naprawdę. Tylko nikt nie zrobił nam zdjęcia.

„Proszę o zdjęcie jak karmię stado żyraf”

Nie wszystkie posty na grupce są o śmierci.

„Przenieście mój pierwszy motocykl do garażu”

„Czy mogę być w koszulce Real Madryt?”

„Proszę o wróżkę zębuszkę ASAP”

„Niech ktoś mnie upiększy”

„Przeróbcie mnie na sułtankę”

„Czy ktoś mnie pokoloruje i poruszy?”

„Zwracam się z uprzejmą prośbą o pokolorowanie mojego zdjęcia i żeby zamiast piwa w ręku była trąbka”

Internetowy cmentarz

 – Czy można przerobić aby teść był mniej uśmiechnięty? Potrzebujemy zdjęcia na nagrobek.

– Potrzebuję przerobić zdjęcie babci na nagrobek. Chciałabym, aby babcia patrzyła się prosto i jakby się dało to poprawić trochę jej oko, bo miała chore i usunąć z niej dziecko.

Grupa do przerabiania zdjęć to szybki system dostarczania usług funeralnych. Wygląda na to, że już teraz na wielu nagrobkach wiszą zdjęcia wygenerowane lub przetworzone przez sztuczną inteligencję.

Scrollowanie grupy przypomina oglądanie albumu rodzinnego koleżanki: nie rozpoznajesz żadnych ludzi, słyszysz o nich kilka losowych słów. To jak włamanie do prywatnego archiwum lub wirtualny spacer po cmentarzu. Martwi ludzie, niczym duchy ze złej jakości efektów specjalnych, ożywają na zdjęciach i uśmiechają się – czasem zwyczajnie, czasem upiornie. Rozpikselizowują się, miewają za wiele palców, za mało palców, jedno oko wyżej od drugiego, nienaturalnie powolne ruchy.

Może to nie ma znaczenia.

Na zdjęciu dwóch chłopców w czapkach z daszkiem. Wychodzą z samolotu, uśmiechają się, patrzą w obiektyw. Jeden z nich ma koszulkę z napisem: „Abonent jest czasowo niedostępny”.

– Mam prośbę, czy można to zdjęcie wyostrzyć i ożywić, jakby chłopcy składali sobie życzenia? I proszę zmienić tło. Jeden z nich będzie miał osiemnastkę i chciałam mu wysłać to wideo jako niespodziankę. Jego brat od pięciu lat nie żyje, a teraz przynajmniej złoży mu życzenia.

Zdjęcie ożywa: chłopcy uśmiechają się szerzej, pokazują zęby. Starszy przekazuje bratu torbę z prezentem. Samolot zniknął, chłopcy poszli dalej, na teren lotniska. Za ich plecami widać Relay i drogerie. Przez moment uśmiechy znikają, filmik z AI się zacina, oboje nieruchomieją.

Czytaj także „Black Mirror”: Uciec z muzeum okropności Jakub Majmurek

Magiczny skaner

– Mówicie mi, że mogę znów strzelić sobie zdjęcie z córką?

Kobieta opiera twarz na dłoni, uśmiecha się. Pozuje. Po prawej stronie zostawia wolne miejsce, w kadrze widać telewizor i drzwi.

– Widziałam, że inni już to robili – zachwyca się, a różowy skaner zbliża się do jej głowy.

Już po chwili obraz się zmienia: kobieta siedzi tuż obok małej córeczki, znikają drzwi i telewizor, pojawiają się: niebieski namiot w rybki, koce. Obie postacie są uśmiechnięte i wyglądają jak żywe.

To TikTok nagrany z użyciem Green Screen Scan, który ma 3,2 miliona polubień i prawie 26 tysięcy komentarzy. Efektu użyto w ponad 60 milionach filmów, korzystają z niego ludzie na całym świecie. W kilka sekund umożliwia „zrobienie sobie zdjęcia” ze zmarłym, jeśli wcześniej załadujemy na TikToku jego zdjęcie. Wtedy wystarczy zapozować przed przednią kamerką, a Green Screen Scan naniesie nasz wizerunek na wcześniej zaimportowaną fotografię.

Z podobnych technologii korzystają żony Rosjan poległych na froncie. Produkcja wideopożegnań wykorzystuje AI do „ożywiania” żołnierzy – tworzenia krótkich podobnych tematycznie i stylistycznie filmików, w których, przykładowo, mężczyzna żegna się z rodziną i wchodzi schodami do nieba.

Gdy zainteresowanie żałobnymi deepfake’ami z polskich grup na Facebooku skończy etap amatorskiego rodeo i ewoluuje w biznes, otworzy to dyskusję natury prawnej. Wyobrażam sobie, że nie każdemu marzy się „wskrzeszenie” w formie kilkusekundowego wideoklipu na podstawie algorytmu karmionego ruchami aktorów. Tak przynajmniej powstała technologia Deep Nostalgia od MyHeritage.

Mamy Czarne Lustro w domu

Ostatecznie AI-owa nekromancja to nie gorszy sposób radzenia sobie z żałobą niż pisanie wierszy o kotach w pustym mieszkaniu czy wikłanie się w wir żałoby i seksu w najsmutniejszym serialu świata (Fleabag).

– We wszystkich kulturach ludzie szukali sposobów, by symbolicznie utrzymać więź ze zmarłymi – poprzez rytuały, modlitwy, listy, fotografie, przechowywanie pamiątek czy rozmowy z osobą, która odeszła. To bardzo naturalny element procesu żałoby – komentuje Anja Franczak z Instytutu Dobrej Śmierci. – W psychologii istnieje teoria continuing bonds, rozwijana m.in. przez Dennisa Klassa, która pokazuje, że zdrowe przeżywanie żałoby nie polega na „odcięciu się” od zmarłego, lecz na znalezieniu nowej formy relacji z nim. Więź nie znika – zmienia się. Dla jednych będzie to zapalenie świeczki, dla innych rozmowa przy grobie, a dla jeszcze innych obejrzenie filmu wygenerowanego przez AI, na którym bliska osoba się uśmiecha.

Czytaj także Big Brother spotyka Big Data. Oto najbardziej totalna technologia władzy w historii ludzkości Krzysztof Pacewicz

Franczak podkreśla, że w takich praktykach nie ma nic niepokojącego – to sposób na odnalezienie ukojenia, poczucia bliskości czy możliwości symbolicznego pożegnania. Przypomina, że podobne obawy towarzyszyły wielu wcześniejszym wynalazkom. – Gdy fotografia stała się powszechna, również pojawiały się pytania, czy utrwalanie wizerunku zmarłych nie jest czymś niepokojącym albo czy nie utrudni przeżywania żałoby. Dziś zdjęcia są jedną z najważniejszych pamiątek po bliskich i niewiele osób postrzega je jako problem. Historia pokazuje, że każda nowa technologia zmienia nasze rytuały pamięci.

Tymczasem grupa „PRZERABIAMY ZDJĘCIA (OŻYWIANIE, NAPRAWA STARYCH FOTOGRAFII ITP.)” działa prężnie i ekspresowo, dniem i nocą.

„Proszę ich ożywić, szybko” – prosi Bogdan pod zdjęciem swoich dziadków.

Po kilku minutach ktoś wprawia dziadków w ruch. Wszystkie postacie w tle pozostają nieruchome, ich twarze przysłania napis „Meta AI”. Dziadkowie, wcześniej zmrożeni i poważni, jak gdyby zaskoczyła ich obecność fotografa, rozluźniają się. Uśmiechnięci, współobjęci, wychodzą poza kadr.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x