Kraj

Rada Miasta uwolniła Warszawę od głoszącej nienawiść furgonetki fundamentalistów

Nasza uchwała to sygnał dla mieszkańców, że jesteśmy z nimi i robimy wszystko, żeby fundamentalistyczne ciężarówki przestały wreszcie dręczyć ludzi w Warszawie. Teraz będzie można poprosić straż miejską o skuteczne udzielenie pomocy. Mówi Agata Diduszko-Zyglewska, radna Warszawy.

Katarzyna Przyborska: Rada Warszawy przegłosowała uchwałę zakazującą poruszania się po mieście ciężarówkami organizacji fundamentalistycznych. Wszyscy je znamy − furgonetki oklejone banerami z drastycznymi obrazami krwawych tkanek oraz te, które sugerują, że osoby LGBT+ popełniają przestępstwa. Wcześniej nie było odpowiednich przepisów? Choćby dotyczących poziomu hałasu, albo właśnie pokazywania drastycznych obrazów w przestrzeni publicznej?

Agata Diduszko-Zyglewska: Były i są przepisy z Kodeksu wykroczeń i Kodeksu karnego, które te ciężarówki łamią.

Jakie?

To artykuły 51 § 1 i art. 141 Kodeksu wykroczeń dotyczące zakłócania hałasem spokoju w miejscu publicznym, wywoływania zgorszenia w miejscu publicznym i umieszczania w miejscu publicznym nieprzyzwoitego napisu lub rysunku. No i art. 212 Kodeksu karnego, który mówi, że „kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”.

Kary nie są jednak egzekwowane.

Gdyby państwo działało normalnie, a policja nie działała na polityczne zlecenie, nasza uchwała byłaby niepotrzebna. Ale żyjemy w czasie, kiedy organy i instytucje powołane do obrony praw obywateli nie wykonują swoich zadań. Policja nie reaguje na ewidentne łamanie prawa przez te ciężarówki, a wręcz bywa, że je aktywnie ochrania.

Po aresztowaniu Margot: Taką nienawiść już widzieliśmy w polskiej historii

Dlaczego udało się przegłosować uchwałę dopiero teraz?

Jestem w grupie radnych, którzy pchali tę sprawę do przodu, którzy starali się, żeby to wreszcie stanęło na sesji, i cieszę się, że się udało.

Rzeczywiście trwało to wiele miesięcy, bo sprawa jest problematyczna. Uchwała Rady Miasta nie może powtarzać istniejących przepisów, chodziło więc o to, by je doprecyzowywała i poszerzała. Nad konkretnym kształtem prawnym tego projektu pracował radny KO, mecenas Jarosław Kaczyński.

Uszczegółowianie prawa i dodawanie do niego kolejnych elementów jest niezbędne po to, żeby nie pozostawiać pola, w które wkraczają fundamentaliści i Zjednoczona Prawica przepisami zwyczajnie manipulujący. W czwartek w czasie dyskusji radni PiS-u pokazali przykład jednej z najpodlejszych manipulacji, mówiąc, że ta uchwała ogranicza wolność słowa. Oczywiście wiemy, że wolność słowa to wolność do wyrażania własnych poglądów i przekonań. Natomiast mowa nienawiści, homofobia czy celowe wprowadzanie opinii publicznej w błąd to nie są poglądy i przekonania, tylko populistyczne narzędzia manipulowania ludźmi i organizowania nagonek na osoby i grupy społeczne.

Co takiego udało się wam doprecyzować, że teraz straż miejska i policja będą musiały reagować i kierowcy ciężarówki wlepić spory − 5 tysięcy złotych − mandat?

Nie mamy wpływu na działania policji, natomiast problem polegał na tym, że do tej pory straż miejska nie mogła wiele zrobić. Odsyłała ludzi do policji. Ponieważ uchwała jest aktem lokalnego prawa porządkowego, pozwala działać straży miejskiej, która jest służbą samorządową, a więc niezależną od politycznych nacisków władz centralnych.

Sama kilkukrotnie szłam na policję, chcąc zgłosić nienawistne napisy, ale byłam odsyłana z posterunku na posterunek, można tak było, krążąc między nimi, tydzień spędzić.

Miałam podobne trudności przy próbach zgłaszania tych ciężarówek, ale gorzej, że w takich sytuacjach policja pozwala sobie na wlepianie mandatów zdesperowanym mieszkańcom, którzy dokonują zatrzymań obywatelskich i sami wzywają policję. I to jest naprawdę skandaliczne.

Katolicka organizacja „walczy z pedofilią”, szerząc pseudonaukę

Wczoraj podczas sesji Rady Miasta przywołałam historię, która jest bardzo celną ilustracją sytuacji. Mama z dwójką dzieci, z których jedno ma spektrum autyzmu, mieszka przy ul. Marszałkowskiej. Są takie dni, kiedy furgonetka i dziesięć razy przejeżdża pod jej domem i tak głośno nadaje swoje fałszywe, napastliwe treści, że dziecko, słysząc ją z daleka, chowa się w łazience, boi się, płacze. Matka zgłaszała się na policję, argumentując, że to bardzo konkretnie wpływa na zdrowie jej dziecka, ale policja to bagatelizowała. W końcu mama, trzymając dziecko za rękę, wyszła na ulicę i sama zatrzymała tę ciężarówkę. Wtedy okazało się, że w nieoznakowanym samochodzie jadącym za ciężarówką siedziało dwóch policjantów, którzy wyszli, przypięli odznaki i dali jej mandat. Jej! Nie kierowcy ciężarówki. Ona oczywiście się odwołała, ale sąd nakazał jej zapłacenie mandatu. Robert Biedroń jako europoseł z Warszawy interweniował u komendanta policji w Warszawie, który jednak nie dopatrzył się nieprawidłowości w tym, że policjanci eskortują pojazd fundamentalistycznej organizacji i nie zważają na przepisy Kodeksu wykroczeń, które ona łamie.

Co się zatem zmieniło?

Teraz będzie można poprosić o skuteczne udzielenie pomocy straż miejską. A bardzo zależało nam na tym, żeby wreszcie warszawianki i warszawiacy nie byli w tej sprawie całkowicie bezradni i pozbawieni możliwości skutecznego usunięcia z naszej wspólnej przestrzeni publicznej kogoś, kto zwyczajnie stosuje przemoc wobec bezbronnych ludzi, bo zmuszanie ludzi, w tym dzieci, do oglądania drastycznych obrazów czy słuchania mowy nienawiści to jest przemoc.

Niestety prace nad tym projektem uchwały trwały długo, ponieważ naszej opinii w tej sprawie nie wsparli prawnicy urzędu miasta. Być może dlatego, że to nie do nich piszą i dzwonią zdesperowani, wkurzeni i bardzo przygnębieni swoją i naszą bezradnością wobec prawa mieszkańcy. W końcu zdecydowaliśmy się jako radne i radni klubu Koalicji Obywatelskiej, w ramach którego działamy razem z Markiem Szolcem jako radni Lewicy, zrobić coś, na co radni decydują się rzadko i tylko w szczególnych momentach, czyli wprowadzić ten projekt uchwały na sesję pomimo negatywnej opinii prawników miasta.

Prawnicy urzędu miasta zazwyczaj przyjmują stanowisko bardzo zachowawcze. I w tym wypadku mam wrażenie, że także odnieśli się do sytuacji teoretycznej, czyli zinterpretowali prawo tak, jak można byłoby to zrobić w sytuacji, gdyby państwo działało, policja zwyczajnie wypełniała swoje obowiązki wobec obywateli i tak dalej. Niestety, rzeczywistość, która nas obecnie otacza, jest inna i daleko odbiega od tego teoretycznego modelu. A to oznacza, że rozwiązania prawne, które w zwykłych czasach byłyby wystarczające, wymagają doprecyzowania, dopowiedzenia i poszerzenia – i to robi nasza uchwała.

Nasza uchwała to także symboliczny akt i próba zwrócenia po raz kolejny uwagi na to, jak groteskowo jest w tej chwili realizowane prawo. To sygnał dla mieszkańców, że jesteśmy z nimi i robimy wszystko, żeby fundamentalistyczne ciężarówki przestały wreszcie dręczyć ludzi w Warszawie.

Bardzo dziękuję za ten gest, bo to rzeczywiście podnosi na duchu. Pytanie, jak długo potrwa ten nasz stan szczęścia. Wojewoda mazowiecki już zapowiedział, że nie dopuści do wykonywania tej uchwały.

W kontekście haniebnych wypowiedzi radnych z PiS nie mamy złudzeń, że Zjednoczona Prawica będzie aktywnie działać na rzecz ochrony interesów fundamentalistów i ich uzurpacji do zawłaszczania przestrzeni publicznej i upubliczniania fałszywych treści.

Od lat z nimi współpracuje.

Współpraca Zjednoczonej Prawicy z fundamentalistami niepokoi i przeraża wiele osób ze środowisk zajmujących się prawami człowieka czy prawami kobiet. Przedstawiciele tych organizacji zastępują ekspertki i ekspertów w kolejnych ciałach doradczych kolejnych ministerstw, instytucjach, organach władzy samorządowej i ogólnopolskiej. Ta współpraca się zacieśnia, czego spektakularnym przykładem jest obszar oświaty. Tymczasem oni wszyscy działają wbrew interesom obywateli Polski – kolejnymi zmianami w prawie odbierają kolejne prawa, osłabiają pozycję Polski na arenie międzynarodowej, próbują wyprowadzić nas z Unii i wypowiedzieć w naszym imieniu kluczowe dla naszego bezpieczeństwa umowy międzynarodowe, jak Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Żaden z radnych ze strony PiS nie zagłosował wbrew linii swojej partii? Nie budzi się w nich opór na to zawłaszczanie państwa przez fundamentalistów?

Niestety, muszę powiedzieć, straciłam jakiś czas temu nadzieję, że w jakichkolwiek sprawach etycznych czy moralnych można liczyć na to, że jakiś radny czy radna PiS-u odejdą od przykazań partii. Sprawa furgonetki to potwierdza. Bez względu na to, czy radni wypowiadają się mniej, czy bardziej dyplomatycznie i też uważają, że tego rodzaju organizacje powinny realizować swoją misję…

W zgodzie z przepisami?

No, tego argumentu akurat nie słyszałam… (śmiech) Ale nawet wtedy, kiedy mają cień wątpliwości, i tak głosują zgodnie z linią partii. W związku z tym w wielu momentach nie stają po stronie mieszkańców i mieszkanek Warszawy, bo byłoby to z linią partii sprzeczne. PiS manipuluje prawem i pojęciami, przejmuje i zmienia w groteskę terminologię związaną z prawami człowieka. Sprawnie stosuje techniki opisane w świetnym raporcie Wielkiej Koalicji na rzecz Równości i Wyboru zatytułowanym Kontrrewolucja kulturowo-religijna.

Czasem słuchając kolejnych wypowiedzi radnych PiS podczas sesji Rady Warszawy, mam wrażenie, że doświadczam przedłużającego się karnawału, świata na opak, w którym wszystkie wartości są odwrócone. Na szczęście większość ludzi w Polsce także nie chce świata na opak, a napastliwe ciężarówki wywrzaskujące swoje kłamstwa w naszej wspólnej przestrzeni wielu ludziom uświadamiają, jak opresyjny świat chce zbudować dla nas wszystkich tak zwana Zjednoczona – choć chyba już nie tak bardzo – Prawica.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Katarzyna Przyborska
Katarzyna Przyborska
Redaktorka strony KrytykaPolityczna.pl
Redaktorka strony KrytykaPolityczna.pl, antropolożka kultury, studentka The Graduate School for Social Research IFiS PAN; mama. Była redaktorką w Ośrodku KARTA i w „Newsweeku Historia”. Współredaktorka książki „Salon. Niezależni w »świetlicy« Anny Erdman i Tadeusza Walendowskigo 1976-79”.
Zamknij