Idee nie działają.
Same.
Ktoś musi stanąć za ideą.
Człowiek. Jeden lub wielu.

Idee pomagają wymyślić świat na nowo, kiedy trzeba to zrobić.
Ułatwiają zrozumienie, podtrzymują nadzieję, uwalniają od lęku.
Idee nie są odważne. Nie mają wyobraźni. Nie mają kolorów.
To człowiek, który stanął po stronie idei – jest bohaterem.

Zobaczył i pokazuje innym to, co niewidoczne.
Uwierzył, że utopia wypowiedziana dziś,
jutro może stać się barwną rzeczywistością.

Idee rodzą się z krytyki.
Powstają z myślenia.
A kiedy budzi się rozum, kończy się marazm.
Krytyczne myślenie napędza do działania.

Idee to słowa.
Które mają wartość i moc.
Nie chcemy ich tylko tworzyć ani bronić.
Zamierzamy je urzeczywistnić.

Dla Polski otwartej, zielonej i solidarnej.
Tworzonej wspólnie z wami.
Słowem i działaniem.

Przepisujemy idee na rzeczywistość.
Krytyka Polityczna

Kraj

Katolicka organizacja „walczy z pedofilią”, szerząc pseudonaukę

Wojowanie z edukacją seksualną w szkole pod hasłem „stop pedofilii” jest dokładnie tym samym, czym byłby zakaz opowiadania o przepisach drogowych pod hasłem „ratujmy dzieci przed śmiercią na pasach”.

 

Dzisiaj nie będzie śmiesznie. Będzie bardzo nieśmiesznie.

Tropiąc legendę miejską o Kucykach Pony, trafiłem na stronę stoppedofilii.pl, ostrzegającą rodziców między innymi przed „tęczową propagandą w bajkach”.

To dziwny zakątek internetu, w który normalnie wolałbym się nie zapuszczać. Ale jak już tam trafiłem, to się zorientowałem, że to ci sami ludzie, którzy przed moją parafią zbierali podpisy pod projektem ustawy „przeciwko pedofilii”, która za chwilę będzie procedowana w Sejmie.

Sprawa jest poważna. To nie jest dziwaczna teoria spiskowa wygrzebana na niszowym blogu. Ustawa ma walczyć z edukacją seksualną w szkole, bo edukacja seksualna to – jak wiadomo – deprawacja dzieci prowadząca prostą drogą do pedofilii.

Jakiej właściwie rodziny prawica broni przed LGBT?

Cały serwis zbudowany jest na prostej jak konstrukcja cepa zasadzie. Homoseksualne lobby wymyśliło sobie edukację seksualną, żeby deprawować dzieci i 1) zmieniać je w kolejnych homoseksualistów; 2) przygotowywać sobie na ofiary.

Edukacja seksualna = LGBT; LGBT = pedofilia.

Pewnie poszedłbym sobie z tej głupiej strony i zapomniał o całej sprawie – nauczyłem się już dawno, że w życiu trzeba wybierać swoje bitwy i swoich wrogów, nie sposób prowadzić krucjaty naraz na zbyt wielu frontach. Ale niechcący kliknąłem w link „Pytania i odpowiedzi”, a tam były dane, fakty i liczby, a nawet coś, co wyglądało jak bibliografia.

Nie mogłem się oprzeć… Przecież to klasyczne strategie pseudonauki!

Pseudonaukowa lista przebojów

#1 Prawdziwe liczby, kretyńskie wnioski

Pierwszą strategię manipulacji, która od razu rzuca się w oczy na stronie, można nazwać „prawdziwe liczby, kretyńskie wnioski”. Posłuchajmy:

Ochrona przed pedofilią to jedno z kłamstw szerzonych przez obrońców deprawacji dzieci w szkołach i przedszkolach. Rzeczywistość pokazuje, że jest dokładnie na odwrót. Wystarczy spojrzeć na statystyki dot. pedofilii np. w Niemczech, gdzie edukacja seksualna jest obowiązkowa od 45 lat.

Według statystyk policji, w 2017 roku w Niemczech ofiarą pedofilów padło aż 13 539 dzieci poniżej 14 roku życia. To 36 przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci dziennie! Z tej liczby aż 4247 dzieci było wykorzystanych w szczególnie bestialski sposób, a 1830 z nich było poniżej 6 roku życia.

Te straszne liczby są prawdziwe. Na czym więc polega problem? Otóż ich powiązanie z edukacją seksualną nie zostało w żaden sposób udokumentowane. Więcej! Ze strony nie dowiemy się, czy w Niemczech jest więcej czy mniej ofiar niż w innych krajach. Czy liczba ofiar zmniejsza się czy zwiększa? Czy koreluje w jakikolwiek sposób z edukacją seksualną? A może poprawiająca się świadomość społeczna prowadzi właśnie do większej wykrywalności przestępstw, które inaczej pozostałyby nieujawnione?

#2 Kowalski nie posprzątał, więc Polacy to brudasy

Dlaczego twierdzicie, że ruch LGBT to pedofile? Naprawdę uważacie, że gej równa się pedofilowi?

W szeregach działaczy LGBT było wielu pedofilów – ich przypadki były opisywane przez media światowe. Można je znaleźć na stoppedofilii.pl. w zakładce „pedofile i ich ofiary”

Naprawdę, katolicka organizacjo?… Naprawdę chcecie iść tą drogą? Będziemy teraz oskarżać całe grupy, bo w ich szeregach znaleźli się konkretni pedofile?

Tak, to prawda. Wśród przestępców seksualnych jest wiele osób LGBT, a wśród osób LGBT są przestępcy seksualni. To samo zdanie pozostaje prawdziwe, gdy pod „LGBT” podstawimy Polaków, warszawiaków albo ludzi leworęcznych.

I nie zmieni tego starannie przygotowana galeria przestępców seksualnych-gejów.

#3 Liczby wzięte z dupy

Ostatnią strategię nazwałem – używając nieco hermetycznego naukowego żargonu – „liczbami wziętymi z dupy”, gdyż opiera się ona na tym, co w semiotyce kultury nazywamy właśnie liczbami wziętymi z dupy.

Twórcy serwisu próbują nas przekonać, że tak naprawdę edukacja seksualna przynosiła efekt odwrotny od zamierzonego, w tym zwiększała liczbę ciąż wśród nastolatek.

Angielscy badacze David Paton z Nottingham University Business School i Liam Wright ze School of Health and Related Research na Uniwersytecie Sheffield udowodnili, że po tym, jak rząd Wielkiej Brytanii zaprzestał finansowania zajęć tzw. edukacji seksualnej ze względu na cięcia budżetowe, liczba ciąż nastolatek spadła o 42%.

Zobaczmy… Sam Artykuł Patona i Wrighta jest bardzo interesujący. Badacze dowiedli bowiem, że wbrew obawom wielu organizacji niedawna redukcja wydatków na edukację seksualną w Wielkiej Brytanii nie przyczyniła się do wzrostu liczby ciąż wśród nastolatek. Przeciwnie – w regionach, w których wydatki obcięto, liczba ciąż nieco zmalała. Na razie brzmi to tak, jakby stoppedofilii.pl mówiło prawdę.

Problem polega na tym, że w artykule Patona i Wrighta to spektakularne 42% w ogóle się nie pojawia. Jest wyciągnięte z kapelusza. Efekt, o którym piszą badacze, jest nieporównywalnie mniejszy. Dziesięcioprocentowy spadek wydatków na edukację seksualną oznaczał spadek ciąż wśród nieletnich o 0,25%, czyli o dwa rzędy wielkości mniejszy niż podana na stoppedofilii.pl wartość. (W tym samym czasie – na co zwracają uwagę badacze – inne czynniki, takie jak ogólne podniesienie poziomu edukacji, miały kilkadziesiąt razy większy wpływ na liczbę ciąż, bardzo wpływając na ostateczny wynik badania).

Sami autorzy badania w żadnym razie nie uznają edukacji seksualnej za zbędną. Przeciwnie – wyjaśniając brak oczekiwanego wzrostu liczby ciąż, mówią między innymi, że efektem cięć padły w pierwszej kolejności programy, które i tak były najmniej efektywne. Zajmujący się zagadnieniem eksperci wskazują też na efekt rezydualny – edukacja prowadzona przez wiele poprzednich lat dzięki kolegom, rodzeństwu czy nawet rodzicom wciąż oddziałuje na roczniki, które nie doświadczają jej bezpośrednio. Podsumowując: sprawa jest ciekawa i skomplikowana, ale nijak się ma do zapowiadanego olbrzymiego spadku liczby niepożądanych ciąż pod wpływem usunięcia edukacji seksualnej. Bo to nie edukacja seksualna powoduje ciąże wśród nastolatek.

Skąd jednak wzięło się to 42%? Otóż stoppedofilii.pl zaczerpnęło całą informację o badaniu Patona i Wrighta z prestiżowego serwisu… prawy.pl, który z kolei skopiował swoje wieści z równie wiarygodnego lifesitenews.com.

To bardzo częste zjawisko. Radykalnie konserwatywne media tworzą zamknięty ekosystem informacji, w ramach którego powtarzają po sobie wiadomość jak w głuchym telefonie.

Podsumujmy: rząd nie „zaprzestał finansowania”, tylko zredukowano wydatki, a liczba ciąż zmalała nie o 42%, tylko o 0,25% po dziesięcioprocentowej redukcji wydatków. A poza tym wszystko się zgadza.

W Wielkiej Brytanii naprawdę udało się zmniejszyć liczbę ciąż wśród nastolatek o niemal połowę. Tyle że w następstwie trwającego od 1998 programu, którego podstawą jest właśnie… edukacja seksualna!

Gdyby chociaż otworzyli artykuł, na który się powołują, szybko by zauważyli, że nijak nie wspiera on ich twierdzeń. Ale taka to właśnie kampania.

„Mam wam do opowiedzenia historię”

czytaj także

Z jednej strony mamy setki badań naukowych i ludzi od dekad starających się udoskonalić system edukacji seksualnej także po to, by skutecznie zapobiegać wykorzystywaniu seksualnemu dzieci. Z drugiej – cwaniaków, którzy przepisują sensacyjne doniesienia z innych prawicowych portali, nie próbując nawet zweryfikować źródeł.

Jak jest naprawdę?

Liczne badania potwierdzają jednoznacznie, że rzetelna edukacja seksualna jest kluczowym czynnikiem zmniejszającym ryzyko wykorzystania seksualnego, a także liczbę nieplanowanych (w tym nastoletnich) ciąż oraz liczbę aborcji – co powinno być szczególnie ważne dla organizacji, która uważa się za katolicką4.

Skuteczność programów opierających się na zasadzie „empowerment” (rzetelnego informowania młodych ludzi o seksie, przyjemności, ryzyku i prawie do odmowy) została udowodniona już dawno. Jan Rispens z zespołem wskazali na edukacyjną wartość tej metody już w przeprowadzonej w roku 1997 metaanalizie programów.

Od tego czasu opublikowano dziesiątki artykułów naukowych dowodzących jednoznacznie powiązania między edukacją seksualną a spadkiem przemocy. Na przykład badania przeprowadzone w 2016 na grupie ponad 1600 studentów z Columbia University wskazały, że młode studentki, które w szkole otrzymały kompleksową edukację seksualną, miały o 10% większe szanse na uniknięcie przemocy seksualnej. Być może nie wydaje się to dużo, ale badacze przeanalizowali wiele innych czynników i był to główny element faktycznie zmniejszający ryzyko. Co ważne, takich efektów nie przynosiła edukacja oparta wyłącznie na wstrzemięźliwości! Rzetelna edukacja, o której piszą badacze [ang. comprehensive sexuality education, CSE] wymaga wszystkich tych „zboczonych” rzeczy, na które tak oburzają się twórcy portalu stoppedofilii.pl, a więc rozmawiania o ciele, przyjemności, nauki asertywności i znaczenia świadomej zgody.

Fakty są więc takie: edukacja seksualna zmniejsza ryzyko, że dzieci padną ofiarą pedofilów, a dorosłych, już po latach od opuszczenia szkoły, uzbraja w narzędzie obrony przed molestowaniem czy gwałtem. Nie jest to, oczywiście, stuprocentowa tarcza przeciw przemocy, podłości i złu, lecz brak edukacji seksualnej ewidentnie sprzyja pedofilom.

Natomiast wojowanie z nią pod hasłem „walki z pedofilią” to czyste zło.

* * *

Postscriptum

Taka ciekawostka jeszcze… Cytowany artykuł Patona i Wrighta zwraca uwagę na znaczenie edukacji. Nie edukacji seksualnej, lecz edukacji w ogóle, dla spadku liczby ciąż u nastolatek. Ten sam wątek rozwinięty jest szerzej w innym artykule Patona. To zjawisko od dawna znane naukowcom. Podniesienie liczby lat przeciętnie spędzanych w szkole przez młodych członków danej społeczności, zwłaszcza zaś edukacyjne szanse dla kobiet, zmniejszają niekontrolowany przyrost naturalny, liczbę aborcji, niechcianych ciąż, w tym ciąż nastoletnich. Osoby o gorszym wykształceniu były częściej zarówno ofiarami, jak i sprawcami przemocy seksualnej.

Jeżeli naprawdę zależy nam na bezpieczeństwie i dobru naszych dzieci, poprawa dostępu do edukacji i jakości tej edukacji powinna być priorytetem. Każdej edukacji. We wszystkich obszarach.

Pozwólmy, by decydowała nauka, a nie religijny fanatyzm, moralna panika i uprzedzenia.

Cytowane publikacje:

Paton David and Liam Wright. „The effect of spending cuts on teen pregnancy”. Journal of health economics 54 (2017): 135-146.

Kohler, Pamela K., Lisa E. Manhart, and William E. Lafferty. „Abstinence-only and comprehensive sex education and the initiation of sexual activity and teen pregnancy”. Journal of adolescent Health 42.4 (2008): 344-351.

Rispens, Jan, Andre Aleman, and Paul P. Goudena. „Prevention of child sexual abuse victimization: a meta-analysis of school programs”. Child Abuse & Neglect 21.10 (1997): 975-987.

Santelli, John S., et al. „Does sex education before college protect students from sexual assault in college?”. PLoS one 13.11 (2018): e0205951.

Girma, Sourafel, and David Paton. „Is education the best contraception: The case of teenage pregnancy in England?”. Social Science & Medicine 131 (2015): 1-9.

Allen, C. M., & Pothast, H. L. (1994). Distinguishing characteristics of male and female child sex abusers. Journal of Offender Rehabilitation, 21. Obszerną analizę czynników ryzyka można znaleźć w publikacji: Black, Danielle A., Richard E. Heyman, and Amy M. Smith Slep. „Risk factors for child sexual abuse”. Aggression and violent behavior 6.2-3 (2001): 203-229.

Skinner, S. Rachel, and Jennifer L. Marino. „England’s Teenage Pregnancy Strategy: a hard-won success”. The Lancet 388.10044 (2016): 538-540.

***

Tekst ukazał się na blogu Mitologia współczesna.

Bio

Marcin Napiórkowski

| Semiotyk kultury, mitologiawspolczesna.pl
Semiotyk kultury, zajmuje się mitologią współczesną, pamięcią zbiorową i kulturą popularną. Autor książek Mitologia współczesna (2013), Władza wyobraźni (2014), Powstanie umarłych. Historia pamięci 1944-2014 (2016) i Kod kapitalizmu. Jak Gwiezdne Wojny, Coca-Cola i Leo Messi kierują twoim życiem (2019). W latach 2013 i 2014 stypendysta programu START Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, w latach 2014-2016 laureat stypendium Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego dla wybitnych młodych naukowców. Autor bloga „Mitologia Współczesna” poświęconego semiotycznej analizie zjawisk kultury pełniących dziś funkcję mitów (www.mitologiawspolczesna.pl).

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.