Gospodarka

Co szczepionka na COVID-19 ma wspólnego z lotem na Księżyc?

Gospodarka cyfrowa swój obecny kształt zawdzięcza temu, że państwo położyło pod nią techniczne fundamenty, ale nie uregulowało tego, co na nich zbudowano. Otwarło tym samym nową erę zawłaszczania bogactwa przez nielicznych. W walce z pandemią – i z kryzysem klimatycznym – nie wolno powtórzyć tego błędu.

Pandemia COVID-19 odsłoniła niezliczone słabości nowoczesnego kapitalizmu. W wielu krajach do szkód przez nią wyrządzonych przyłożyły się zwłaszcza dawniejsze cięcia wydatków na pomoc społeczną i zdrowie publiczne, a samobójcze ciosy zadane państwu utrudniły wprowadzanie i koordynowanie obostrzeń. Ucierpiały na tym między innymi zdolność do masowego testowania i śledzenia zakażeń, produkcja sprzętu medycznego oraz jakość edukacji podczas lockdownu.

Kraje i regiony, które inwestowały i wciąż inwestują w rozwój sektora publicznego, funkcjonują w pandemii znacznie lepiej. Kontrast ten najlepiej widać pośród krajów rozwijających się, gdzie wyróżniają się zwłaszcza Wietnam oraz indyjski stan Kerala. Tymczasem wiele państw wolało być biernymi pożyczkodawcami ostatniej szansy, zamiast działać jako inwestorzy pierwszej instancji, przez co państwa te skazały się na rozwiązywanie problemów dopiero wtedy, kiedy te się pojawiają. Nawet wielka recesja po 2008 roku najwyraźniej nas nie przekonała, że ratowanie gospodarek narodowych w kryzysie kosztuje znacznie więcej niż konsekwentne zapobiegawcze podejście do inwestycji publicznych.

Boris Johnson leci na Księżyc

czytaj także

Boris Johnson leci na Księżyc

Mariana Mazzucato, Anthony Costello

Zbyt wiele rządów nie posłuchało tej nauki. Dziś, wobec kolejnego wyzwania na skalę całych społeczeństw, stało się jasne, że zrzekły się należnej im roli kształtowania rynków. Pozwoliły, by instytucje publiczne wydrążono od środka poprzez outsourcing i inne sposoby rzekomej „optymalizacji”. Odwrót sektora publicznego przyczynił się do popularyzacji koncepcji, że przedsiębiorczość i wytwarzanie bogactwa to wyłącznie domena biznesu. Perspektywę tę popierają nawet zwolennicy kapitalizmu interesariuszy.

Im mocniej wierzymy w mit wyższości sektora prywatnego, tym gorzej na tym wyjdziemy przy kolejnych katastrofach. Wobec trwającego kryzysu administracja prezydenta Joe Bidena i rządy wielu innych państw zobowiązały się praktykować „doskonalenie przez odbudowę” (build back better). Takie podejście będzie wymagało odnowy sektora publicznego nie tylko przez zmianę programów politycznych i rozszerzenie organizacyjnych możliwości państwa, lecz także przez ożywienie narracji o państwie jako źródle wartości gospodarczej.

Sutowski: Zapomniana rola państwa [o książce Mariany Mazzucato]

Jak wyjaśniam w swojej nowej książce Mission Economy: A Moonshot Guide to Changing Capitalism (Gospodarka misji: jak lotem na Księżyc zmienić kapitalizm), zanim człowiek postawił stopę na Księżycu, musiał stworzyć bardzo sprawny sektor publiczny oraz zorientowane na określone cele partnerstwo państwa z sektorem prywatnym. Ponieważ zdążyliśmy w międzyczasie rozmontować te możliwości państwa, nie powinniśmy się łudzić, że powtórzymy wcześniejsze sukcesy – nie mówiąc już o osiągnięciu naprawdę ambitnych celów, takich jak wyznaczone przez ONZ Cele Zrównoważonego Rozwoju albo paryskie porozumienie klimatyczne.

Program Apollo pokazał, że jasno zdefiniowany cel potrafi przyświecać zmianie organizacyjnej na wszystkich poziomach – dzięki współpracy prywatno-publicznej w wielu sektorach gospodarki, zamówieniom publicznym zgodnym z przyjętą misją oraz wprowadzanym przez państwo innowacjom i ponoszonemu przez nie ryzyku. Ponadto tego typu przedsięwzięcia zazwyczaj przynoszą pozytywne skutki uboczne – takie jak tworzenie nowego oprogramowania, smartfonów czy mleka modyfikowanego dla dzieci – o dalekosiężnych korzyściach.

Wynalazki nie spadają z nieba. To państwo decyduje, co wynajdziemy

Pierwowzór w postaci lotu na Księżyc to nauka i inspiracja dla dzisiejszych „misji niemożliwych” na Ziemi. Aby osiągnąć wszystkie siedemnaście Celów Zrównoważonego Rozwoju ONZ, powinniśmy sformułować każdy z nich jako zestaw jasno zdefiniowanych misji, których realizacja podbuduje oddolną, wielosektorową innowację. Na przykład oczyszczenie oceanów z plastikowych śmieci wymaga inwestycji i innowacji w obszarach tak odmiennych, jak transport morski, biotechnologia, branża chemiczna, zarządzanie odpadami czy wzornictwo przemysłowe. Tak postąpiono w ramach programu Apollo, pobudzając wynalazczość w lotnictwie, nauce o żywieniu, materiałoznawstwie, elektronice, informatyce i tak dalej.

Podejście w kategoriach misji nie polega na tym, że rząd „wybiera zwycięzców”, ale na wyznaczaniu kierunków zmiany – na przykład zielonej transformacji – wymagających inwestycji i innowacji w wielu sektorach. Warto wykorzystać pełną moc instrumentów polityki do tworzenia projektów, które do rozwiązywania najtrudniejszych problemów powołają wielu chętnych aktorów gospodarczych. NASA projektowała swoje zamówienia publiczne tak, że skupiały się na celach, zachęcały do rozwiązań oddolnych oraz zawierały klauzule wykluczające „nadmierne zyski” i ustalające koszty stałe, tak aby przygotowania do lotu na Księżyc polegały na dzieleniu się zarówno ryzykiem, jak i korzyściami. To ważna nauka dla wielu rządów, które w wyniku outsourcingu poniosły wyższe koszty, a uzyskały niższą jakość.

Misje na Ziemi nie są co prawda identyczne, ale mają wiele wspólnego z misjami na Księżyc. Oba rodzaje przedsięwzięć łączy między innymi to, że wymagają śmiałego, wizjonerskiego przywództwa ze strony rządów odpowiednio przygotowanych do tego, by myśleć o całości i iść na całość.

Pomyślmy o szczepionce na COVID-19. Duch wspólnoty i zorientowanie na cel w zeszłorocznych badaniach nad szczepionką i jej doskonaleniu przypominały atmosferę programu Apollo. Jednak choć przełomy techniczne dostarczają nowych narzędzi, niekoniecznie same w sobie są już rozwiązaniami. Misje na Ziemi wymagają zwrócenia uwagi na zmiany w polityce, regulacjach i ludzkich zachowaniach. Bezpieczne i skuteczne szczepionki opracowano i przetestowano w rekordowym czasie dzięki współpracy prywatno-publicznej, przy czym inwestycje publiczne były absolutnie niezbędne. Natychmiast jednak pojawiła się nierówność przy zakupie szczepionek – między krajami o wysokim i niskim dochodzie, a ta nierówność tylko się pogłębia.

W przypadku takiej misji jak globalne szczepienia innowacje techniczne są użyteczne tylko na tyle, na ile da się je zastosować w świecie rzeczywistym. „Szczepionkowy apartheid” – zamiast szczepionki dla wszystkich – stanowiłby katastrofę moralną i gospodarczą. Jeśli firmy farmaceutyczne poważnie podchodzą do deklaracji dbałości o interesariuszy, powinny podzielić się patentami na szczepionkę, danymi i wiedzą zawartą w COVID-19 Technology Access Pool (baza wiedzy naukowej na temat COVID-19), która pozostaje nieużywana.

Globalna solidarność czy szczepionkowy nacjonalizm?

Rządy też muszą konsekwentnie przyjąć zasadę dbałości o interesariuszy, która nie odnosi się tylko do zarządzania korporacjami. Również współpracą prywatno-publiczną należy zarządzać w interesie publicznym. Nie wolno powtórzyć błędów kojarzonych z dzisiejszą gospodarką cyfrową, która swój obecny kształt zawdzięcza temu, że państwo położyło pod nią techniczne fundamenty, ale nie uregulowało tego, co na nich zbudowano. W rezultacie wielkie firmy technologiczne rozpoczęły nową epokę zawłaszczania wartości za pomocą algorytmów, gdzie niewielu korzysta kosztem wielu.

Technika sama nigdy nie rozwiąże problemów społecznych ani gospodarczych. Gdy ustawodawcy będą stosować zasady lotu na Księżyc do złożonych wyzwań na Ziemi, nie mogą zapominać o szeregu innych czynników społecznych, politycznych, technologicznych i behawioralnych. Powinni też jakoś ująć wspólną wizję dla społeczeństwa obywatelskiego, biznesu i instytucji publicznych. Misje na Ziemi muszą zatem angażować również obywateli. Na przykład neutralność węglową trzeba zaprojektować z udziałem obywateli, tam, gdzie mieszkają – chodzi na przykład o mieszkania socjalne.

Dzięki realnej dbałości o interesariuszy taka misja może przerodzić się w platformę do rozwoju społeczeństwa obywatelskiego oraz silnik zrównoważonego wzrostu, tak jak opisują to deklaracje Nowego Zielonego Ładu UE i Zdrowia dla Wszystkich WHO czy plany walki z wykluczeniem cyfrowym. Dla administracji Joe Bidena nie ma chyba przydatniejszej wiedzy. Dzięki temu będzie mogła wykorzystać siłę istniejącego państwa przedsiębiorczego, złożonego z organizacji takich jak Defense Advanced Research Projects Agency (Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności) czy National Institutes of Health (Narodowe Instytuty Zdrowia), które inwestują nawet 40 miliardów dolarów rocznie w innowacje farmaceutyczne.

Wielka klęska państwa minimalnego

czytaj także

Wielka klęska państwa minimalnego

Mariana Mazzucato, Giulio Quaggiotto

W wyniku globalnej sytuacji pojawiła się ogromna szansa prowadzenia polityki przemysłowej wykraczającej poza tradycyjne podziały na sektory i technologie, a także przywrócenia zarządzania zorientowanego na misje w interesie publicznym. Na przykład nowoczesna strategia przemysłowa dążąca do „zielonego renesansu” wymagałaby od wszystkich sektorów – od sztucznej inteligencji i transportu po rolnictwo i żywienie – innowacji i odbicia w nowym kierunku. Prezydent John F. Kennedy dostał swój lot na Księżyc. Misją Bidena jest powrót na Ziemię.

**
Copyright: Project Syndicate, 2021. www.project-syndicate.org. Z angielskiego przełożyła Aleksandra Paszkowska.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij

Zapisz się na newsletter Krytyki Politycznej
i bądź na bieżąco