Felieton

2012 był rokiem reakcji

Obchody rozmaitych rewolucyjnych rocznic sprawiły, że prawie przegapiliśmy własną rewolucję. W 2008 byliśmy przejęci gadaniną o studenckiej rewolucji 1968, w 2009 – o aksamitnej (kontr)rewolucji 1989, a w 2010 – o solidarnościowej (nie)rewolucji 1980. Tak bardzo przejęliśmy się tymi rozmowami, że rok 2011 wielu z nas zupełnie zaskoczył. I to zaskoczył raczej post factum – poprzez brutalną reakcyjność roku 2012, która jest najlepszym dowodem na to, że w 2011 musiało się jednak wydarzyć coś ważnego.

Przyzwyczailiśmy się już, że o rewolucji pisze się książki i debatuje – nawet wtedy, gdy wykluczeni z tych debat zbierają się na ulicach z pragnieniem obalenia systemu, w którym o rewolucji tylko się gada. Dziś coraz więcej umiarkowanych, rozsądnych, starszych rozmówców twierdzi, że tak dalej być nie może, że coś w tym układzie należy natychmiast zmienić, zanim wszystko pójdzie się pieprzyć. Ale ponieważ na żadną zasadniczą i natychmiastową zmianę się nie zapowiada, coraz więcej tych rozsądnych osób dołącza do rozmów o rewolucji.

Jak wiadomo, mówienie o rewolucji jest jednym z najlepszych sposobów, żeby do żadnej rewolucji nie doszło. Albo – jeśli już dojdzie – żeby nie wziąć w niej udziału. Coś takiego właśnie stało się w roku 2011. Kiedy się okazało, że zasadniczo te same nierówności i ograniczenia dręczą obywateli Pierwszego Świata, jak i mieszkańców jego drugo- i trzecioświatowych peryferii, wiedza ta utonęła w nagłym zalewie rewolucyjnej komunikacji.

Toną w niej również te wypowiedzi, które nadają temu protorewolucyjnemu chaosowi historyczną perspektywę i teoretyczny wymiar, niezbędny do działania. Należy do nich przynajmniej jedna książka z wszystkich, które ukazały się w roku 2012. Jej autorzy, Michael Hardt i Antonio Negri, zatytułowali ją Deklaracja

Nie da się w krótkim felietonie wyczerpująco opisać wszystkich wątków tej niewielkiej książeczki o „ruchach 2011 roku”. Zatrzymam się więc na określonych przez autorów agentach współczesnej rewolucji – „podmiotowych figurach kryzysu”, czyli wielościach, które powołał do życia upadek globalnej kapitalistycznej demokracji. Hardt i Negri wskazują cztery takie wielości: zadłużonych (The Indebted), zmediatyzowanych (The Mediatized), ubezpieczonych (The Securitized) oraz reprezentowanych (The Represented).

Zadłużeni to wyprodukowana przez hegemonię banków wielość tych, którzy uznają zaciąganie długów za oczywistość, a życie w długu za naturalny stan rzeczy. Zmediatyzowani – to wielość przyklejona do komputerowych (komórkowych, telewizyjnych) monitorów, które odbierają im (nam) czas, więzi, związki, potrzebę oraz możliwość działania. Ubezpieczeni to wielość zniewolona strachem przed rozmaitymi zagrożeniami, w większości wyprodukowanymi tylko po to, by sprzedawać tej wielości rzekomo ubezpieczające ją odtrutki. Wreszcie wielość reprezentowanych żyje w złudzeniu, że wybrani przez nich politycy kogoś jeszcze reprezentują. 

„Ruchy 2011 roku” – Oburzeni, Okupanci, rewolucjoniści z krajów arabskich –  podważają układ oparty na tych „podmiotowych figurach kryzysu”. Odmawiają spłacania narzuconych jednostce i społeczeństwu długów. Tworzą media służące upodmiotowieniu, a nie zniewoleniu. Przestają się bać, mimo że główny przekaz płynący z mediów brzmi: „Lękajcie się!”. Stanowczo odrzucają demokrację przedstawicielską, tworząc narzędzia demokracji bezpośredniej. 

Jak zobaczyliśmy w tym roku, reakcja władzy jest symetryczna. Odpowiedzią na „ruchy 2011” jest „polityka 2012”. Zadłużeni będą zmuszeni do zaciągania kolejnych długów, a wszelkie próby zakwestionowania konieczności ich spłacania będą karane (przykład Grecji powinien przekonać wszystkich niepokornych). Media zostaną w końcu wysterylizowane z wyzwoleńczego potencjału (pamiętajmy, że rok 2012 zaczął się od awantury o ACTA). Ludzie będą się czuć coraz bardziej zagrożeni (sprawa Brunona K. to tylko najbardziej oczywisty symptom tej polityki). Wreszcie wyborców należy uwieść, by poszli do lokali wyborczych, ale zniknęli z życia publicznego (od Rosji po USA, od Egiptu po Ukrainę, polityczni technolodzy wymyślają coraz to nowsze sposoby takiego uwodzenia). 

Rok 2012 na pewno był czasem reakcji. Teraz przynajmniej wiemy, co ją wywołało. Weźmy to pod uwagę nie tylko w rozmowach o rewolucji.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Oleksij Radynski

| Publicysta i filmowiec (Kijów)
Filmowiec dokumentalista, członek zespołu Centrum Badań nad Kulturą Wizualną w Kijowie. W latach 2011-2014 redaktor ukraińskiej edycji pisma Krytyka Polityczna.