Felieton

Ateiści z “Rzeczpospolitej”

„Czy powinniśmy karać za Kiejkuty?” – pyta Piotr Skwieciński i natychmiast sam sobie odpowiada: „Kiedy na jednej szali jest życie własnych obywateli i żołnierzy, a na drugiej – godność i brak cierpienia schwytanych wrogów, wybór jest niestety oczywisty.” Paweł Lisicki posuwa się jeszcze dalej. „[Terroryści] nie znali litości ani współczucia” – pisze – „jedyne, co ich interesowało, to zadanie możliwie największych strat znienawidzonym mieszkańcom Zachodu. Dlatego nie widzę niczego niewłaściwego w tym, że potencjalnym sprawcom zbrodni odmówiono praw przysługujących z zasady człowiekowi.”

Od dawna znamy doskonale z własnego doświadczenia i bez pomocy islamistów działalność ugrupowań terrorystycznych. W samej Europie, nie dalej jak dwadzieścia lat temu, zginęło w wyniku okrutnej wojny dwieście pięćdziesiąt tysięcy ludzi. W ostatnim roku doszło do krwawych starć na terenie Libii, a w tej chwili na naszych oczach giną w Syrii niewinni cywile. Nie przypominam sobie jednak, żeby z tych powodów publicyści "Rzeczpospolitej" postulowali zawieszenie podstawowych praw człowieka.

Nasuwa się, więc pytanie, jaka sytuacja przyzwala na łamanie fundamentalnych praw zapisanych w Konstytucji i Konwencji Genewskiej? „To, co zmienia perspektywę i pozwala uzasadnić stosowane przez Amerykanów środki i zgodę na wydanie im bazy, to sposób prowadzenia walki przez islamistów. Terroryści nie mieli żadnych skrupułów” – odpowiada Lisicki. Rozumiem, że sam fakt, że rozmawiamy o istocie ludzkiej, nie ma specjalnego znaczenia. Liczy się to, z jakim człowiekiem mamy do czynienia. Nie do końca jasne wydaje się tylko, kto w takim razie powinien posiadać moralne prawo do oceny człowieczeństwa? Można by sobie wyobrazić, że przywilej ten nie przypadłby w udziale panu Lisickiemu, ale członkowi fundamentalnego ugrupowania islamskiego. Jakie kryteria zostałyby wtedy wzięte pod uwagę? Niewątpliwie zarówno pan Lisicki jak i pan Skwieciński uważają, że świat nigdy nie oddałby tak poważnego zadania w ręce fanatyków religijnych. Dlaczego? Dlatego że nie szanują podstawowych praw człowieka. I w tym miejscu dochodzimy do wewnętrznie sprzecznej konkluzji. Okazuje się bowiem, że aby móc łamać prawa człowieka, trzeba tych praw przestrzegać…

Pokrętność tej logiki wydaje się wskazywać, że w gruncie rzeczy stoi za nią coś innego niż wstrząs i oburzenie wywołane tragedią niewinnych ofiar zamachów terrorystycznych. Problem nie leży w samej zbrodni, ale w tym, kto i przeciw komu tę zbrodnię popełnił. A popełnili ją obcy, czyli przedstawiciele innej kultury i religii, godząc w podstawy naszego świata. Znamienna wydaje się tu cytowana już wyżej wypowiedź Lisickiego: „Jedyne, co ich interesowało, to zadanie możliwie największych strat znienawidzonym mieszkańcom Zachodu.” Gdzieś zza pseudo-racjonalnej dyskusji na temat więźniów kiejkuckich wyziera straszliwy strach przed tym, że wszystko, co ważne i wartościowe zostałoby nieodwołalnie zniszczone w wyniku inwazji obcych. Przy czym Lisicki boi się owych obcych tak bardzo, że skłonny jest im odmówić człowieczeństwa.

W tekstach publicystów „Rzeczpospolitej” uderza mnie coś co można by nazwać głębokim ateizmem postawy konserwatywnej. Stworzonego przez nas świata nie chroni żadna transcendencja, jest całkowicie przypadkowy, niczym efekt darwinowskiej ewolucji. Raz zniszczony przez obcych nigdy się nie odtworzy, dlatego też konserwatysta w poczuciu zagrożenia odwołuje się ostatecznie do nagiej, brutalnej siły. Osobiście uważam, że niebezpieczeństwo grożące podstawom wartościom kultury zachodniej pochodzi obecnie od nas samych. Złudne jest przekonanie, że można podzielić świat na dwie części: tam torturujemy, tu zachowujemy swoje człowieczeństwo. Zło uczynione na zewnątrz powraca, przenika do środka i zaraża. Dlatego też na koniec, życzę wszystkim dużo miłości bliźniego z okazji mijających właśnie Świąt Wielkanocy.

 

 

Bio

Kaja Malanowska

| Pisarka
Z wykształcenia biolożka, napisała doktorat z genetyki bakterii na University of Illinois at Urbana-Champaign. Felietonistka „Krytyki Politycznej”. Zadebiutowała powieścią "Drobne szaleństwa dnia codziennego" (Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2010), która przyniosła jej uznanie krytyki i nominację do Gwarancji Kultury – nagrody TVP Kultura. Autorka książek "Imigracje" i "Patrz na mnie Klaro!".

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.