Felieton

Umarł PiS, niech żyje krzyż

„Rzeczpospolita” i „Uważam Rze” dokonały na naszych oczach znamiennego zwrotu. Dotarło do nich (do Lisickiego najszybciej, do innych o wiele wolniej, bo są mniej kumaci), że Kaczyński nie da im już przepustki do władzy. Z Kaczyńskim na sztandarze Mazurek, Skwieciński, Ziemkiewicz nie „nakryją już nikogo czapkami” (parafraza za Robert Mazurek w swym tuż posmoleńskim uniesieniu). Nową szansą powrotu do wielkiej świeckiej gry „nakrywania innych czapkami” stał się dla nich krzyż.


Krzyż w rękach Mazurka, Skwiecińskiego, Ziemkiewicza nie jest symbolem religijnym. Zresztą krzyż nie jest też symbolem religijnym dla atakującego ten krzyż Palikota czy – zachowując wszelkie proporcje – dla ukraińskiego Femenu czy innych solidaryzujących się z Pussy Riot zapaleńców, którzy próbują dzisiaj ścinać krzyże w Rosji. Dla jednych jest znakiem ziemskiej potęgi i dla drugich jest znakiem ziemskiej potęgi. Palikot chce tę ziemską potęgę obalić, Pussy Riot chce oddzielić ziemską potęgę cerkwi od ziemskiej potęgi Putina, a Skwieciński, Ziemkiewicz i Mazurek chcą z kolei w cieniu ziemskiej potęgi, którą symbolizuje dla nich dzisiaj krzyż, odzyskać siłę utraconą wraz z upadkiem wcześniejszych swoich świeckich idoli, Janusza Korwin-Mikkego czy Jarosława Kaczyńskiego.


Czy należy być w stosunku do krzyża i religii subtelniejszym? Oczywiście, tylko że nie jest to łatwe. Czy konflikty polityczne, ideologiczne i wojny religijne są subtelniejsze? Nie są. Zatem krzyż w rękach Ziemkiewicza, Skwiecińskiego i Mazurka jest tak samo mało subtelny jak krzyż w rękach Palikota czy pod piłą Femenu.


Czy Kościół potrafi być subtelniejszy? Część Kościoła być może potrafi (choć tej części prawie nie słychać), część nie potrafi. Część zasługuje może na dogmatyczną formułę instytucji natchnionej przez Ducha Świętego, innej części Kościoła wcale to nie interesuje. Tak jak Mazurek, Ziemkiewicz czy Skwieciński dzisiaj, poszła bowiem wczoraj ku krzyżowi wyłącznie jako ku symbolowi ziemskiej potęgi. Nie dziwi się przy tym patologiom swojej instytucji, nie odczuwa ewangelicznego zgorszenia, kiedy jedni z kapłanów całują Putina w rękę, a inni namaszczają religię smoleńską, bo ten krzyż, ku któremu poszli, też nie jest symbolem Ewangelii tylko plemiennym totemem lub szansą osobistego awansu.


Cena tego widowiska – dla człowieka religijnego – potworna. Jestem człowiekiem religijnym bardzo umiarkowanie i baaardzo dziwacznie, a jednak cena, jaką w Polsce zapłaci chrześcijaństwo za to, że krzyż znowu stał się narzędziem wojennym, trochę mnie jednak przeraża.


Dzisiaj w Polsce Kościół jest bez porównania silniejszy od jego przeciwników. Mazurek, Ziemkiewcz, Skwieciński mogą mieć poczucie pragmatycznego sukcesu, odzyskali nadzieję, że nowy totem zapewni im więcej „czapek do przykrycia wrogów” niż zapewniał im od dłuższego już czasu Jarosław Kaczyński. Jednak „przemija postać świata” (cyt. za Paweł z Tarsu i Hanna Malewska). Co zrobią, kiedy i ten totem okaże się słaby? Jaki nowy totem wtedy sobie znajdą? Ja się na taki moment cieszę, bo dopiero wówczas spod ruin totemu ukaże się być może w Polsce prawdziwa religia.


W Rosji religia bolszewizmu wygrała kiedyś z religią prawosławia, bo prawosławie w ogromnej części w carskiej Rosji być religią przestało. Wybrało siłę ziemską i przez inną siłę ziemską zostało zniszczone. Patriarcha Cyryl nauki z tej historii nie wyniósł. Wraz ze swoimi popami całuje w rękę Putina i nie Putina to kompromituje, ale Cyryla i jego popów. Ja wolałbym rosyjskich paroksyzmów w Polsce uniknąć. Wolałbym głębsze wejście Polski do ładu europejskiego, w którym religia może pozostać religią właśnie dlatego i właśnie w tym obszarze, w którym nie wybrała za swojego sojusznika żadnej znaczącej ziemskiej potęgi. A nawet więcej, z utratą własnej ziemskiej potęgi w dużej części się pogodziła.

 

 

 

Bio

Cezary Michalski

| Komentator Krytyki Politycznej
Publicysta, eseista, prozaik. Studiował polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim, potem również slawistykę w Paryżu. Pracował tam jako sekretarz Józefa Czapskiego. Był redaktorem pism „brulion” i „Debata”, jego teksty ukazywały się w „Arcanach”, „Frondzie” i „Tygodniku Literackim”. Współpracował z Radiem Plus, TV Puls, „Życiem” i „Tygodnikiem Solidarność”. W czasach rządów AWS był sekretarzem Rady ds. Inicjatyw Wydawniczych i Upowszechniania Kultury. Wraz z Kingą Dunin i Sławomirem Sierakowskim prowadził program Lepsze książki w TVP Kultura. W latach 2006 – 2008 był zastępcą redaktora naczelnego gazety „Dziennik Polska-Europa-Świat”, a do połowy 2009 roku publicystą tego pisma. Współpracuje z Wydawnictwem Czerwono-Czarne. Aktualnie jest komentatorem Krytyki Politycznej

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.