Najemnicy z Azji Południowej giną ku chwale Rosji. To spadek po kolonializmie
Setki najemników z Azji Południowej walczą w Ukrainie po stronie rosyjskiej. Dlaczego obywatele Nepalu, Sri Lanki czy Indii są gotowi ginąć w cudzej wojnie?
Setki najemników z Azji Południowej walczą w Ukrainie po stronie rosyjskiej. Dlaczego obywatele Nepalu, Sri Lanki czy Indii są gotowi ginąć w cudzej wojnie?
Indie po odzyskaniu niepodległości miały stać się państwem równych szans. Prawie 80 lat później nic nie wskazuje, by miało się to udać.
Długie miesiące krwawych protestów, sankcje międzynarodowe i próby negocjacji nie powstrzymały birmańskiego reżimu wojskowego przed skazaniem Aung San Suu Kyi na więzienie.
Nie tak to miało wyglądać. Indie, z własną szczepionką i ogromnym potencjałem jej produkcji, miały pokazać Zachodowi, że są samowystarczalne i gotowe wspierać inne kraje Południa.
Trzy lata temu wybrała bierność w obliczu ludobójstwa Rohingjów. Nie uchroniło jej to przed atakiem generałów na nią i na kruchą demokrację w Birmie.
Zdecydowany krok wstecz w zakresie prawa pracy budzi w Indiach i Bangladeszu najgorsze skojarzenia z kolonialną eksploatacją.
6 sierpnia rząd Indii dość niespodziewanie i w ekspresowym tempie odebrał Kaszmirowi specjalny autonomiczny status.
Turystyka jest przekleństwem Himalajów, a Nepalczycy i Nepalki chętniej migrują do półniewolniczej pracy w Arabii Saudyjskiej, niż noszą plecaki zagranicznym turystom.
Kompromitacja nieudolnej opozycji i wielki triumf premiera Modiego w wyborach parlamentarnych w Indiach.
Jeśli nie słyszymy o zalewaniu wybrzeża Kiribati ani o cyklonie w Mozambiku, to jest to głęboko niepokojące.