Postulaty Ostatniego Pokolenia nie mogły trafić na podatny grunt
Co nie znaczy, że nie były wyrażone wystarczająco dobitnie.
Co nie znaczy, że nie były wyrażone wystarczająco dobitnie.
Antologia komiksów o Superkwęku przypomina, że Kaczorowi Donaldowi i jego twórcom daleko do niewinności. Zamiast „martwić się” homoerotyczną relacją Zośki i Rudego, lepiej przyjrzycie się, jakie pranie mózgu funduje waszym dzieciom amerykański agent turbokapitalizmu i imperializmu.
Tusk uzależniony od Giertycha i ostry skręt KO w prawo, Kaczyński gadający o Magyarze gotującym szczeniaki czy popłoch, jaki w PiS wywołały wybory na Węgrzech – to tylko kilka dobrych wiadomości dla lewicy.
Mimo sensownych względem aktualnego stanu rozwiązań z ustawy Centrum, trudno uznać je za więcej niż początek dyskusji o pożądanej polityce narkotykowej.
W przeciwieństwie do hiszpańskiej inkwizycji, wszyscy spodziewają się, że w polskim Kościele dojdą do głosu fajniejsi, bardziej platformerscy kapłani. Gdy tak się stanie, katoliccy mężczyźni będą mogli wreszcie wrócić do leżenia plackiem przed biskupami.
Wygrażanie palcem dziennikarzom przez prezydenta i nagonka pisowskich funkcjonariuszy mediów to tylko preludium. Jeśli PiS wygra wybory w 2027 roku, czeka nas walka z „agentami zagranicznymi” na rosyjską modłę.
Staram się forsować tezę, że nie istnieje coś takiego jak „codzienność” – mówi autor znakomitego „Jedzmy, zwracajamy”, swojego pierwszego zbioru opowiadań po 15-letniej przerwie.
Nawet Stanowski, Mazurek, Słowik czy Darmas w konkursie na największego pisowskiego wycierucha powinni mieć większe problemy niż Gizela Jagielska w walce o tytuł bohaterki roku.
W przeciwieństwie do Hitlera Stalin nie doczekał się niestety w pełni zasłużonego „reductio ad Stalinum”, dlatego kierujący polskimi mediami sześćdziesięciolatkowie mają skłonność do podpierania się frazami ze Stalina czy Lenina, by przykleić do „lewicy” totalitarne zakusy.
W 2023 roku Przemysław Czarnek jako minister edukacji mówił, że „trwa potężny atak ideologiczny na rodzinę i na autorytety, takie jak św. Jan Paweł II”. To jedno z tych reakcyjnych stwierdzeń, które byłyby piękne, gdyby były prawdziwe.