🧠 W lipcu 2026 roku „Journal of Mental Health” opublikował badanie Mariji Mieżeńskiej i jej zespołu porównujące psychiczne skutki wojny u Ukraińców mieszkających w kraju i za granicą.
🌍 Badania wykazały, że Ukraińcy mieszkający za granicą mieli silniejsze objawy PTSD, urazu moralnego i więcej negatywnych zmian potraumatycznych niż osoby, które zostały w Ukrainie.
💬 Wyniki badań wywołały ogromny spór w ukraińskiej debacie publicznej.
Olena Babakova: Słowo „trauma” – między innymi za sprawą poppsychologii – weszło do codziennego języka. Mówimy o traumach z dzieciństwa czy traumatycznych związkach. Czym z punktu widzenia psychologii naprawdę jest trauma?
Marija Mieżeńska: Pojęcia traumy rzeczywiście zaczęliśmy używać do opisywania bardzo różnych form cierpienia psychicznego. Jeszcze sto lat temu społeczeństwo w ogóle nie wiedziało, że istnieje coś takiego jak trauma psychologiczna. W psychologii początkowo wiązano je jednak przede wszystkim z reakcją na wydarzenia katastroficzne, a więc nadzwyczajne – wojny, kataklizmy czy pożary.
Każde z nas codziennie styka się ze stresem – kłótnią, rozstaniem, utratą pracy. Większość takich doświadczeń potrafimy z czasem przetworzyć i nie pozostawiają one długotrwałych skutków psychicznych. Kiedy jednak wydarzenie takie skutki powoduje, staje się traumą. To samo doświadczenie może być jednak traumatyczne dla jednej osoby, a dla innej nie. Znaczenie ma jego intensywność, ale też zdolność człowieka do poradzenia sobie z nim oraz wsparcie otoczenia.
Jeśli w efekcie wydarzenia pojawiają się między innymi ponowne przeżywanie go, unikanie związanych z nim bodźców, negatywne zmiany myślenia i nastroju czy nadmierne pobudzenie, może rozwinąć się PTSD.
PTSD, o którym również od kilku dekad dużo mówi się w kulturze masowej, to rodzaj traumy?
PTSD, czyli zespół stresu pourazowego, jest zaburzeniem, które może rozwinąć się po doświadczeniu traumatycznym. Nie jest więc samą traumą, lecz jednym z możliwych jej następstw. Objawy mogą występować także na poziomie podprogowym – diagnozy jeszcze nie postawimy, ale człowiek nadal odczuwa skutki traumatycznego wydarzenia.
Istnieją też inne pojęcia związane z traumą. Jednym z nich jest uraz moralny, po angielsku moral injury. Może pojawić się wtedy, gdy człowiek doświadcza albo uczestniczy w czymś, co głęboko narusza jego przekonania moralne. Może prowadzić do poczucia winy, wstydu, gniewu, zdrady czy kryzysu sensu. Uraz moralny jest badanym zjawiskiem, ale nie jest osobną diagnozą psychiatryczną.

Czy można więc powiedzieć, że na świecie nie ma ludzi niestraumatyzowanych? Że wszyscy byliśmy kiedyś czymś straumatyzowani?
Nie. Są ludzie, w których życiu nie wydarzyło się nic, co pozostawiłoby istotne traumatyczne skutki. Wydarzenia stresowe na pewno mieli, ale silnie traumatycznych mogli nie doświadczyć.
To, czy wydarzenie stanie się traumatyczne, zależy od cech człowieka, jego elastyczności psychicznej i zdolności adaptacji, ale też od otoczenia. Wyobraź sobie dziewczynkę, która została zgwałcona, przychodzi do mamy, a mama ją przytula i mówi: „córeczko moja”. Dziewczynka może się wypłakać w bezpiecznym otoczeniu. Nikt jej nie osądza. Po miesiącu może żyć bez traumy i PTSD. Co innego, jeśli usłyszy od mamy: „Boże, co za wstyd!”. To zupełnie inna reakcja i skutki najprawdopodobniej będą inne.
Istotne są też normy społeczne. Można bać się opowiadać o swoim koszmarnym doświadczeniu, bo od społeczeństwa usłyszy się: „sama jesteś sobie winna”. Nawet jeśli poszkodowana osoba jeszcze nie podzieliła się z nikim swoim doświadczeniem, przypuszcza, jak ludzie zareagują. Intensywność wydarzenia oczywiście też ma znaczenie: stłuczka i wypadek, w którym zginęła osoba siedząca obok ciebie, wpłyną na ciebie inaczej.
Czym trauma wojenna różni się od innych traum?
W sensie klinicznym „trauma wojenna” nie jest osobną diagnozą. PTSD może rozwinąć się wskutek traumatycznych doświadczeń związanych z wojną, ale psychiczne konsekwencje wojny są znacznie szersze.
PTSD wiąże się z doświadczeniem lub obserwowaniem realnego zagrożenia życia, ciężkiego uszkodzenia ciała czy przemocy seksualnej, a także z wiadomością, że coś takiego przydarzyło się bliskiej osobie. Ale w czasie wojny to nie wszystko.
Sama świadomość, że inni ludzie chcą cię zniszczyć za to, że istniejesz – a wojna to dokładnie takie doświadczenie – może podważać podstawowe poczucie bezpieczeństwa i sensu. Tu pojawia się uraz moralny. Może on powstawać, kiedy człowiek dokonuje, nie zapobiega, obserwuje lub doświadcza działań naruszających jego fundamentalne przekonania moralne – także wtedy, kiedy przeżywa zdradę ze strony ludzi czy instytucji, którym ufał.
Czy to możliwe, że są Ukraińcy, którzy przeżywają wojnę na terytorium Ukrainy od 2022 roku i nie mają traumy?
Większość osób, które przeżywają potencjalnie traumatyczne wydarzenia, nie rozwija PTSD. Rezyliencja, jak nazywa się w psychologii zdolność do adaptacji i odbudowy funkcjonowania, jest bardzo powszechna.
W popkulturze utrwaliło się przekonanie, że jeśli jesteś świadkiem wojny, PTSD jest niemal automatycznym doświadczeniem. Tak nie jest. Część ludzi rozwinie PTSD, część z czasem poradzi sobie sama, część będzie potrzebowała pomocy specjalistycznej.
W jednym z moich badań objawy PTSD wskutek wydarzeń wojennych po 2022 roku rozwinęło 8–9 proc. respondentów. Nie jest to diagnoza kliniczna – do jej postawienia potrzebny jest wywiad ze specjalistą.
A u kogo PTSD występuje częściej — u wojskowych czy u cywilów? U ludzi, którzy mieszkają bliżej frontu?
W badaniach nie analizowaliśmy różnic w zależności od miejsca zamieszkania. Natomiast mogę z pewnością powiedzieć, że wojskowi, którzy obecnie walczą, mają niższy poziom PTSD niż ci, którzy już odeszli z armii, i niższy niż cywile. W trakcie służby w armii ludzie wiedzą, co i po co robią, mają wspólny cel i wsparcie towarzyszy broni. Po zakończeniu służby i powrocie do życia cywilnego u części osób objawy mogą stać się bardziej widoczne albo się nasilić.
Dla cywilów natomiast wojna jest czymś, co wykracza poza granice ich normalnej codzienności i powoduje ogromny stres. Tak w Ukrainie, jak i innych krajach objętych konfliktami, kobiety mają znacznie częściej PTSD niż mężczyźni.
Pani badanie porównujące Ukraińców w kraju i za granicą wywołało awanturę w ukraińskich sieciach społecznościowych. Jedni pisali: „wreszcie ktoś to pokazał”, inni zarzucali wam błędy metodologiczne i to, że sama mieszka pani za granicą. Co tak zirytowało Ukraińców?
Wydaje mi się, że to badanie trafiło w ludzką bolączkę – w napięcie między Ukraińcami, którzy wyjechali, a tymi, którzy zostali. To różne doświadczenia, ale mimo wszystko doświadczenia tej samej wojny. Ktoś codziennie przeżywa ostrzały, a ktoś inny – poczucie winy z powodu tego, że ich nie przeżywa.
Nie wiadomo, co gorsze: obiektywne zagrożenie czy poczucie winy: „nie mam prawa do swoich przeżyć, bo przecież wyjechałam i powinno mi być lepiej”. Tymczasem bezpieczeństwo fizyczne to nie jedyne, czego człowiek potrzebuje. Człowiek potrzebuje poczucia przynależności, więzi, sensu, sprawczości. A to wszystko znika, kiedy znajdujesz się na emigracji, na którą nie udałeś się z wyboru.
Żeby sprawdzić, czy między tymi grupami rzeczywiście istnieje różnica, dobraliśmy 245 par respondentów mieszkających w Ukrainie i za granicą. Dopasowaliśmy je pod względem wieku, płci, poziomu wykształcenia i doświadczeń wojennych.
Okazało się, że osoby mieszkające za granicą miały silniejsze objawy PTSD i urazu moralnego oraz więcej negatywnych zmian potraumatycznych
Dlaczego? Czy kobieta, która wyjechała z Tarnopolszczyzny w pierwszych dniach pełnoskalowej inwazji, choć jej region nie znalazł się na linii frontu, może rozwinąć PTSD?
Może. Wyjechała w momencie, kiedy wojna już się zaczęła, nawet jeśli ostrzały nie dotknęły bezpośrednio jej miasta. Mogła doświadczyć ogromnego lęku, a późniejsze unikanie wszystkiego, co przypominało jej o wojnie, mogło utrudnić przetworzenie tego doświadczenia. Potem ogląda wiadomości i do strachu może dochodzić poczucie winy: „porzuciłam, wyjechałam, a ludzie tam przeżywają to codziennie”.
Tymczasem część osób żyjących w Ukrainie z czasem wypracowała strategie funkcjonowania podczas alarmów i ostrzałów. Wiedzą, co robić, są we własnym otoczeniu i mogą mieć większe poczucie sprawczości. Osoba za granicą może czuć, że nic nie jest w stanie zrobić ze swoim strachem.
Ale na podstawie naszego badania nie możemy stwierdzić, dlaczego widzimy tę różnicę. To są hipotezy, które trzeba dalej sprawdzać. Jest też inne możliwe wyjaśnienie: być może wyjechali inni ludzie? Może częściej wyjeżdżały osoby, dla których wojna była czymś szczególnie trudnym do zniesienia i które już wcześniej były bardziej podatne na jej psychiczne konsekwencje. A później na to nałożyły się stres migracji, poczucie nieprzynależności czy poczucie winy.
Na człowieka rzadko wpływają dwa czy trzy czynniki. Zazwyczaj są ich dziesiątki i każdy może mieć inne znaczenie dla różnych osób.
Bada pani także pozytywne i negatywne zmiany, które mogą pojawiać się po doświadczeniu traumy. Co sprzyja wzrostowi potraumatycznemu, a co pogorszeniu funkcjonowania?
Nasze badanie pokazało, że im silniejszy uraz moralny – poczucie winy, wstydu czy zdrady – tym silniejsze są negatywne zmiany potraumatyczne. Natomiast większa wrażliwość moralna, czyli ukierunkowanie na normy etyczne, empatię i pomoc innym, wiązała się ze wzrostem potraumatycznym.
Wrażliwość moralna oznacza, że dostrzegam naruszenie wartości, uznaję je za ważne i czuję, że powinnam na nie zareagować. Jedna z naszych hipotez zakładała, że osoby bardziej wrażliwe mogą cierpieć bardziej. Wyniki wskazały jednak odwrotną zależność.
W naszym badaniu wrażliwość moralna wiązała się raczej ze wzrostem potraumatycznym, a uraz moralny – z negatywnymi zmianami.
Czyli wychodzi na to, że cynikom najtrudniej przeżyć wojnę?
Najtrudniej. Kuchenna filozofia często podpowiada: „po prostu nie zwracaj uwagi”, „co za różnica” – jakby cynizm był pancerzem. Tymczasem cechy osobowości związane z cynizmem czy mniejszą empatią nie muszą chronić przed psychicznymi konsekwencjami trudnych doświadczeń. Mogą wręcz utrudniać adaptację.
Jak wzrost potraumatyczny przejawia się u Ukraińców w Ukrainie i za granicą?
Nie widzimy pod tym względem dużej różnicy między osobami w Ukrainie i za granicą. W moim ostatnim badaniu najbardziej widoczny był wzrost związany z uświadomieniem sobie własnej siły i sprawczości: „dałam radę, radzę sobie, jestem w porządku”. Komponenty egzystencjalne i moralne też się pojawiają, ale są słabsze.
Czy PTSD może ustąpić samo, czy zawsze wymaga terapii?
U części osób objawy z czasem istotnie słabną nawet bez profesjonalnej pomocy. Nie da się jednak przewidzieć, u kogo tak się stanie, a czekanie może niepotrzebnie przedłużać cierpienie.
PTSD jest zaburzeniem, dla którego istnieją skuteczne metody leczenia. Nie oznacza też, że doświadczenie traumatyczne znika z życiowej historii człowieka. Pytanie brzmi raczej, jak silnie będzie później wpływało na jego samopoczucie i codzienne funkcjonowanie.
Warto też pamiętać, że PTSD, uraz moralny, negatywne zmiany i wzrost potraumatyczny nie muszą się wzajemnie wykluczać. Człowiek może doświadczać ich równolegle.
Prawicowi politycy w Europie straszą, że po wojnie do innych państw mogą przyjechać straumatyzowani ukraińscy żołnierze, a PTSD miałoby zwiększać ryzyko przemocy i przestępczości. Czy jest na to naukowy dowód?
Nie. Jeżeli ktoś już ma cechy antyspołeczne i jednocześnie PTSD, niektóre objawy mogą się z nimi nakładać i wzmacniać impulsywność. Ale to zupełnie co innego niż twierdzenie, że PTSD czyni człowieka przemocowym. Samo PTSD nie powoduje zachowań antyspołecznych. Trauma związana z wojną nie jest więc czymś, czego społeczeństwo powinno się bać.
Prawicowi politycy wykorzystują strach, bo poczucie zagrożenia może zwiększać atrakcyjność prostych odpowiedzi, silnego przywództwa i wskazywania zewnętrznej grupy jako winnej.
W Polsce często mówi się o międzypokoleniowych skutkach doświadczenia drugiej wojny światowej. Czy z naukowego punktu widzenia trauma może być przekazywana kolejnym pokoleniom?
Zależy, co nazywamy przekazywaniem. Sama diagnoza nie jest przekazywana: jeśli ojciec ma PTSD, nie oznacza to, że jego dziecko również będzie miało PTSD.
Ale PTSD rodzica oczywiście może wpływać na środowisko, w którym dorasta dziecko. Może ono mieć emocjonalnie niedostępnego rodzica, który bywa impulsywny albo agresywny, a takie środowisko wpływa na poczucie bezpieczeństwa.
Międzypokoleniowe skutki doświadczeń traumatycznych są zbadanym zjawiskiem. Nie oznacza to jednak dziedziczenia diagnozy ani istnienia jakiegoś zbiorowego PTSD. Chodzi raczej o to, jak doświadczenia jednego pokolenia kształtują relacje, emocje i poczucie bezpieczeństwa następnego.
*
Marija Mieżeńska – ukraińska psycholożka i badaczka, doktorantka University of North Texas. Pochodzi z Ługańska, w 2014 roku przeniosła się do Kijowa z powodu rosyjskiej agresji. W 2022 jej dom w rejonie buczańskim został zniszczony. Wyjechała wówczas do Irlandii, a następnie na studia do USA. Bada PTSD, uraz moralny i potraumatyczne konsekwencje wojny wśród Ukraińców.











Komentarze
Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!