Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Geomaxxerzy na tropie tradycyjnych wartości Rosji

Influencerzy manosfery szukają w Rosji nie tylko konserwatywnych kobiet, ale też świata pasującego do ich przekonań.

ObserwujObserwujesz
Kreml i Clavicular
Kontekst

🧳 Geomaxxing to strategia polegająca na zmianie kraju w poszukiwaniu korzystniejszych warunków do randkowania i budowania własnego statusu. Termin upowszechnił się w środowiskach manosfery i looksmaxxingu.

🇷🇺 Rosja od lat przedstawia się w propagandzie jako bastion „tradycyjnych wartości”, przeciwstawiany rzekomo zdegenerowanemu Zachodowi.

📱 W ostatnich miesiącach Rosję odwiedzali lub zapowiadali wizytę popularni zachodni influencerzy związani z manosferą i radykalną prawicą, m.in. bracia Tate i Clavicular.

Walka

Ubrani w czerń mężczyźni wychodzą z samolotu. Pewnym krokiem wkraczają na halę przylotów lotniska w Moskwie. Wita ich sen o Rosji: młode dziewczyny tańczą w tradycyjnych strojach, u ich boku dziarscy mężczyźni, wjeżdża chleb z solą, w tle rosyjska muzyka, Rosjanie i Rosjanki śpiewają, ktoś w tle wesoło przygrywa na akordeonie.

Bracia Andrew i Tristan Tate kąsają chleb i przypatrują się widowisku. Oto wkraczają do świata kobiecych kobiet i męskich mężczyzn, w którym z pewnością nie ma lesbijek, gender, twinków, prawa. Rosyjscy specjaliści od PR mogą być z siebie dumni – boomersko-niezręczny spektakl przypadł do gustu dwóm Amerykanom oskarżonym m.in. o gwałt, handel ludźmi, nieprzyzwoite zdjęcia dziecka, napaści.

Później inny Amerykanin znajdzie dla takich wojaży nazwę – geomaxxing.

Clavicular – od looksmaxxingu do geomaxxingu

Wyeksploatowany w ostatnich miesiącach przyrostek „-maxxing” (mamy przecież też: solomaxxing, proteinmaxxing, nonnamaxxing) oznacza ekstremalne ulepszanie wybranej cechy niczym przydzielanie punktów umiejętności postaci w grze. Jeśli macie szczęście żyć wśród pagórków leśnych, łąk zielonych, z dala od jaskiń influencerów redpillowych i nie słyszeliście o fenomenie Claviego, zapraszam w podróż.

Clavicular (Braden Peters) to około dwudziestoletni influencer manosfery oraz edgelord. Słynie z „moggingu”, czyli dominacji nad innym mężczyzną dzięki temu, że wygląda się od niego lepiej. Z tego powodu uważa, że gubernatorem Kalifornii prędzej zostanie prawie dwumetrowy gigachad Gavin Newsom, a nie „otyły J.D. Vance z cofniętą żuchwą”. Influencera zbanowano na platformie Kick za kontrowersyjne patostreamy (podczas jednego z nich miał podać siedemnastoletniej partnerce zastrzyk rozpuszczający tkankę tłuszczową), ale to żadna strata – na samym Instagramie obserwuje go ponad milion osób.

Zasłynął z idei looksmaxxingu, czyli maksymalnego uatrakcyjniania się do granic fizycznych możliwości. Nie jest to jego autorski koncept, ale Clavicular osiągnął jego kolejny poziom, popularyzując bardziej ekstremalną formę. Udowodnił tym samym, że idea płynie mu w żyłach niczym testosteron i wątpliwej jakości peptydy. Na platformach społecznościowych komunikuje się językiem okołoincelskim – twierdzi, że najważniejsza jest poprawa wyglądu, za którą idzie większe powodzenie u kobiet. W tym celu Clavi promuje, jak żartują złośliwi, rozbijanie szczęki młotem.

Jeśli wasza dusza utęskniona żąda więcej cech postaci, warto wspomnieć, że influencer ma w mieszkaniu mural ze swoją twarzą zainspirowany portretem Stalina. Poza tym dobrze zna się z bohaterami z początku tekstu. Clavi, w towarzystwie braci Tate i znanego antysemity Nicka Fuentesa, tańczył do piosenki Heil Hitler Kanye Westa.

– Prawdopodobnie będę rządził całą planetą, a może czymś więcej. To, co osiągnąłem w kilka miesięcy, innym pokoleniom zajmowało lata – twierdzi Clavi.

I w zasadzie można by go zostawić w spokoju, wszak kto nie miewał dziwnych lub narcystycznych wybryków wieku dwudziestu lat, niech pierwszy pokaże archiwum swoich rozmów na Messengerze.

Tyle że Clavicular najwyraźniej rozczarował się looksmaxxingiem. Gdy przybył na paryski tydzień mody, jego obecność, wbrew oczekiwaniom, nie oczarowała Francuzek. Zdiagnozował źródło problemu: geolokalizacja. Pomnożył koncept gigachada przez tradycyjne wartości i wyszło mu, że lepiej byłoby podrywać gdzieś indziej.

Do podobnego wniosku dochodzili już wcześniej mężczyźni znani jako „passport bros”. Gdy konkurencja na rynku matrymonialnym rosła, a z nią ich poczucie randkowej porażki, dochodzili do wniosku, że czas zmienić kraj podrywu. Najlepiej na jakiś bardziej konserwatywny. To wygodne i szybkie rozwiązanie – w końcu jeśli problemem są zwesternizowani randkowicze, nie trzeba zmieniać własnych przekonań o świecie. Wystarczy dopasować do nich lokalizacje.

I tak Clavi pojechał streamować z Izraela.

W teorii korzyści z podróży miały być obopólne: on dostałby rozgrzeszenie za harce do Heil Hitler, a Izrael ogrzałby się w zasięgach influencera i poprawił PR w obliczu ludobójstwa w Strefie Gazy. Na wycieczce Clavi nie szczędził rozrywek: pozował z żołnierkami Sił Obronnych Izraela, umówił się na pogaduchy z „zakładniczką Hamasu, która otworzyła mu oczy na Izrael” i komikiem cisnącym bekę z antyizraelskich aktywistów, a nawet zasmakował szabatowego gulaszu – czulentu, który za sprawą influencera stał się viralowym posiłkiem.

A potem oznajmił, że na jego trasie znajduje się Rosja.

Rosjamaxxing

Za każdym razem, gdy amerykański influencer manosfery wjeżdża do Rosji, gdzieś na świecie tańczy propagandysta. Badacze przeanalizowali prawie 400 kremlowskich materiałów dezinformacyjnych, z których wynika, że kwestie płci są silnym narzędziem geopolitycznym. Upraszczając, w tej narracji Rosja to kraina rodem z balu w Annie Kareninie, a Zachód to gejowska orgia, na której zmaskulinizowane feministki wymachują stanikami. By to udowodnić, Rosja nie szczędzi bajecznych przykładów. Przekonuje m.in., że w zachodnich szkołach uczniowie uczą się biseksualizmu, dzieci zachęca się do zmiany płci, Emmanuel Macron to gej, a zachodnia Europa zbliża się do zalegalizowania pedofilii.

Czytaj także Lista hańby, czyli kto nadal kumpluje się z Putinem i i bije zbrodniarzom pokłony Paulina Januszewska

Rosja może pochwalić się imponującą menażerią gości złożoną m.in. ze Scotta Rittera, Stevena Seagala i wspomnianych na początku tekstu braci Tate. Idealnie zmontowana ekipa w sam raz, by pokrzyczeć na chmury, gdy wyłania się tęcza.

Ma to jakiś sens. Gdy jest się oskarżonym o handel ludźmi i gwałt, palenie cygar w Petersburgu nie szokuje. Być może komfort palenia zaburzają opary dymu z płonących w porcie terminali, ale poza tym – luz.

Czytaj także Jak zdradziłam sprawę feministyczną i przeszłam na stronę inceli Patrycja Wieczorkiewicz

Sam Clavicular jest już coraz bliżej celu swojej podróży. Z najnowszych doniesień wynika, że przebywa w Estonii, a następnie śmignie autobusem z Tallina do Petersburga. Jeśli mu się uda, znajdzie scenerię idealną do streamowania. Wystarczy mu zapewne sam „rosyjski wajb”, przynajmniej ten wyobrażony – ultratestosteronowi żołnierze, kraj ogarnięty wojną, kobiety w ludowych strojach, huczne powitanie. Takie miejsce to dowód na prawdziwość opowieści, jaką manosferyczni influencerzy sprzedają od lat. Miejsce, w którym baba w dom, a chłop – po broń. W ten sposób geomaxxing Claviculara to tylko kolejna odmiana looksmaxxingu polegająca co najwyżej na podkręcaniu własnego wizerunku i jego spójności. Gdy twierdził, że problemem jest jego nos, zrobił sobie operację nosa. Gdy problemem jest rzeczywistość, zmienia rzeczywistość. Nie jest w tym osamotniony – mężczyźni na geomaxxerskich forach diagnozują podobny problem:

„Geomaxxing do Europy Wschodniej, szczególnie do Ukrainy, Rosji lub Białorusi, to najlepsza strategia. Najlepiej będzie pojechać od razu po wojnie”, pisze użytkownik na forum dla looksmaxxerów.

Intuicyjnie ma to sens, bo looksmaxxerem jest sam Putin. Może nie obchodzi go odpowiedni kształt szczęki, ale wizerunek – jak najbardziej. Od wielu lat z wielką troską dba o image – dzięki temu możemy go obserwować jako jadącą na koniu testosteronowej kulkę, która ćwiczy judo, reprezentuje siłę oraz ultraheteroseksualizm. To wszystko przypomina fantazję o moggowaniu przeniesioną z poziomu szczęki i linii włosów do poziomu mocarstwa. Być może podobną drogą pójdzie Clavi, gdy znudzi mu się maxxowanie wyglądu.

Wydaje mi się, że wbrew samozachwytom nad byciem potęgą, Clavi wcale nie ma takich planów. Mimo to warto obserwować jego działalność i podróże choćby z tego względu, że patrzą na niego zastępy młodych mężczyzn, a Rosja, być może, zyska pożytecznego idiotę z darmowym dostępem do miliona alf i zetek.

Rosja zaciera rączki

Grunt jest przygotowany. W 2024 roku w Rosji powstał dekret umożliwiający imigrację bez zdawania egzaminu z języka i historii osobom, które podzielają „tradycyjne rosyjskie wartości duchowe i moralne”. W 2025 roku wizy dla tradycyjniaków otrzymało 1112 ludzi. Zalicza się do nich Derek Huffman, który uciekł do Rosji w obawie przed LGBTQ+. Założył nawet kanał, na którym chwalił się, że Rosjanie to spoko sąsiedzi, bo zabrali go na spacer i ugościli ciastem. A potem poszedł na front.

Być może Clavicular nie ma wyjścia. Gdy zyskujesz popularność w tak krótkim czasie na kontrowersyjnym contencie, naturalnym ruchem wydaje się podbijanie stawki. Imperialna Rosja na pewno zrozumie jego pragnienia.

Nawet jeśli cały geomaxxing to tylko fantazja. W końcu Clavi nie pozna codziennego życia rosyjskich kobiet. Wpadnie do Petersburga i, niczym liczni paszportowi bracia przed nim, strzeli kilka fotek, zapali z żołnierzami, spróbuje poderwać kilka ultrasłowiańskich kobiet, zje bliny, a potem wróci do Miami, z rozrzewnieniem wspominając rosyjski chleb, alkohol i kobiety.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x