Oglądając Odyseję Christophera Nolana, długo zastanawiamy się, jaki właściwie pomysł na postać Odysa ma reżyser, co jest ukrytą sprężyną napędzającą jego bohatera. Odys pragnie wrócić do domu, ale to nie pragnienie powrotu wydaje się główną, określającą go emocją. Widzimy jego spryt, ale to nie przebiegłość jest definiującą go cechą, trudno byłoby określić postać odtwarzaną przez Matta Damona jako trickstera. Odys w jego wykonaniu bywa dumny, są sceny, w których rzuca wyzwanie bogom i innym nadludzkim potęgom, ale historia zaczyna się w momencie, gdy cała pycha, jaka kiedyś mogła charakteryzować Odyseusza, została już dawno złamana.
Oppenheimer epoki brązu
Wszystko staje się jednak jasne w momencie, gdy uświadamiamy sobie, że kluczem do Nolanowskiego Odyseusza jest J. Robert Oppenheimer, bohater poprzedniego filmu reżysera. Odyseja i Oppenheimer, historie oddzielone przez trzy millenia, odbijają się w sobie w dwóch filmach Nolana. Reżyser przedstawia upadek Troi jak katastrofę na miarę Hiroszimy i Nagasaki, wydarzenie nie tylko przynoszące zagładę konkretnemu miejscu, ale także podważające samo poczucie rzeczywistości, wprowadzające świat w nowy, nieznany, przerażający porządek, gdzie nie obowiązują już reguły niegdyś uważane za oczywistość.
Odyseusz Nolana, tak jak Oppenheimer, dzięki swoim intelektualnym talentom znajduje sposób umożliwiający zwycięstwo w przeciągającej się wojnę. Sukces obu tych postaci ma jednak straszną cenę, nie tylko dla obróconych w gruzy Troi, Hiroszimy i Nagasaki, ale także dla nich samych, obarcza ich ciężarem winy nie do uniesienia. Odyseja jest filmem o winie i to poczucie winy najmocniej określa jej bohatera.
Odyseusz Nolana znosi swoją winę znacznie gorzej niż Oppenheimer z poprzedniego filmu twórcy. W kreacji Matta Damona przypomina weterana zmagającego się z wywołanym wojną syndromem stresu pourazowego. Gdy po raz pierwszy pojawia się na ekranie w scenie niebędącej retrospekcją, przebywa na wyspie nimfy Kalipso, gdzie odurzony lotosem z trudem może przypomnieć sobie, kim naprawdę jest – jak amerykański weteran jednej z wielu wojen prowadzonych przez Waszyngton, niezdolny wrócić do normalnego życia i uciekający w narkotyczne ukojenie.
W lotosowym delirium
Wszystkie fantastyczne elementy Odysei – konfrontacja z cyklopem Polifemem, syreni śpiew, wyprawa do krainy umarłych, wyspa czarodziejki Kirke, Scylla i Charybda – pojawiają się jako retrospekcja, narracja ciągle skonfundowanego opiatami Odysa, próbującego dojść prawdy na temat tego, kim właściwie jest, opisującego historię swojej wędrówki spod Troi Kalipso. I można zastanawiać się, czy wszystkie monstra i potworności nie są tylko produktem roztrojonego przez narkotyk umysłu albo delirium świadomości, która rodzi Cyklopy i inne monstra, by odsunąć od siebie to, co naprawdę przerażające: nocną masakrę Troi, jaką umożliwił, utratę wojennych towarzyszy, własne błędy kosztujące towarzyszy broni ich życie.
Taką interpretację nasuwa zwłaszcza sekwencja w kraju Lajstrygonów, olbrzymów, którzy zatopili większość okrętów Odyseusza. Na poziomie realistycznej motywacji nie ma ona żadnego sensu, ma za to intensywność przerażającego, a przy tym w swojej grozie fantastycznie pięknego sennego koszmaru.
Choć w filmie Nolana nie brakuje potworów, to praktycznie nie pojawiają się w nim bogowie, bardzo istotni w obu trojańskich eposach. W kilku scenach pojawia się Atena, można się jednak zastanawiać, na ile jest ona realną boską obecnością, a na ile uosobieniem wewnętrznego poczucia moralności Odyseusza, a może jego wyrzutów sumienia. W jednej ze scen bogini pojawia się wśród masakrowanej ludności Troi i nie sposób powiedzieć, czy w mordowanej Trojance Odyseusz widzi boginię, czy Atena, jaka się mu ukazuje, jest widmem dziewczyny zamordowanej w mieście, które tak wydatnie pomógł zdobyć.
Pieśń na ruinach
Odys w końcu wydobywa się z narkotycznego stuporu i wraca do Itaki. Film Nolana nie jest jednak historią o powrocie króla, męża i ojca i przywróceniu zaburzonego porządku. Odyseusz przekonuje się, że nie tylko nie ma już Itaki, jaką zostawił dwadzieścia lat temu, ale też całego świata, jaki zostawił, wyruszając na wojnę.
W filmie zniszczenie Troi zniszczyło cały prawno-moralny porządek międzynarodowy świata epoki brązu, wyzwoliło siły zagrażające jego przetrwaniu. W Itace starsi naciskają, by Penelopa znalazła nowego męża, bo wyspa potrzebuje króla, by bronić się przed zagrożeniem ze strony „ludzi morza”. Lęk przed ich atakami paraliżuje cały grecki świat dwie dekady po upadku Troi. Jak film daje do zrozumienia, źródło tego zagrożenia tkwi w tym, co stało się dwadzieścia lat wcześniej.
W końcówce Oppenheimera tytułowy bohater mówi Einsteinowi, że gdy pracował nad równaniami koniecznymi do budowy bomb atomowej, obawiał się, czy to nie wywoła reakcji łańcuchowej, która przyniesie koniec świata, po czym przyznaje ze smutkiem, że być może to właśnie się stało. Odyseusz mógłby powtórzyć te słowa. Film zaczyna się od pieśni o Odysie pod Troją, śpiewanej w pałacu Itace, zaludnionym przez walczących o rękę Penelopy zalotników – Odyseusz i wojna, którą pomógł wygrać, pomału zmienia się w mit. W ostatniej scenie Odyseusz rozmawiając z Penelopą zastanawia się, co zostanie zapamiętane z Itaki, jaka pieśń przetrwa nadchodzącą katastrofę, co kolejne pokolenia będą śpiewać na ruinach Itaki, Sparty, Troi. Bo powrót do domu, przepędzenie zalotników i przywrócenie podstawowego porządku w Itace nie jest w stanie oddalić nadchodzącej katastrofy.
Homer na czasy polikryzysu
Odyseja jest więc ostatecznie filmem o poczuciu winy człowieka, przekonanego, że próbując zakończyć krwawą, wyniszczającą, ciągnącą się przez lata wojnę wywołał apokalipsę, uruchomił nieodwracalny proces upadku świata, który próbował ocalić i o życiu w świecie po końcu świata.
Nie wszystko w wizji Nolana się sprawdza, w wielu miejscach ujawniają się słabości charakterystyczne dla kina tego reżysera. Irytują sceny, gdy Nolan wkłada w usta postaci dialogi wprost wyjaśniające to, jak on sam interpretuje homerycki epos, zwłaszcza ta, gdy Odyseusz mówi Penelopie, że „kończy się nasza epoka brązu”.
Mykeńska starożytność jest dość generyczna, Nolanowi brakuje imaginacyjnej inwencji, jaka charakteryzowała np. Króla Edypa Pasoliniego, rozczarowują zwłaszcza sceny z Kirke i Polifemem.
Pojawiają się też zarzuty, że sama koncepcja uwewnętrznionej winy, tak jak przedstawia ją na ekranie Nolan, jest zasadniczo obca homeryckiemu eposowi i światu, z którego wyrasta. Tylko proces filmowej adaptacji polega właśnie na tym, by odczytywać na nowo stare teksty, by były one w stanie powiedzieć coś istotnego także współczesnym obiorcom. I przy wszystkich niedostatkach filmu Nolana w Odysei doskonale się to udaje: to Homer na czasy polikryzysu, doskonale korespondujący z naszymi współczesnymi lękami przed katastrofą klimatyczną, załamaniem się międzynarodowego porządku opartego na prawie, kryzysem liberalnej demokracji i przed wszystkim innym.
Jasna, mocna, konsekwentna interpretacja Odysei sprawia, że przy wszystkich niedostatkach wizja Nolana się broni i naprawdę porusza. Bronią się też wybory obsadowe reżysera. Zanim ktokolwiek zobaczył film, wywołały one burzę w środowiskach alt-prawicy, zarzucającej reżyserowi, że w imię ideologii woke dokonuje wymazania jednego z fundamentalnych tekstów kultury Zachodu. Jak można łatwo zgadnąć, poszło o niebiałych aktorów.
W filmie faktycznie mamy czarnoskórą Helenę, aktora południowoazjatyckiego pochodzenia wśród załogi Odyseusza, czarnoskórego barda śpiewającego pieśń o Odysie w otwierającej scenie. Wszystkie te wybory funkcjonują jednak jako organiczna cześć świata przedstawionego, w żaden sposób nie rozbijają jego spójności i nie utrudniają widzowi imersji. Argumenty z alt-prawicowej bańki odbijają się zupełnie od tego filmu i patrząc na to, jak odbierają go głosujący nogami widzowie i krytyka, można wysnuć tylko wniosek, że wykwitów algorytmicznie amplifikowanych gównoburz radykalnie prawicowej bańki naprawdę nie warto traktować bardziej poważnie, niż na to zasługują.









!["Odwagi! [o zaangażowaniu młodych]" Dominika Lasota](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/04/odwagi-plomienie-okladka-173x267.jpg)

Komentarze
Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!