Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Folia NRC i tani wentylator. Kogo smaży globalne ocieplenie w Polsce?

W starciu z globalnym ociepleniem każdy radzi sobie, jak może. A raczej: na ile pozwala mu zasobność portfela.

Folia NRC w oknach podczas upałów
Celnie!

1

W minioną niedzielę padł w naszym kraju historyczny rekord temperatury – w Słubicach odnotowano 40,5 st. C, a w Toruniu 40,3 st. C. W ten sposób został pobity rekord z 1921 roku z Pruszkowa, który wynosił 40,2 st. C. Tego dnia wyprowadziłem moje psy na spacer tylko dwa razy: bardzo wczesnym rankiem i już po zmroku. Większość niedzieli przeleżały sennie, dysząc tuż obok buczącego wentylatora, ani myśląc o wychodzeniu gdziekolwiek.

Kiedy spacerowałem po ulicy i cieszyłem się odrobiną wieczornego chłodu, rzuciło mi się w oczy, że niektórzy sąsiedzi zakleili okna folią NRC. To patent, który ostatnio był często opisywany w Internecie. Srebrna strona koca ratunkowego odbija ciepło, dzięki czemu łatwiej chronić mieszkanie przed nagrzewaniem się podczas ekstremalnych upałów.

Ta folia w oknach wydała mi się symboliczna. Symbolizuje zaradność mieszkańców, ale również fakt, że w starciu z upalnymi warunkami globalnego ocieplenia mogą liczyć głównie na siebie.

Kiedy kamienica staje się piekarnikiem

W poniemieckiej kamienicy, w której razem z żoną wynajmujemy mieszkanie, żyją ludzie może nie biedni, ale raczej niezamożni. Jest sporo starszych osób, trochę młodych ukraińskich rodzin oraz studentów – koszty wynajmu są tu względnie tanie. Standard mieszkaniowy jest taki sobie, ale trochę rekompensuje to otoczenie. Lokacja jest świetnie skomunikowana z resztą Szczecina, a tuż obok znajduje się Cmentarz Centralny, jedna z największych europejskich nekropolii i malowniczy teren spacerowy w jednym.

Zbudowana z cegieł kamienica nie ma termoizolacji, nikt też nie ma tu klimatyzacji. Ceglane ściany były praktyczne 100 lat temu, kiedy kamienica powstawała, ponieważ latem dawały przyjemny chłód, a zimą nagrzewały się od kaflowych pieców, dając przyjemne ciepło. Ale obecnie warunki klimatyczne są już inne. Jeszcze w latach 60. czy 70. liczba upalnych dni, czyli powyżej 30 st. C, nie przekraczała 10 w skali roku. Dziś jest ich prawie dwukrotnie więcej, a do tego w ciągu dwóch ostatnich dekad upały przychodzą długotrwałymi falami. W 2006 roku i 2016 roku trwały lokalnie niemal dwa tygodnie, choć jeszcze nie wypalały Polski tak jak te obecne.

Czytaj także Sjesta w Polsce jako odpowiedź na upały? Artur Troost

W tej nowej rzeczywistości klimatycznej kamieniczna cegła przestaje dawać chłód, a ściany zaczynają działać jak piec, który w nocy oddaje ciepło, by ponownie nagrzewać się w ciągu dnia. Nocny wypoczynek nie przynosi ukojenia – sen jest płytki, przerywany i w efekcie ciało doświadcza stresu cieplnego przez całą dobę.

W tym wszystkim z żoną i tak mamy szczęście, bo nasze okna wychodzą na mało nasłoneczniony skwer, a do tego są osłonięte drzewami. Mimo tego i tak już wielokrotnie myśleliśmy o wyprowadzce, ale ci, którzy kupili tu kiedyś mieszkania, inwestując w ten sposób zapewne znaczną część życiowych oszczędności, nie mogą się tak po prostu spakować i wyjechać.

„Większość sama stwarza sobie upał”

Nic więc dziwnego, że mieszkańcy radzą sobie jak mogą i stosują takie „wynalazki”, jak zakładanie folii NRC na okna. Zresztą to nie jedyna metoda. Jak pouczyła mnie jedna z komentujących pod postem, który napisałem na ten temat na Facebooku, „większość sama stwarza sobie upał”. „Wystarczy myśleć, robić przeciąg w nocy kiedy temperatura spada niżej niż ta w mieszkaniu, wiatrak odpalony bez przerwy, a w dzień zamykać wszystko szczelnie i zasłaniać okna zwykłymi roletami dzień noc” – zaznaczyła. „A w czym problem, by założyć klimatyzację?” – zapytał retorycznie ktoś inny.

Wybaczcie, Drodzy Państwo, ale dziękuję za te rady. Są nie tylko banalne, ale również problematyczne. Jeśli chodzi o wentylator, to wyje u mnie w mieszkaniu nie tylko w dzień, ale i w nocy. Boli mnie już od niego głowa, choć jak go wyłączę, to boli mnie ona jeszcze bardziej od zaduchu. Co do klimatyzacji, to szczęśliwie może byłoby mnie stać na jej założenie, nawet jeśli nie palę się, by robić to w wynajmowanym mieszkaniu. Ale sympatyczna starsza pani z bramy obok, z którą lubię sobie pogawędzić, kiedy wracam z zakupów, już nie ma takiej możliwości, bo jest osoba samotną i po prostu jej na to nie stać. W podobnej sytuacji jest większość naszych sąsiadów.

Czytaj także „Prawo do chłodu”: lewica nie może dłużej walczyć z klimatyzacją Jakub Majmurek

Przy czym, zastrzegam, nie jestem wrogiem klimatyzacji, choć znam ekologiczne kontrargumenty, które widzą w niej niewłaściwy, bo energochłonny, sposób adaptacji do globalnego ocieplenia. Zgadzam się jednak też z Jakubem Majmurkiem, który ostatnio przytomnie napisał w „Krytyce Politycznej”, że „nie możemy zmuszać ludzi, by siedzieli w przegrzanym mieszkaniu i cierpliwie czekali, aż ich blok zostanie pomalowany na kolor odbijający słońce albo aż zadziałają nasadzenia dające cień”. I w związku z tym, lewica powinna uczynić „prawo do chłodu” częścią swojej politycznej agendy. Tym bardziej że ci bogatsi już dawno mają klimę i raczej nie przejmują się jej kosztami środowiskowymi. Nie zmienia to oczywiście konieczności tworzenia bardziej systemowych urbanistycznych rozwiązań, które będą redukowały zjawisko miejskiej wyspy ciepła, czy wsparcia takich modernizacji budynków, które będą szły w kierunku ich optymalizacji energetycznej.

Kogo smaży globalne ocieplenie?

Globalne ocieplenie nie jest już w Polsce abstrakcją, ale przyjmuje konkretne, niszczycielskie oblicza. Raz jest zasoloną przez kopalnie Odrą, w której zakwitają toksyczne glony i zabijają miliony ryb oraz bezkręgowców. W innych okolicznościach to nagrzana poniemiecka kamienica albo popeerelowska wielka płyta, w których trudno wysiedzieć w porze upałów. Z tym ostatnim problemem mieszkańcy nie powinno zostawać sami – to jest obszar, w którym również jest potrzebna pomoc władzy. Jesteśmy w tym momencie historii, w którym nie trzeba jechać do krajów Globalnego Południa, by zobaczyć, że globalne ocieplenie najbardziej smaży nieuprzywilejowanych.

Dziennikarz, publicysta i fotoreporter przyrodniczy. Autor książki Spotkania z nagą małpą. Opowieści o zwierzętach (Filtry 2023). Z wykształcenia filozof i zoopsycholog. Wyróżniony nagrodą fundacji POLCUL im. Jerzego Bonieckiego za teksty o ochronie przyrody i dzikich zwierząt. Kocha science fiction, gra w RPG, trenuje rugby, pasjami ogląda baseball.

Tagi:
Wydanie: 20260703

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x