Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Cesarstwo cesarstwem, ale ostatecznie wszyscy jesteśmy dziećmi popkultury

Kinga Dunin czyta „Cesarstwo, które nigdy nie istniało” Angeliki Gorodischer i „Zabójczy potencjał” Hanny Deitch.

ObserwujObserwujesz
Renaissance-style painting of a regal woman in a gold-embellished dress, with raised arm, facing a bearded man in a crown amid a floral, ornate setting.
Walka

Angelica Gorodischer, Cesarstwo, które nigdy nie istniało, przeł. Tomasz Pindel, Art Rage 2026

Rzekł narrator: Teraz, kiedy wieją dobre wiatry, kiedy dobiegły kresu dni niepewności i noce grozy, kiedy nie ma już donosów, prześladowań ani potajemnych egzekucji, kiedy kaprys i szaleństwo zniknęły już z serca Cesarstwa, kiedy my i nasze dzieci nie żyjemy już na łasce ślepej władzy (… ….. to bardzo długie zdanie) – teraz każdy może wejść do pałacu cesarza, powodowany potrzebą bądź ciekawością; każdy może odwiedzić ten wielki dom, którego przez lata pilnie strzeżono, który był zakazany, zbrojnie chroniony, zamknięty i ciemny, jak dusze cesarzy wojowników z dynastii Ellydrovidów.

Książka Gordischer w dwóch tomach ukazuje się w Argentynie na początku lat 80. To czasy dyktatury junty wojskowej, a w nieistniejącym cesarstwie poddani dobrego cesarza przechadzają się po jego pałacu, przysiadają przy ogrodowych fontannach, zwracają się do niego z prośbami, choćby o to, aby wybudował w ich miasteczku teatr, na co on oczywiście się zgadza.

Ta sielanka jednak szybko ustępuje miejsca innym opowieściom, snutym przez kolejnych zawodowych opowiadaczy. Czasami zachwalają swoje opowieści, mówiąc, że tego nie znajdzie się w księgach historycznych, bywają niekonsekwentni, czasem niewiarygodni, ale to ich opowieści oprowadzają nas po dziejach cesarstwa, które istniało prawie od zawsze, jest największe na świecie, choć jego granice nie są pewne – podbijają jakieś prowincje albo prowincje ich podbijają, jednak nie ma na tym świecie innych państw, są tylko zdobyte lub niezdobyte prowincje.

Czytaj także Fantastyka to nie tylko opium dla czytających. Można się też czegoś dowiedzieć [o powieściach Rebekki F. Kuang] Kinga Dunin

Kolejne rozdziały to oddzielne historie, które nie układają się chronologicznie, opowiadacze zaczynają coś opowiadać i wpadają w dygresje, które okazują się główną opowieścią. Historie nie pasują do naszych przyzwyczajeń narracyjnych, nie pozwalają płynąć znanym nurtem do przewidywalnego zakończenia. Bywa, że cesarstwo upada, i to tak, że ludzie nie umieją już nawet rozpalać ognia, ale znowu się odradza. Jest właściwie wieczne.

Jego historia nie jest linearna, skutki nie poprzedzają przyczyn, „historia Cesarstwa pełna jest sprzeczności, dziur i ponownych narodzin”. Ale jednak wiadomo, czemu upada – z powodu namiętności ludzi do władzy, chęci umoszczenia się na złotym tronie i trwania na nim jak najdłużej. I zawsze odradza się w podobnym kształcie, a „wszytko mogło potoczyć inaczej i ludzie mogli zorganizować się w inny sposób”. Cesarze i cesarzowe byli źli albo dobrzy, okrutni, gnuśni i niezainteresowani władzą albo troskliwi i przewidujący.

Nie liczyłam dynastii, często wielopokoleniowych, wymienianych w książce, ale jest ich mnóstwo. To też historie biedaków i mistyków, uzurpatorów sięgających po tron, także samych opowiadaczy. A czasem miasta, które powstaje, rozwija się, ma okresy świetności i utraty znaczenia, zmienia swój wygląd i charakter.

Czyli już wiecie – mamy okazję poznać ważną pisarkę argentyńską i jej najbardziej znane dzieło, powieść fantasy. Zanim zaczniemy lekturę, autorka dziękuje za inspirację Hansowi Christianowi Andersenowi, J.R.R. Tolkienowi i Italowi Calvino – „bez ich słów wsparcia niniejsza książka nigdy by nie powstała”. W słowa wsparcia ze strony tych pisarzy z oczywistych powodów wątpimy (ostatecznie mogła je usłyszeć od Calvino, ale i to mało prawdopodobne), podobnie jak wątpimy w słowa opowiadaczy – wiadomo, że mogą zmyślać.

Czytaj także Po co walczyć o rzekę? Przemysław Stefaniak

A co z inspiracjami? Nie ma tu rozpaczliwego smutku dziewczynki z zapałkami czy ołowianego żołnierzyka bez nogi, jest dużo okrucieństw, ale ma nas to bawić i ciekawić, a nie dołować. Też nie znajdziemy tu – na szczęście – „matematyki OuLipo” z Niewidzialnych miast Italo Calvino. Nie ma epickiego rozmachu Tolkiena, nawet biblia Śródziemia, Silmarillion, jest epicka. Chociaż w ostatnim opowiadaniu Cesarstwa też poznajemy mityczne początki świata, w którym dopiero powstanie Cesarstwo.

Na początku było oko i nie było to oko Saurona. Rodzicami ludzi są Kirdaglass i Marillin. Potem ten pomysł jest może nawet z pewnym nadmiarem eksploatowany – Klargebyl wyrusza w podróż morską, wabią go ringostary, ale zatyka sobie uszy błotem… Może jednak to zakończenie ma nam przypomnieć, że cesarstwo cesarstwem, ale ostatecznie wszyscy jesteśmy dziećmi popkultury.

Jeśli miałabym powiedzieć, do czego to jest podobne, to wskazałabym Księgę tysiąca i jednej nocy. Kiedyś przeczytałam całe dziewięciotomowe wydanie i pamiętam, jak mało z tego zapamiętałam – motywy stale obecne w naszej kulturze: Szeherezada, Ali Baba, dżin w butelce… Jednak w większości to dziwne opowieści, do których nie jesteśmy przyzwyczajeni. I to jest wspaniałe w Cesarstwie! Cudowne i pożyteczne, jakby powiedział Betelheim, ale nie chodziło mu prosty pożytek, czyli nauczki. Najsłabsze są te moment książki, gdy zbyt proste alegorie odsyłają nas zbyt łatwo do rzeczywistości.

Ale ogólnie chodzi chyba o to, że ludzkość ma swoje dobre i złe oblicza, ale ostatecznie jest jak pies, który kręci się w pogoni za własnym ogonem.

Gdybym nie to, że już to czytałam, wzięłabym ze sobą na wakacje. Może jednak macie ochotę latem na coś kompletnie rozrywkowego?

Hannah Deitch, Zabójczy potencjał, przeł. Tomasz Macios, Marginesy 2026

Byłam kiedyś słynną morderczynią. Zabiłam bogatą rodzinę, w stylu Mansona, a potem uciekłam i się ukrywałam.

Evie była wybitnie uzdolnionym dzieckiem, skończyła studia na elitarnym uniwersytecie, ale mimo stypendiów ma długi i ostatecznie żyje z udzielania korepetycji bogatym dzieciakom. Kiedy przychodzi na lekcję w wielkiej i imponującej willi rodziny Victorów, znajduje zakrwawione zwłoki właścicieli, a w komórce pod schodami związaną, wychudzoną dziewczynę. W wyniku nieporozumienia prawie zabija swoją uczennicę i z tajemniczą kobietą, która przez dłuższy czas nic nie mówi, uciekają ścigane przez policję, a ich podobizny są we wszystkich mediach. Tworzą tandem jak Thelma i Louise, ale bardziej krwiożerczy. Łączy je intensywny lesbijski romans. Na koniec zagadka morderstwa zostanie rozwiązana trochę w stylu powieści gotyckiej.

Prawdopodobieństwo tych sytuacji jest bardzo problematyczne, bo też nie jest to całkiem poważny thriller i kryminał. To raczej ironiczna opowieść o amerykańskim społeczeństwie. Ci, którzy odpowiadają za kryzys finansowy, stali się jeszcze bogatsi i w tym bogactwie się pławią. Ich dzieci trochę się tego wstydzą, więc udają, że nie są bogate, ale czeka na nie fundusz powierniczy, a jeśli nawet trochę się buntują, to nic im się nie stanie.

Czytaj także Klasy na chłodno, czyli recepta na rozgrzaną debatę publiczną Maciej Gdula, Krzysztof Tymicki

Na drugim biegunie są ci, którzy stracili wtedy domy, imigranci, którzy wierzyli w amerykański sen i chcieli lepszej przyszłości dla dzieci, ale popadli w upokarzające ubóstwo. Między nimi klasa średnia, niezbyt bogata, wciąż mająca dość stabilne życie, i ich dzieci, takie jak Evie, która uwierzyła, że jeśli jest wyjątkowo zdolna, wyjątkowo pracowita i skończy wyjątkowo drogie studia, to przyszłość stanie przed nią otworem, kończy zaś jako uboga korepetytorka. Złośliwie można spytać: może studiowanie historii sztuki nie było najlepszym wyborem?

Gdyby tytuł wziąć na poważnie i odnieść nie tylko do bohaterki, to także w tym społeczeństwie, jego rozwarstwieniu, kulturze, tkwi „zabójczy potencjał”. Ale nie przesadzajmy z powagą, ja się całkiem nieźle bawiłam.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x