Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Za mało, by żyć, za dużo, by umrzeć. Osoby uchodźcze z Ukrainy wypadają z systemu

Wygaszanie pomocy dla obywatelek i obywateli Ukrainy nie skróci kolejki polskiego pacjenta do lekarza ani o jeden dzień. Nie zwiększy emerytury polskiego seniora. Nie da bezdomnemu Polakowi dachu nad głową. Zwiększy za to liczbę osób bez ubezpieczenia, bez mieszkania, bez opieki.

Reporterka
Kontekst

🏥 Wygaszenie specustawy dla uchodźców z Ukrainy ograniczyło dostęp do opieki zdrowotnej, świadczeń i pomocy społecznej, przez co wiele osób chorych, starszych lub samotnych zostało bez realnego wsparcia.

💰 Zwolennicy zmian wskazują na wyrównanie zasad wobec wszystkich cudzoziemców, jednak oszczędności budżetowe są niewielkie, a ukraińscy uchodźcy wnoszą do polskiej gospodarki i systemu publicznego więcej środków, niż z niego pobierają.

⚖️ Największym problemem nowej ustawy jest brak okresu przejściowego i mechanizmów humanitarnych dla osób w szczególnie trudnej sytuacji, co według organizacji pomocowych prowadzi do wykluczenia najbardziej potrzebujących bez poprawy sytuacji Polaków.

1
Walka

Irina mieszkała w Charkowie. Dziesięć kilometrów od linii frontu. W 2022 roku po jej domu zostało wspomnienie i postrzał w rękę. Ranną kobietę ewakuowano pociągiem do Polski. Dzięki specustawie o pomocy obywatelom Ukrainy trafiła do ośrodka zbiorowego zakwaterowania. Dostała dostęp do opieki zdrowotnej. Rehabilitację. Po latach starań mieszkanie socjalne. Emerytura ukraińska, w przeliczeniu 300 złotych. Z dofinansowaniem, jakie zapewniała specustawa, na życie wystarczało. Ale specustawę postanowiono wygasić. Irina straciła ubezpieczenie zdrowotne. Nie kwalifikuje się do żadnej grupy wrażliwej. Nie jest ofiarą tortur ani gwałtu, nie ma orzeczenia o niepełnosprawności. Zatrudniła się jako sprzątaczka. Z niewładną ręką. Znów miała ubezpieczenie. Mogła poddać się operacji, która przywróciła ręce większą sprawność.

5 marca 2026 roku weszła w życie ustawa z 23 stycznia. Jej pełny tytuł: Ustawa o wygaszeniu rozwiązań wynikających z ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa. Sens prosty. Kończą się przywileje, zaczynają zasady systemowe, takie jak dla wszystkich cudzoziemców objętych ochroną czasową w UE – niezależnie od obywatelstwa.

Czytaj także Sum a sprawa polska. Jak rząd Tuska zrobił z deportacji spektakl i surfuje na nastrojach antymigranckich Olena Babakova

Sama specustawa, której wygaszanie ruszyło, weszła w życie 12 marca 2022 roku. Szesnaście dni po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Była polskim wdrożeniem unijnej dyrektywy o ochronie czasowej, mechanizmu stworzonego po wojnach bałkańskich z myślą o masowym napływie uchodźców. Dyrektywa zapewnia każdej obywatelce i każdemu obywatelowi Ukrainy w państwach Unii minimalny pakiet: prawo do pobytu, do pracy, do edukacji, do podstawowej opieki medycznej. Decyzją Rady Unii Europejskiej ochrona czasowa została przedłużona do 4 marca 2027 roku. Polska, ratyfikując dyrektywę specustawą, poszła znacznie dalej, niż wymagało unijne minimum.

Obywatelkom i (znacznie mniej licznym) obywatelom Ukrainy dano automatyczny legalny pobyt, potwierdzony numerem PESEL ze statusem UKR. Dostęp do NFZ jak ubezpieczonym Polakom. Świadczenia rodzinne, w tym 800 plus bez warunków. Ośrodki zbiorowego zakwaterowania z wyżywieniem. Pomoc społeczną z całą paletą usług, od mieszkań chronionych po domy pomocy społecznej. Wszystko finansowane z budżetu państwa.

Bez pracy – bez wsparcia

Cztery lata od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji polski rząd argumentuje, że sytuacja się ustabilizowała. Większość dorosłych obywatelek i obywateli Ukrainy w Polsce pracuje. Dzieci chodzą do polskich szkół. Przejście na zasady, jakie obowiązują wszystkich cudzoziemców, miało przynieść między innymi oszczędności budżetowe.

W praktyce wygaszanie odebrało Irinie i osobom w podobnej sytuacji konkretną pomoc. Bezpłatna opieka zdrowotna NFZ została ograniczona do wąskiej grupy: dzieci, kobiet w ciąży i połogu, ofiar tortur i gwałtu, osób mieszkających w ośrodkach zbiorowych, sytuacji nagłego zagrożenia życia. Niepracująca dorosła osoba wypada z systemu. Pozostaje dobrowolne ubezpieczenie NFZ, ponad 800 złotych miesięcznie. Ci, którzy chcą przystąpić do dobrowolnego ubezpieczenia po przerwie, muszą uiścić jednorazową opłatę wyrównawczą, której wysokość zależy od okresu nieubezpieczenia. Z powodu przerwy od wygaśnięcia specustawy kwota ta stanowi dla wielu osób barierę nie do pokonania – wynosi od kilkuset do nawet kilkunastu tysięcy złotych.

Świadczenie 800 plus jest dostępne pod warunkiem, że co najmniej jeden rodzic pracuje i podlega ubezpieczeniom. Ośrodki zbiorowego zakwaterowania są dostępne tylko dla nowo zdefiniowanej grupy wrażliwej. Grupa ta obejmuje osoby z poważnymi niepełnosprawnościami posiadające polskie orzeczenie, emerytów po 60 i 65 roku życia bez polskiej emerytury, kobiety w ciąży i matki dzieci do pierwszego roku życia, osoby bezpośrednio po hospitalizacji trwającej co najmniej tydzień. Z systemu pomocy społecznej zniknęła możliwość kierowania do DPS-ów, przyznawania usług opiekuńczych w domu, kierowania do ośrodków wsparcia dziennego.

Lista osób, które wypadają z definicji grupy wrażliwej, jest długa. Pełnoletni uczeń szkoły średniej. Samotna matka z dziećmi starszymi niż rok. Osoba z chorobą przewlekłą nieobjęta polskim orzeczeniem o niepełnosprawności. Dorosła osoba w trakcie leczenia onkologicznego. Każda z nich była przez cztery lata objęta opieką państwa polskiego. Od 5 marca 2026 musi sobie radzić sama.

Ukraińska imigracja a polski system ochrony zdrowia

Katia studiuje. Ale już niedługo. Zaraz będzie musiała przerwać studia i szukać pracy. Jej ojciec w marcu dowiedział się, że ma raka. Jeszcze nie jest w wieku emerytalnym. Nie przysługuje mu pomoc dla grup wrażliwych. Katia musi zapewnić mu ubezpieczenie i możliwość leczenia onkologicznego.

Agnieszka Kosowicz, prezeska Fundacji Polskie Forum Migracyjne, określa podobne sytuacje krótko: – Przerywanie komuś terapii onkologicznej w trakcie to jest de facto eutanazja.

Emocje wokół opieki lekarskiej są gorące. W polskim społeczeństwie funkcjonuje wyobrażenie, zgodnie z którym Ukraińcy korzystają z polskiego NFZ na takich samych warunkach jak Polacy, więc wydłużają kolejki. Status UKR rzeczywiście dawał dostęp do opieki NFZ. Tylko że dostęp do NFZ nie oznacza przyjęcia poza kolejką. Liczba uchodźców korzystających z polskiej służby zdrowia jest zbyt mała w stosunku do całej populacji, aby ich wykluczenie zauważalnie skróciło czas oczekiwania dla polskich pacjentów, który wynika z problemów strukturalnych.

Czytaj także Czy ukraińska diaspora powinna potępić Zełenskiego i UPA? Olena Babakova

Inna Manchak, mentorka z Fundacji Ocalenie, latami chodziła z klientami fundacji na wizyty lekarskie jako tłumaczka. Przychodzą do niej ludzie i płaczą. Czekali w kolejce do lekarza miesiącami. Wreszcie wizyta. Lekarz mówi: „Nie rozumiem. Proszę przyjść z tłumaczem”. Kolejna wizyta za pół roku.

Według danych Ministerstwa Zdrowia od lutego 2022 do marca 2024 roku blisko 4 tysiące lekarzy i lekarzy dentystów z kwalifikacjami z Ukrainy otrzymało pozytywne decyzje umożliwiające pracę w Polsce. Pielęgniarek i położnych: blisko 2 tysiące. Obcokrajowcy stanowią obecnie około 3 procent zatrudnionych lekarzy w Polsce, ponad połowa z nich to obywatele Ukrainy. Pielęgniarki i położne z zagranicy to niecały 1 procent kadry, w zdecydowanej większości złożony z Ukrainek i Ukraińców. Skala niewielka, ale wsparcie dla polskiego systemu ochrony zdrowia realne.

Według danych ZUS i NFZ za 2025 rok suma składek zdrowotnych odprowadzona przez osoby z ukraińskim obywatelstwem wyniosła 4,2 miliarda złotych. Koszty leczenia wszystkich tych ludzi w Polsce, ubezpieczonych jak i nieubezpieczonych, korzystających ze wsparcia na mocy specustawy, wyniosły 2,6 miliarda. To ponad 1,5 miliarda złotych nadwyżki. Ministerstwo Zdrowia szacowało, że ograniczenie świadczeń dla nieubezpieczonych Ukraińców przyniesie oszczędności rzędu 30 milionów złotych rocznie –ułamek procenta całego bilansu.

W Ukrainie nie ma dziś bezpiecznych miejsc

Ukrainki i Ukraińcy często słyszą: „Skoro nie chcecie żyć w Polsce, wracajcie do siebie”. Ścieżką prawną dla tych, którzy uważają, że nie mają dokąd wracać, jest wniosek o ochronę międzynarodową, czyli status uchodźcy. W teorii osoby z Ukrainy mogą się o niego ubiegać. W praktyce Urząd do Spraw Cudzoziemców od kilku miesięcy im go nie przyznaje. Dlaczego?

– Zmieniła się praktyka uznawania wniosków obywateli Ukrainy – tłumaczy Maja Bednarowicz, prawniczka z Fundacji Ocalenie. – Na samym początku pełnoskalowej inwazji praktycznie każda osoba dostawała status ochrony uzupełniającej. Teraz urząd argumentuje, że ludność cywilna w Ukrainie może się przemieścić z terenów wschodnich na zachód i wówczas będzie bezpieczna.

Manchak pracuje w Polsce od lat. Jest bezpieczna. Ale doskonale wie, co to strach. Jeździ do rodziny w Ukrainie. Już po trzech dniach odlicza godziny do powrotu. Bezustanne wycie syren ostrzegawczych szarpie nerwy do bólu. Nie da się funkcjonować. – Bezpieczne miejsca w Ukrainie? Bzdura. Rakiety mogą dolecieć wszędzie – mówi.

W nocy z 23 na 24 maja 2026 roku Rosja przeprowadziła jeden z największych ataków powietrznych na obwód kijowski od początku wojny. Według Ukraińskich Sił Powietrznych użyto około 600 dronów i 90 rakiet, w tym hipersonicznego pocisku balistycznego Oriesznik, który uderzył w oddalony o około 80 kilometrów rejon białocerkiewski. Trafione zostały bloki mieszkalne w siedmiu z dziesięciu dzielnic Kijowa, centrum handlowe, szkoła w dzielnicy Szewczenkowskiej, gdzie schronili się mieszkańcy. Zginęły co najmniej cztery osoby, rannych zostało kilkadziesiąt. Polskie i sojusznicze myśliwce zostały tej nocy poderwane.

Jednym tracą, inni nie zyskują

Sondaż CBOS z grudnia 2025 roku pokazał historyczny spadek poparcia dla przyjmowania uchodźców z Ukrainy: 48 procent za, 46 procent przeciw. Na początku 2022 roku poparcie sięgało nawet 94 proc. Połowa Polaków uważa, że pomoc dla uchodźców jest za duża. 58 proc., że dostęp do świadczeń takich jak 800 plus i bezpłatna opieka zdrowotna powinien przysługiwać tylko Ukraińcom pracującym i płacącym podatki w Polsce. Właśnie takie myślenie stoi za ustawą wygaszającą.

Jednocześnie w sondażu United Surveys dla Wirtualnej Polski z września 2025 roku 52,7 procent Polaków pozytywnie oceniało obecność Ukraińców w kraju. W lutym 2026 roku ten odsetek wzrósł do 61,5 procent. Sąsiada się akceptuje. Problem zaczyna się przy świadczeniach socjalnych.

Manchak o tej kalibracji mówi prościej. Ustawa wygaszająca jest dziełem polityków, którzy nie wiedzą, jak to jest żyć w cieniu wojny. Nie wystarczy zapoznać się z dokumentem analitycznym. Trzeba poczuć to na własnej skórze. Według Kosowicz ustawa była odpowiedzią na nastrój społeczny – niekoniecznie przemyślaną, niekoniecznie zaadresowaną do realnego problemu.

– Rząd nie powinien w pełni odpowiadać na sentymenty – mówi. – Powinien rozumieć zjawiska społeczne i tłumaczyć społeczeństwu, co się w tym państwie dzieje, jakie skutki mają różne decyzje.

Reaktywna polityka, w której rząd zamyka granice, bo ludzie się boją, albo odbiera świadczenia, bo społeczeństwo jest zmęczone, kończy się tym, że ludzie nie czują się ani bezpieczniej, ani lepiej. A najsłabsi tracą najwięcej.

W praktyce wygaszanie nie skróci kolejki polskiego pacjenta do lekarza ani o jeden dzień. Nie zwiększy emerytury polskiego seniora. Nie da bezdomnemu Polakowi dachu nad głową. Zwiększy za to liczbę osób bez ubezpieczenia, bez mieszkania, bez opieki.

Słuchaj podcastu:

Państwo polskie ma obowiązek leczyć każdego w stanie zagrożenia życia. Te osoby trafią do polskich szpitali, na SOR-y, do noclegowni. Leczenie zaawansowanego raka kosztuje wielokrotnie więcej niż profilaktyka. Wygaszanie nie oszczędza pieniędzy państwa. Przesuwa wydatki z jednej kategorii do drugiej.

Wykluczony Polak patrzy na wykluczonego Ukraińca

Raport Deloitte dla UNHCR z czerwca 2025 roku pokazuje, że w 2024 roku uchodźcy z Ukrainy pomogli wygenerować 2,7 procent polskiego PKB, czyli 98,7 miliarda złotych. Zatrudnionych było 69 procent ukraińskich uchodźczyń wojennych w wieku aktywnym zawodowo, tylko nieznacznie mniej niż obywatelek i obywateli Polski, których wskaźnik wynosi 75 procent. Wpływy z podatków oraz składek emerytalnych i zdrowotnych dzięki ukraińskim osobom uchodźczym wzrosły z 25 miliardów złotych w 2022 roku do 47 miliardów w roku 2024. Sama opieka nad nimi według Polskiego Instytutu Ekonomicznego kosztowała około 15 miliardów złotych w 2022 i 5 miliardów w 2023 roku. Nasz wkład maleje wraz z usamodzielnianiem się przybyszy. Wpływy rosną.

Tylko że trudno patrzeć logicznie na dane i liczby, kiedy samemu jest się w dramatycznej sytuacji. Polak bez pracy, bez ubezpieczenia, z głodową emeryturą, ze 117-dniową kolejką do psychiatry, mieszkający kątem u rodziny, dostawał przez cztery lata sygnał, że dla obywatela Ukrainy są dostępne rzeczy, które jemu nie przysługują. To była realna nierówność. Polak bez ubezpieczenia nie miał darmowego dostępu do NFZ, a Ukrainiec w identycznej sytuacji życiowej tak. Można polemizować z proporcjami, ale nie z faktem, że nierówność istniała. Ustawa wygaszająca miała ją zlikwidować.

Najsłabsze ogniwo systemu stało się punktem nacisku. DPS-y, które prowadziły Ukraińców na podstawie polskiego orzeczenia o niepełnosprawności, nagle straciły finansowanie z budżetu państwa. Niektóre szukały rozwiązań we współpracy z gminą lub rodziną klienta. Inne wykorzystały wygaszanie jako furtkę do nadużyć.

Oleg i Alina to starsze małżeństwo. Ich ukraińska emerytura przelicza się łącznie na 700 złotych miesięcznie. Z zasiłkiem socjalnym udawało im się opłacić malutkie mieszkanko, 1500 za miesiąc. Od marca zasiłku nie ma. Nie mają się gdzie podziać. Pytają ze łzami w oczach: – Jak mamy żyć?

Starsza pani pod opieką niepełnoletniego wnuczka, dofinansowanie 800 plus. Wystarcza na wynajęcie pokoiku dla niej i dziecka. Na jedzenie już nie. Babcia szuka resztek po osiedlowych śmietnikach. – Przyprowadziła ją do nas Polka, sąsiadka – mówi Manchak.

Sposoby radzenia sobie poza systemem są różne. Trzy starsze panie składają emerytury i wynajmują wspólny pokój. Ktoś inny przygarnia matkę, choć ledwo starcza mu pensji dla siebie i dzieci. Pomoc społeczna szuka sąsiadów, którzy zgodzą się zaglądać, robić zakupy, pomogą się umyć. Polacy bez ubezpieczenia od dawna funkcjonują w tym samym trybie.

– Jesteśmy do tego przyzwyczajeni – mówi kierowniczka działu ośrodka pomocy społecznej. – Zawsze szukamy innych rozwiązań. Jakbyśmy mieli pracować tylko i wyłącznie w oparciu o ustawę i środki, które mamy, to nie dalibyśmy rady nikomu pomóc.

Ciemne i jasne strony ustawy wygaszającej

Wiele rzeczy w nowej ustawie jest pozytywnych. Cyfryzacja procedur poprzez system MOS (Moduł Obsługi Spraw) do procedowania wniosków pobytowych. Ujednolicenie statusów. Wprowadzenie karty pobytu CUKR, czyli specjalnego zezwolenia, o które od 4 maja 2026 roku mogą się ubiegać obywatele Ukrainy ze statusem UKR. Karta CUKR daje legalny pobyt na trzy lata, z dostępem do rynku pracy. Polska wyprzedza w tym aspekcie inne kraje Unii. Niemcy, Hiszpania czy Francja wciąż dyskutują, co zrobić z Ukraińcami po wygaśnięciu unijnej ochrony czasowej w marcu 2027 roku. Polska ma narzędzie.

Problem leży w sposobie. Po pierwsze: brak okresu przejściowego. Specustawa została wygaszona z dnia na dzień, bez czasu na dostosowanie się – czy to dla osób dotąd objętych ochroną, czy instytucji obsługujących system.

Po drugie: organizacje pozarządowe dostały projekt do konsultacji dzień przed Wigilią, popołudniu. Termin na uwagi mijał 2 stycznia, a dokument zmieniał około 40 ustaw. – Mogliśmy zasygnalizować, które obszary nas niepokoją, ale nie było przestrzeni do pogłębionej analizy – mówi Kosowicz. Po proteście organizacji termin nieco wydłużono. Spotkanie merytoryczne z ministerstwem odbyło się 12 stycznia. Rządowy projekt trafił do Sejmu 20 stycznia. Ustawa została uchwalona trzy dni później.

Po trzecie: brak humanitarnego mechanizmu dla osób w sytuacjach szczególnych. W trakcie leczenia onkologicznego, w opiece długoterminowej, w terminalnej fazie choroby. Fundacja Ocalenie w styczniu 2026 roku, na etapie konsultacji, apelowała o wprowadzenie pobytu humanitarnego. Postulat nie został uwzględniony.

Po czwarte: chaos informacyjny po wejściu ustawy w życie. Ministerstwa wysyłały wytyczne do podległych jednostek dwa tygodnie po wejściu prawa. Wojewodowie różnie interpretowali przepisy. Gminy odmawiały świadczeń osobom formalnie uprawnionym. – Trudne jest nawet udzielenie ludziom jednoznacznej informacji, bo w praktyce okazuje się, że sytuacja jest nieprzewidywalna – mówi Bednarowicz.

Czytaj także Czy uchodźca może zachować godność w kraju, który odmawia jej własnym obywatelom? Olena Babakova

Po piąte, i być może najważniejsze: paradoks ścieżki. Trzeba tu odróżnić dwa pojęcia, które się ze sobą zazębiają. Ochrona czasowa to mechanizm unijny stworzony wobec masowego napływu uchodźców. Daje legalny pobyt i podstawowe prawa, ale jest, jak sama nazwa wskazuje, czasowa, związana z konkretną sytuacją kryzysową. Ochrona międzynarodowa to indywidualna procedura azylowa. Po jej pozytywnym zakończeniu osoba dostaje status uchodźcy ze wszystkimi prawami obywatela polskiego w zakresie pomocy społecznej.

Tylko że ścieżka azylowa jest zamknięta. Urząd nie przyznaje statusu. Procedura odwoławcza trwa około dwóch lat. Mężczyźni w wieku poborowym, którzy teoretycznie mogliby wyjechać do Ukrainy i ponownie wjechać po 24 lutego 2022, żeby uzyskać status UKR, nie mogą tego zrobić, bo zakazano im opuszczania ojczyzny.

Status UKR stał się soczewką, w której najlepiej widać, co system robi z najsłabszymi. Kobiety samotnie wychowujące dzieci starsze niż rok. Starsze osoby bez polskiej emerytury. Mężczyźni w wieku poborowym w prawnym zawieszeniu. Ale widać tu też szerszy problem. Nie tylko obywatele Ukrainy w Polsce nie mogą liczyć na mechanizm humanitarny. Inne narodowości też nie. Wenezuelczyk z chorobą onkologiczną, który stracił prawo pobytu, jest w identycznej sytuacji. Białorusinka z dzieckiem niepełnosprawnym też. Cały system ochrony cudzoziemców w Polsce nie domaga. Wygaszanie otworzyło nowe luki dla grupy, która do tej pory ich nie odczuwała.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
1 Komentarz
1
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x