Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Przekaż Przekaż

„Średniowiecze w Ukrainie”: kobiety przeciwko nowemu kodeksowi cywilnemu

Wg projektowanych zapisów sąd może zgodzić się na ślub osoby 16-letniej, jeśli odpowiada to jej interesom, a w przypadku ciąży albo urodzenia dziecka ten próg wiekowy może zostać obniżony do… 14 lat.

ObserwujObserwujesz
Ratowniczka sfotografowana podczas ewakuacji mieszkańców zalanego Chersonia
Walka

Z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet 8 marca ulicami Kijowa przeszedł Marsz Kobiet – największe tego typu wydarzenie od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji w lutym 2022 roku. Udział w marszu wzięło ok. 3 tysiące osób. Pierwszy Marsz Kobiet odbył się w 2018 roku, ostatni przed wielką wojną – w 2021 roku.

Wojna zdominowała tematykę tegorocznego kijowskiego marszu, którego celem było okazanie wsparcia dla kobiet, które służą w ukraińskiej armii i bronią kraju przed rosyjską agresją, ale również kobiet, także cywilek, które trafiły do rosyjskiej niewoli lub stały się ofiarami przemocy seksualnej w związku z wojną.

Ślub z czternastolatką w ramach wyjątku

Niestety, poza tym wojennym frontem walki o prawa i dobrostan kobiet, wciąż istnieje front wewnętrzny, na którym Ukrainki muszą domagać się równości i sprawiedliwości. W styczniu do Rady Najwyższej trafił bowiem projekt nowego kodeksu cywilnego. Część jego zapisów jest, mówiąc delikatnie, kontrowersyjna. W efekcie Marsz Kobiet musiał włączyć protest przeciwko nowemu prawu do swojej tegorocznej agendy. W socjalach organizatorki nawoływały do wyjścia na Marsz i wyrażenia sprzeciwu wobec „średniowiecza w Ukrainie”.

Czytaj także Czym się różni Polka od Ukrainki w wyborach samorządowych? Julita Makaro, Kamilla Dolińska

Najwięcej oburzenia i krytyki wywołały zapisy nowego kodeksu o wieku, w którym można zawrzeć związek małżeński. Ustalono go na 18 lat, czyli dość uczciwie, ale dodano parę wyjątków. Otóż sąd może zgodzić się na ślub osoby 16-letniej, jeśli odpowiada to jej interesom, a w przypadku ciąży albo urodzenia dziecka ten próg wiekowy może zostać obniżony do – uwaga! – 14 lat.

Jak widać, nie chodzi już o jakąś abstrakcyjną osobę, a o dziewczynki, które będzie można wydać za mąż za osoby, które nawiązały z nimi kontakt seksualny.  Jak przytomnie zauważyła kierowniczka działu analitycznego Ukraińskiej Helsińskiej Unii Praw Człowieka Aksana Filipiszyna, że jeśli dziecko rodzi w wieku 14 lat, to znaczy, że ktoś nawiązał z nim relację seksualną, kiedy to dziecko miało lat 13.

Filipiszyna podkreśla, że do marca 2012 r. w Kodeksie rodzinnym Ukrainy istniały przepisy dotyczące wieku małżeńskiego dziewcząt wynoszącego 17 lat oraz możliwości obniżenia go w wyjątkowych przypadkach do 14 lat, jednak na wniosek Komitetu Praw Dziecka ONZ po złożeniu przez Ukrainę sprawozdania w 2011 r. zmieniono to na ogólny wiek małżeński wynoszący 18 lat i wyjątki w wieku 16 lat. Próba przywrócenia poprzednich norm, które nie odpowiadają standardom ochrony praw dziecka i faktycznie legalizują kontakty seksualne z dziećmi, zszokowała ukraińskie aktywistki i polityczki.

Na fali krytyki współautor projektu nowego kodeksu cywilnego Rusłan Stefanczuk, wywodzący się z prezydenckiej partii Sługa Ludu przewodniczący Rady Najwyższej, zapowiedział, że ten zapis zostanie usunięty. Działaczki na rzecz praw kobiet radzą jednak, by się nie rozprężać i nie traktować tego zapisu jako wypadku przy pracy, bo równocześnie procedowane są zmiany do kodeksu karnego, wśród których pojawiło się obniżenie progu wiekowego zgody na kontakty seksualne z 16 do 14 lat.

Płynna amoralność

Oprócz zapisu o dziecięcych ślubach w projekcie nowego ukraińskiego kodeksu cywilnego, któremu zgodnie z wprowadzeniem przyświeca idea „desowietyzacji” pojęć i kategorii, pojawiło się parę innych kwiatków. Na przykład konieczność moralnej kompensacji w przypadku zerwania zaręczyn czy zakaz rozwodu w okresie ciąży i roku po narodzeniu wspólnego dziecka. Czyli jeśli urodziłaś dziecko i mąż cię bije, to nie ma zmiłuj, dla dobra nie wiadomo kogo, musisz z nim rok wytrzymać.

Czytaj także Ukraińska feministka: Mnóstwo jest tu na głowie kobiet Kaja Puto

Do tego dochodzą rozmyte kategorie prawa na indywidualność – czyli np. bycia osobą queerową – i dobrego obyczaju, którzy może to prawo reglamentować, a także dyskryminacja osób po tranzycji. W projekcie kodeksu pojawia się też kategoria „amoralności”, którą trudno jednak zdefiniować i wyprowadzić z prawa. Za to taka kategoria to dobry bat na wszystko, co się nie podoba władzy albo domniemanej większości, czyli tym, którzy głośniej krzyczą.

Jak pisze portal Graty.me, który wyczerpująco omawia najbardziej kontrowersyjne zmiany, „prawie trzydzieści organizacji praw człowieka podpisało się pod otwartym oświadczeniem o niedopuszczalności przyjęcia znowelizowanego Kodeksu cywilnego w obecnym brzmieniu, ponieważ jest on sprzeczny z Europejską Konwencją Praw Człowieka i praktyką Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a także narusza zobowiązania Ukrainy, które podjęła w ramach przystąpienia do UE”.

Środowiska aktywistów i działaczy na rzecz praw człowieka podkreślają również, że nie odbyły się żadne konsultacje ani pogłębiona publiczna dyskusja o zapisach kodeksu, który kształtuje bezpieczeństwo i dobrostan wszystkich obywateli. Swój podpis pod projektem wycofała nawet jedna z jego współautorek Ołena Kondratiuk, która przyznała, że każda z osób zaangażowanych w prace nad projektem nowego prawa skupiała się na wąskim wycinku, ale w całościowym kształcie projekt uderza w prawa i ochronę kobiet i dzieci. Jej zdaniem najlepiej byłoby na tym etapie wycofać projekt z obrad Rady, dopracować jego punkty i poddać je pod publiczną dyskusję, zanim znów trafi do parlamentu.

Jeśli więc 8 marca o czymkolwiek ważnym przypomina, to niezmiennie o tym, że ani na chwilę nie możemy tracić czujności, sestry!

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie