Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Przekaż Przekaż

Nie żyjesz, ale wciąż scrollujesz. Meta i „symulacja użytkownika systemu społecznościowego”

Po tym, jak kapitalistyczny wampir wyssie z nas nawet nasze wzorce zachowań, zacznie symulować poparcie dla samego siebie. Miliony botów będą „w naszym imieniu” lajkować wytwory korporacyjnych działów marketingu, nawet jeśli my sami dawno będziemy wypaleni i pozbawieni złudzeń. Albo martwi.

ObserwujObserwujesz
Kontekst

🧟 Meta bada symulację zmarłych użytkowników – nowy patent pozwoli podtrzymać zaangażowanie i reklamy, nawet gdy realni użytkownicy przestaną korzystać z platform.

💻 Kapitalizm cyfrowy „żyje” za nas – boty mogą lajować, komentować i utrzymywać iluzję aktywności, zastępując rzeczywistych użytkowników.

⚰️ Przyszłość social mediów jako cyfrowy cmentarz – badania wskazują, że do 2070 roku liczba zmarłych posiadaczy kont na Facebooku przewyższy żywych.

Walka

Wyobraź sobie, że przechodzisz żałobę po śmierci bliskiej osoby, gdy nagle otrzymujesz od niej wiadomość na Messengerze albo WhatsAppie: „Hej, jak się masz? U mnie wspaniale”. Pewnie ktoś się włamał i paskudnie sobie żartuje – myślisz. Potem widzisz komentarze zmarłej pod postami innych. Wyglądają autentycznie, odpowiadają charakterystycznemu dla niej sposobowi myślenia i reagowania. Kiedy wrzuca nowe zdjęcie z wakacji, dopytujesz znajomych, czy znajoma aby na pewno umarła, zastanawiając się, czy nie zwariowałeś.

Korporacja Meta (dawniej Facebook) zdobyła właśnie patent o nazwie „symulacja użytkownika systemu społecznościowego z wykorzystaniem modelu językowego”. W patencie zawarto taki oto cel: „Użytkownik może być nieobecny na platformie społecznościowej przez dłuższy czas, co wpływa na wrażenia z użytkowania (user experience) innych użytkowników w systemie. Wpływ na użytkowników jest znacznie poważniejszy i trwalszy, jeśli dany użytkownik nie żyje i nigdy nie może powrócić na platformę społecznościową”.

Symulacja zmarłych użytkowników jako sposób na utrzymanie „user experience” i przychodów z reklam

Śmierć każdej osoby niewątpliwie wpływa na „user experience” związanych z nią ludzi. Metę to zaniepokoiło – w wyniku żałoby możesz na jakiś czas stracić ochotę na scrollowanie Facebooka czy Instagrama. Dla owych platform oznacza to wymierne straty finansowe, bo nie wyświetli ci się ileś reklam. Jak więc przykuć uwagę pogrążonego w smutku człowieka? Zasymulować obecność drogiej mu osoby. Wówczas zechce spędzać więcej, a nie mniej czasu w społecznościówkach, np. rozmawiając z botem-zombie. A przy okazji klikając w reklamy zakładów pogrzebowych z modnymi wzorami urn. Wszak „model językowy może być użyty do symulowania użytkownika, gdy jest on nieobecny w systemie społecznościowym, np. gdy użytkownik robi sobie długą przerwę lub jeśli użytkownik nie żyje”.

Czytaj także Otępieni przez pośredników: jaki kapitalizm zbudują agenci AI?   Filip Konopczyński

Branża rozrywkowa, a zwłaszcza media społecznościowe, bezwzględnie walczą o naszą uwagę. A jest to coraz trudniejsze. Badania rynkowe i wewnętrzne przecieki gigantów technologicznych od kilku lat wskazują na fundamentalną zmianę zachowań użytkowników. Coraz rzadziej publikują oni własne treści, a częściej stają się biernymi konsumentami wideo lub przenoszą komunikację do zamkniętych grup i komunikatorów. Tymczasem społecznościówki żywią się zaangażowaniem. Pozostaje więc symulować zachowania przez boty i podtrzymywać iluzję, że „social media” nadal są społecznościowe i służą faktycznemu łączeniu ludzi z innymi ludźmi, a nie stały się słupami ogłoszeniowymi łączącymi głównie konsumentów z markami czy influencerami, względnie agresywną propagandą polityczną.

Ktoś to jednak musi lajkować, komentować i subskrybować. Skoro ludzie robią to coraz mniej chętnie, pozostają boty. Tym sposobem internet zamienia się w korporacyjną maszynę do produkowania ruchu dla samego ruchu, tak jak kapitalizm jest maszyną generującą wzrost dla samego wzrostu. To zniechęca kolejnych użytkowników, którzy przenoszą się do zamkniętych grup dla znajomych.

Według badaczy z Oxford Internet Institute, Carla Öhmana i Davida Watsona, około 2070 roku liczba zmarłych użytkowników Facebooka może przekroczyć liczbę żyjących. Platforma stanie się największym cyfrowym cmentarzem w historii ludzkości. Taka przyszłość czeka wszystkie media społecznościowe, które nie wypracują skutecznych sposobów przyciągania  nowych użytkowników. Alternatywą jest symulowanie ich obecności. Na razie Meta zapewnia, że nie wprowadza takich rozwiązań. Kiedy docisną ją akcjonariusze i  reklamodawcy, żądając wykazania wzrostu zaangażowania, patent będzie jak znalazł.

Interpasywność i kapitalizm cyfrowy. Wszystkich nas nastąpią boty?

Maszyny „żyjące” za nas to finałowy etap dłuższego procesu. Kultura już wcześniej wytwarzała podobne zjawiska, na co wskazywał Slavoj Žižek w swoich tekstach o interpasywności (odwrotności interaktywności). W latach 90. zauważył, że kompulsywnie nagrywając filmy na kasety wideo, w rzeczywistości oglądamy ich mniej. Sam fakt, że maszyna „przechwytuje” film, zwalnia nas z obowiązku obejrzenia go. Magnetowid „ogląda” za nas, my zaś możemy zająć się czymś innym. Dziś ten sam mechanizm widać w dodawaniu setek tytułów do „list na później” na platformach streamingowych. Podobnie publiczność w sitcomach niejako „śmieje się za nas”, kiedy my – z powodu zmęczenia czy ogólnej apatii – nie mamy energii do wyrażania rozbawienia. Młynek modlitewny też w pewnym sensie modli się za nas.

Czytaj także Polska zamienia Pax Americana na Technologiczną Republikę Palantira Michał Zabdyr-Jamróz

Obecnie wchodzimy na kolejny poziom interpasywności. Kapitalistyczna maszyneria przeszła od delegowania czynności (oglądanie, śmianie się) do delegowania samego bycia. Kiedy nie mamy ochoty na „lansowanie się” w internecie, odpowiednio skonfigurowany automat zrobi to za nas. Młynek kręci się dalej. W ostatecznej formie tego systemu będzie kręcił się nawet, kiedy przestaniemy istnieć. Kapitalizm cyfrowy nie może sobie pozwolić na utratę „userów”, choćby po śmierci materialnych podmiotów. Możemy umrzeć albo stać się „ludźmi zbędnymi” (z punktu widzenia kapitalizmu), rzucając wszystko i „wyjeżdżając w Bieszczady”. Biologia nie jest już żadnym ograniczeniem w zakresie „tworzenia wartości” i wzrostów giełdowych.

Kapitalizm zawsze wykazywał pewne niezrozumienie naszej materialności. Choroba, konieczność snu, ciąża, przerwy na posiłek lub czynności fizjologiczne – to utracony czas, a więc utracony zysk. Błąd w systemie. Kapitalizm cyfrowy przekracza te banalne i prymitywne ograniczenia. Teraz próbuje przekroczyć nasz lęk przed własnym końcem. Tworzy boty, które symulują „ruch w interesie”, ale też entuzjazm i wiarę w jego dalsze trwanie. Po tym, jak kapitalistyczny wampir wyssie z nas nawet nasze wzorce zachowań, zacznie symulować poparcie dla samego siebie. Miliony botów będą „w naszym imieniu” lajkować wytwory korporacyjnych działów marketingu, nawet jeśli my sami dawno będziemy wypaleni i pozbawieni złudzeń. Metafora kapitału jako wampira nigdy nie była bardziej trafna.

Przejaw tego lęku widać w dokumencie patentowym Mety. Sama śmierć nie jest tragedią – najgorsze, co może się wydarzyć, to utrata „user experience”. Sytuacja, kiedy naruszona zostaje płynność konsumpcji innych użytkowników, to poważny błąd, mogący wywrócić nie tylko media społecznościowe, ale cały system. Dlatego należy za wszelką cenę utrzymać bezawaryjność iluzji. Użytkownik w wyniku śmierci innej osoby może poczuć dyskomfort, który będzie potencjalnie niebezpieczny, bo przypomni nie tylko o własnej śmiertelności, ale także o tym, że wszystko ma swój kres, także systemy społeczno-ekonomiczne.

Rolki i niekończąca się oś czasu mają dla kapitalizmu, który od swojego zarania wytwarza iluzję własnej nieśmiertelności, charakter nie tylko techniczny, ale także symboliczny. Niekończące się zasoby, niekończący się wzrost i „koniec historii”. Wszelkie luki w tej fantazji muszą zostać wyeliminowane. Stąd też w kapitalistycznych społeczeństwach starzenie się i śmiertelność człowieka, kiedyś uznawane za elementy naturalnego porządku, są wręcz histerycznie odsuwane na margines, a podtrzymywanie iluzji wiecznej młodości staje się obowiązkiem, którego nieprzestrzeganie jest surowo karane.

Teraz dysponujemy dostatecznie rozwiniętą technologią, żeby tę fantazję doprowadzić do krańcowo dystopijnej formy.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie