Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Przekaż Przekaż

Epstein jeszcze bardziej rosyjski. Jak działała sieć bogaczy-pedofilów w Moskwie i Petersburgu

Sutenerzy spełniali wszystkie zachcianki swoich klientów. Bez mrugnięcia okiem dostarczali dwunasto- i czternastolatki syryjskiemu przedsiębiorcy o imieniu Rhaat albo sadyście Aleksandrowi z prestiżowej dzielnicy Moskwa City.

Oleg Deripaska
Gniew

2

W latach 2020–2025 rosyjskie sądy przeprowadziły szereg rozpraw dotyczących 30 przypadków wciągania osób nieletnich do prostytucji i czerpania z tego zysków. Świetnie zorganizowana sieć sutenerów działała w całej Rosji przynajmniej dwa lata i dostarczała małoletnie dziewczyny do łóżek miliarderów.

Ujawniono tożsamość wielu klientów, wśród których był należący do bliskiego otoczenia Władimira Putina oligarcha Oleg Deripaska. Próżno szukać wzmianek o nim lub innych szychach w materiałach sprawy, bo śledczy otrzymali odgórny rozkaz usunięcia nazwisk grubych ryb. Żaden wielbiciel młodych ciał nie poniósł kary, wyroki skazujące usłyszały płotki.

W rosyjskich mediach zabrakło wzmianek o procesach. Opowiedzieli o nich dziennikarze działających poza Rosją portali Wiorstka i Ważnyje istorii, którzy oparli swoje śledztwo m.in. na 25 tomach sprawy dostarczonych przez anonimowego informatora, źródłach własnych i rozmowach m.in. sutenerami, świadkami, ofiarami.

Czytaj także Bogaci degeneraci – jest gorzej niż myślisz Artur Troost

Logika postnajtisowa, męskocentryczna

Cała sprawa jest czymś więcej niż ujawnieniem haniebnego procederu: udowadnia, że oparta na męskiej sile i kobiecej zależności relacja przemocowa jest normą dla wielu Rosjan. Pokazuje, jak bieda i specyficzny sposób wychowania wypaczyły sposób, w który dziewczyny postrzegały siebie i otaczający świat. A to dlatego, że nastoletnie prostytutki są córkami kobiet dojrzewających w latach dziewięćdziesiątych, gdy po rozpadzie Związku Radzieckiego w Rosji wybuchł poważny kryzys gospodarczy.

Najboleśniej odczuwano go na prowincji, gdzie po bankructwie państwowych przedsiębiorstw miliony obywateli znalazły się na bruku, bez wsparcia państwa. Sfrustrowani faceci położyli się wówczas na kanapach z butelką alkoholu albo popełniali samobójstwa. To kobiety imały się różnych zajęć, by utrzymać rodziny i z zazdrością patrzyły, jak młode utrzymanki nowobogackich pławiły się w luksusach.

Dlatego w świadomości wielu Rosjanek dobre życie zapewnia wpływowy facet, a nie wykształcenie i uczciwa praca. Sponsora lub męża należy znaleźć jak najszybciej, bo w tym męskocentrycznym kraju kobiety mają krótki okres ważności. Przykładem na to jest popularny prezenter, 61-letni Aleksander Gordon, który rozwodzi się i żeni co kilka lat, za każdym razem z 23-latką. W wywiadach tłumaczy to szybkim starzeniem się kobiet.

Nic dziwnego, że ukształtowane w ten sposób prowincjuszki łatwo wpadały w łapy sutenerów. Jednym z nich był Maksim Niekozyriew, który miał na koncie diagnozę „skłonności psychopatycznych” i dwa wyroki za rozbój, dzięki czemu otrzymał przydomek „szalony Maks”. Jego partnerka biznesowa Swietłana Titowa to wcześniej nienotowana, samotna matka z kilkunastoletnim doświadczeniem w branży płatnego seksu. W 2017 roku tych dwoje połączyło swoje wysiłki w zaspokajaniu potrzeb superbogaczy, zainteresowanych nie kolejnymi prostytutkami, a piętnasto- czy szesnastolatkami, których twarze nie opatrzyły się na sutenerskim rynku. Swiełanie pomagały agentki zwane skautkami, a szalonemu Maksowi – narzeczona, Anastasija Jakuszewa.

„Zerówki” dają poczucie zwycięstwa

Kandydatki na prostytutki wyszukiwano poprzez platformy społecznościowe szkół i agencji modelek, ogłoszenia w sieci Vkontakte (rosyjskim odpowiedniku Facebooka) oraz na Telegramie i WhatsAppie. Nastolatki przyjeżdżały do Moskwy z różnych regionów i zatrzymywały się w mieszkaniu jednej ze skautek, gdzie kręcono krótkie prezentacje dla przyszłych klientów: ubrana w bieliznę dziewczyna szła w kierunku kamery kołysząc biodrami, potem odwracała się w prawo, potrząsała włosami i z uśmiechem na ustach przedstawiała się po rosyjsku i angielsku, a potem podawała swoje parametry. Tam też czekały na decyzję klientów.

Jedną ze zwerbowanych osób była 17-letnia Irina Saprykina z Iżewska. Mieszkała z matką i rozpaczała z powodu braku pieniędzy. Ciągle przeglądała ogłoszenia o pracy w charakterze modelek i dziewczyn do towarzystwa. Od razu przyjęła propozycję moskiewskich sutenerów i zaczęła obsługiwać stołecznych biznesmenów. Podczas śledztwa przyznała, że na początku była skrępowana, ale gdy jeden z pierwszych klientów włożył jej do torby 60 tys. rubli, od razu poczuła się lepiej (w 2017 roku przeciętne miesięczne wynagrodzenie wynosiło ok. 39 tys. rubli).

Czytaj także Dewiacje putinowskiego tradycjonalizmu Paulina Siegień, Wojciech Siegień

Z biegiem czasu twarz Iriny opatrzyła się w Moskwie, więc dziewczyna umilała czas bogaczom w Mińsku, Petersburgu, Turcji. Za namową szalonego Maksa sama zaczęła wciągać do biznesu kolejne dziewczyny. Przede wszystkim werbowała nastoletnie dziewice, zwane „zerówkami” – najcenniejszy towar na sutenerskim rynku, gdyż stawka za nie mogła sięgnąć nawet milion rubli. Jak podczas śledztwa zeznała skautka Anna Izotowa, „ten pierwszy raz pozwala facetowi na samopotwierdzenie. Drugi raz już go nie interesuje, zależy mu na byciu pierwszym, bo to czyni go zwycięzcą”.

Jako pierwsza na haczyku Iriny znalazła się jej znajoma z Iżewska – 15-letnia uczennica Liza Popowa, W maju 2019 roku dziewczyny spotkały się w tamtejszej kawiarni. Saprykina pokazała jej swój drogi telefon, firmowe ciuchy i kosmetyki. Przekonywała, że można mieć to wszystko za seks. „Zainteresowała mnie ta propozycja” – zeznała Popowa. „Chciałam pojechać do Moskwy i zarobić duże pieniądze, bo marzyłam o własnym salonie urody”.

Saprykina wysłała prezentację Lizy do Niekozyriewa i otrzymała informację, że 15-latką zainteresował się Oleg Deripaska, światowy potentat produkcji aluminium, plasujący się na 37. miejscu wśród 146 rosyjskich miliarderów. Był żonaty z Poliną Jumaszewą, córką Walentina, zięcia Borysa Jelcyna. Małżonka rozwiodła się z nim z powodu jego niepohamowanego apetytu na seks z nieletnimi. Oligarcha zatrudnił trzech asystentów do wyszukiwania kolejnych nastoletnich prostytutek – najchętniej „zerówek”, choć akceptowano też niedziewice. Alona Jaroszenko, która jako 17-latka trafiła do willi Deripaski, zapytała go o preferencje wiekowe. Ten zapewnił, że nie jest pedofilem. Opowiedział bajeczkę o krzywdzie wyrządzonej mu przez dorosłą kobietę, co zmusiło go do obcowania z małolatami, bo one nie są w stanie mu zaszkodzić.

Światełko w tunelu

15-letnia Liza przyleciała do Moskwy 5 czerwca 2019 roku i zatrzymała się w mieszkaniu skautki. Odebrano jej telefon, rzekomo dla bezpieczeństwa Deripaski, z którym miała spotkać się wieczorem następnego dnia. Jako że oligarcha wymagał zaświadczenia o dziewictwie i braku chorób wenerycznych, Niekozyriew zawiózł ją do prywatnej przychodni medycznej. „Wtedy zaczęłam się bać. Zrozumiałam, że jestem daleko od domu i niczego nie kontroluję” – zeznała Liza podczas śledztwa. Gdy chciała odmówić badania, szalony Maks zagroził, że „będzie miała problemy”. Poddała się. Potem jeszcze kilkakrotnie próbowała się wycofać, ale Niekozyriew zagroził, że będzie musiała zapłacić sutenerom 300–500 tys. rubli z tytułu utraty zysków).

Popowa spotkała się z Deripaską trzykrotnie: w luksusowym mieszkaniu w centrum Moskwy i jego rezydencjach pod Moskwą i w Kraju Krasnodarskim. Sutenerzy otrzymali za te usługi 1 mln 300 tys. rubli, z czego dziewczynie przypadło 450 tys. Poza tym oligarcha podarował Lizie wisiorek z dużym brylantem (Anastasija Jakuszewa odebrała go rzekomo po to, by nie wzbudzać podejrzeń rodziców), Macbooka i Apple Watch. Po powrocie do Iżewska dziewczyna wyznała Irinie, że Deripaska jest jej „ideałem mężczyzny”.

Inne dziewczyny też zachwycały się oligarchą: jego bogactwem, uprzejmością, oczytaniem (czytał po kilka książek naraz) i dbaniem o formę (dwa razy dziennie ćwiczył na siłowni). Dziewczynom, które szczególnie przypadły mu do gustu, Deripaska fundował studia prawnicze i namawiał na aplikację sędziowską (Olga Romanowa, prezeska fundacji „Ruś siedząca” i znawczyni rosyjskiego systemu prawnego twierdzi, że w ten sposób przedsiębiorca zapewnia sobie lojalnych sędziów we wszystkich regionach Rosji). Wspomnianej Alonie imponowało nawet jego seksualne rozpasanie, które interpretowała jako „ogromny apetyt na życie”.

Po seksie z Deripaską Niezkozyriew i Titowa znajdywali Popowej kolejnych klientów w Moskwie i Petersburgu, dokąd ta regularnie latała. Wkrótce Liza sama zajęła się werbunkiem kandydatek na prostytutki. Jedną z nich była 15-letnia Katia Iwanowa z Iżewska. W trakcie długich rozmów telefonicznych – jak ujawniły policyjne podsłuchy – dziewczyny postanowiły, że „w wiadomy sposób” zarobią duże pieniądze. Nie uważały tego za prostytucję, tylko za „wybór człowieka”. Planowały, że same zostaną sutenerkami i będą miały „własne kurwy”. „Po prostu w tunelu pojawiło się światełko” – podsumowała ich rozmowy Katia.

Pedofile i sutenerzy uciekają do Austrii

Oczywiście sutenerzy nie mieli zahamowań w pogoni za zyskiem. Niekozyriew zastraszał dziewczyny – jeśli któraś nie chciała iść do antypatycznego klienta, groził, że naślę na nią lub jej bliskich bandytów.

Swietłana była łagodna, lecz nie mniej skuteczna. Na przykład oszukiwała klientów co do dziewictwa prostytutek. Zgodnie z jej wskazówkami dziewczyny miały udawać brak doświadczenia: wzdrygać się przy dotykaniu, zaciskać nogi, na zmianę panikować i uspokajać się. Kazano im mówić klientom, że w ten sposób muszą zarabiać na studia (niektórzy faceci uwierzyli dziewczynom i zaczynali je sponsorować, a sutenerzy kasowali prowizję za pośrednictwo). Często przed stosunkiem wprowadzano do pochwy strzykawkę z odrobiną czerwonego barwnika spożywczego i gliceryny, co dawało efekt krwawienia. Albo substancję wysuszającą błonę śluzową pochwy, powodując tym samym dyskomfort i pieczenie. Wówczas dziewczyny pisały do Swietłany rozpaczliwe wiadomości, a ona odpowiadała: „Wytrzymaj, kotku, jak wrócisz, umyjemy cię”.

Popowa i jej skautki używały Photoshopa do fałszowania dat urodzin dziewczyn w ich dowodach, gdy młodo wyglądającą 19-latka musiała udawać 15-latkę. Albo dodawały im lat. Przedsiębiorca Aleksander Usow, potentat w dziedzinie obróbki drewna i partner biznesowy byłego ministra obrony Anatolija Sierdiukowa, żądał skanu dowodu 18-latki, choć obcował z młodszymi dziewczynami.

Czytaj także Traumazone, czyli ekonomia polityczna nihilizmu – krótki kurs Michał Sutowski

Swietłana i szalony Maks spełniali wszystkie zachcianki swoich klientów. Bez mrugnięcia okiem dostarczali dwunasto- i czternastolatki syryjskiemu przedsiębiorcy o imieniu Rhaat. Albo sadyście Aleksandrowi z prestiżowej dzielnicy Moskwa City. Ten kazał dziewczynom zażywać kokainę, bił je i gwałcił butelką po szampanie lub kijem od szczotki. Jak wynika z materiałów śledztwa, po wizycie u Aleksandra kilka prostytutek trafiło do szpitala w stanie zagrażającym ich życiu.

Sutenerzy nie podejrzewali, że policja śledzi ich działania. W listopadzie i grudniu 2019 roku doszło do szeregu zatrzymań: sutenerów, skautów, prostytutek, kilku klientów. Wśród nich znalazła się Liza Popowa. Była nieletnia, więc do moskiewskiej prokuratury udawała się z rodzicami, którzy twierdzili, że nie mieli pojęcia o zajęciu córki. Jest jednak prawdopodobne, że przymykali na to oko, gdyż zarobione przez nią pieniądze pozwoliły rodzinie na spłatę długów. Poza tym – jak wynika z podsłuchanych rozmów Anastasiji Jakuszewej i skautek – jej matka wysyłała sutenerom prowizje przelewem.

Popowa oraz inne nieletnie nie zostały pociągnięte do odpowiedzialności, w odróżnieniu od Iriny Saprykiny, która w chwili zatrzymania miała ponad 18 lat. Oskarżono ją o sutenerstwo i wciąganie osób nieletnich do prostytucji. 1 czerwca 2022 roku usłyszała wyrok skazujący ją na kilka lat pozbawienia wolności (dziennikarzom nie udało się ustalić wymiaru kary), a w 2025 roku była już na wolności i studiowała na Akademii Medycznej.

Anastasija Jakuszewa miała spędzić w więzieniu sześć lat, a kilka skautek Titowej – od czterech do sześciu. Sama Swietłana, wobec której wszczęto sprawę kryminalną, bez przeszkód opuściła Rosję. W lutym 2024 roku sąd w Petersburgu skazał ją na sześć lat więzienia, ale władze Austrii, gdzie mieszka Titowa, odmówiły jej ekstradycji. W rozmowie z dziennikarzami Swietłana zaprzeczyła, że kiedykolwiek zajmowała się sutenerstwem. Twierdziła, że pomagała dziewczynom z biednych rodzin: kupowała im ubrania, dawała pracę i znajdowała bogatych sponsorów, jeśli same o to prosiły.

Czytaj także Fallokracja. Rządy alfonsów i gwałcicieli Jakub Szafrański

Jedynym sutenerem, który trafił za kratki, był Niekozyriew, skazany w czerwcu 2022 roku na sześć lat kolonii karnej. Ale przebywał tam krótko, bo wstąpił do prywatnej kompanii wojskowej „Wagner” Jewgienija Prigożina i trafił na wojnę w Ukrainie. Odznaczony medalem, latem 2023 roku wrócił do domu.

Klient Aleksander Usow wprawdzie został zatrzymany na gorącym uczynku, ale podobnie jak Titowa bez problemu wyjechał z Rosji. Władze Austrii, dokąd się udał, odmówiły jego ekstradycji. Ale najwidoczniej prokuratura potrzebowała kozła ofiarnego, więc wyrok dwóch lat i dziesięciu miesięcy więzienia usłyszał kierowca przedsiębiorcy, który nie miał nic wspólnego z przestępstwami swojego pracodawcy.

Mit lukratywnej „adopcji”

Podczas przesłuchań prostytutki wymieniały inne grube ryby: właściciela sieci sklepów spożywczych, dewelopera i zarazem właściciela prestiżowych moskiewskich hoteli i restauracji, szefa funduszu inwestycyjnego (dziennikarze nie upublicznili ich nazwisk, gdyż nie zdobyli niezbitych dowodów na to, że kupowali oni seks z nieletnimi). Bardzo szybko w materiałach sprawy pojawiło się imię Olega Deripaski. Ale – jak powiedział dziennikarzom zachowujący anonimowość śledczy – „szefowie kazali nam się nie wtrącać. Jesteśmy dorośli, więc od razu wszystko pojęliśmy”. Wymienione osoby nie figurują w materiałach sprawy.

Jak twierdzi dziennikarka Wiorstki Ołesia Gierasimienko, stworzona w 2017 roku sutenerska sieć nie zaprzestała działania. Co więcej, do tego biznesu wrócił szalony Maks, który w społecznościówkach chwali się nową dziewczyną i wypasionym samochodem.

Dlaczego tej hydrze nie ukręcono łba? Po pierwsze, wśród rosyjskich elit nie brak amatorów zabaw z nieletnimi. Po drugie, nawet w środowisku prawniczym wciąż pokutuje mit o cynicznych i chciwych kobietach, które ściągnęły problemy na głowy szczodrych i prostodusznych mężczyzn, którzy nie tylko płacili za seks, ale zatroszczyli się o dziewczyny. Jak czytamy w artykule: „praktycznie je adoptowali”.

**
Violetta Wiernicka – autorka wielu książek, m.in. Polki, które rządziły KremlemSekrety Ukrainy i Rosjanie w Polsce oraz zaplanowanej na maj Polacy w Ukrainie. Czasy carskie. Publikowała w „Polityce” i „Newsweeku”. Doktora nauk humanistycznych. Specjalizuje się w historii polskiej społeczności prawosławnej. Wydała monografie Prawosławni w Łodzi i Prawosławna diecezja łódzko-poznańska.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie