Kraj

Stępili Szyszce siekierę

lex-szyszko-protest

W piątek posłowie przegłosowali poprawki do Lex Szyszko. To koniec niekontrolowanej wycinki drzew?

Natalia Sawka: W miniony piątek, 7 kwietnia, posłowie przegłosowali proponowane przez Kongres Ruchów Miejskich i popierane przez organizacje ekologiczne poprawki do ustawy przygotowanej przez ministra Szyszkę, która doprowadziła do niekontrolowanej wycinki drzew. Czeka nas jeszcze głosowanie w Senacie, ale na razie wydaje się, że wasze postulaty mają szansę wejść w życie.

Aleksandra Zienkiewicz, miastoDrzew: Właściwie to nie za bardzo wierzyliśmy, że jakiekolwiek nasze propozycje przejdą. Chcieliśmy skupić się na trzech najważniejszych rzeczach, bo sądziliśmy, że szanse na zmianę całego rozdziału ustawy o zadrzewieniach są raczej niewielkie. Wszystkie nasze postulaty dostępne są na stronie uratujciedrzewa.pl. W wyniku przyjętych zmian wróci ochrona alej przydrożnych – na wycięcie drzew tworzących taką aleję trzeba będzie mieć zgodę Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

Chyba najważniejsze jednak jest to, że trzeba będzie zgłosić zamiar każdej wycinki organom samorządów.

Racja, tego chcieli posłowie PiS-u. My jedynie uzupełniliśmy propozycję o to, by gmina mogła zgłosić sprzeciw. Urzędnik będzie mógł wszcząć postępowanie w kilku konkretnych przypadkach: jeśli drzewo miałoby być usunięte z terenu objętego formą ochrony przyrody taką, jak park narodowy, krajobrazowy, rezerwat, czy Natura 2000, z terenu wpisanego w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego jako zielony, jeśli wycinka miałaby dotyczyć terenu objętego ochroną konserwatorską lub drzewo miałoby rozmiary pomnikowe (ale nie nosi tego miana). Teraz minister środowiska będzie musiał wydać rozporządzenie, jakie wymiary będą musiały mieć poszczególne gatunki drzew, by uznać je za pomniki przyrody.

Czyli sukces?

Nie do końca. Posłowie dali na to ministrowi za dużo czasu – 6 miesięcy. Przez pół roku tej części przepisów nie będzie można stosować. Dodatkowo nie będzie można ochronić przed wycinką drzewa, które pełni ważne funkcje środowiskowe czy krajobrazowe, ale jest mniejsze niż okaz pomnikowy lub jest objęte formą ochrony przyrody, ale gminną (jak użytek ekologiczny). Władze samorządowe będą miały związane ręce.

Ale zniknie pełna dowolność w wycinaniu drzew na terenach prywatnych.

Do pewnego stopnia. Samorząd będzie musiał publikować jawny rejestr zgłoszeń wycinek i dokonywać ich oględzin. Niestety posłowie nie chcieli zmniejszyć obwodów drzew, do których można wycinać drzewa bez uzyskania zgody. Nadal wszystkie podmioty będą mogły dowolnie wycinać nawet kilkudziesięcioletnie drzewa.

Chcieliście też obniżyć miejsce mierzenia obwodów drzew przeznaczonych do wycinki.

Kiedy drzewo się wytnie i nie ma kłody, nie da się sprawdzić, jaki miało obwód na wysokości 1,3 metra. Trudno więc stwierdzić, czy wycinka była legalna. Mierzenie na wysokości 5 cm nie pozostawiałoby takich wątpliwości.

Z czego jeszcze nie jesteście zadowoleni?

Większość naszych rozwiązań znalazła się w nowelizacji. Można powiedzieć, że z trzech propozycji przyjęto niecałe dwie. To niezły wynik, zważywszy na to, że partia rządząca raczej nie szuka porad. W nowelizacji pojawiły się też inne, pozytywne dla drzew zapisy, m.in. podwyższono maksymalną stawkę opłaty za wycinkę z 500 zł do 700 zł, a także odebrano gminom możliwość liberalizowania przepisów ustawy. To było szkodliwe i nie dawało alternatywy tym gminom, które chciały lepiej chronić drzewa. Opłaty mogą zniechęcać do wycinki, ale są też po to, by zrekompensować utratę usług środowiskowych, jakie pełniło drzewo, np. filtrację powietrza z zanieczyszczeń. Opłaty mają też uwzględnić wartość odtworzeniową usuwanego drzewa. By zostało posadzone nowe drzewo w innym miejscu, trzeba wydać pieniądze na jego kupno, posadzenie i pielęgnację.

Jak to się stało, że posłowie PiS-u, z którym tak nie do końca jest wam po drodze, wysłuchali waszych postulatów?

Nie nagłaśnialiśmy naszych działań w mediach i nie przyłączyliśmy się do partii opozycyjnych. Bardzo nam zależało na zmianie ustawy, więc nastawiliśmy się na skuteczność, a nie głośne protesty. Trafiliśmy na dobry moment, gdy PiS sam chciał poprawić swoją propozycję nowelizacji.

Co będzie, jeśli senatorowie nie przegłosują nowelizacji lub wprowadzą niekorzystne zmiany?

Mam nadzieję, że nie będzie problemów. Nie sądzę, by nowelizację odrzucono. Praktyka pokazała, że jak PiS coś zgłasza, to jednak to przechodzi.

Trzymając w rękach malutkie dzieci, kobiety usiadły na świeżo wyciętych konarach drzew

Czy wiesz, ile drzew wycięto od początku stycznia?

Niestety nie. Nowoczesna wnioskowała, by Ministerstwo Środowisko określiło skutki wprowadzenia ustawy z 16 grudnia, jednak urzędnik z ministerstwa na sejmowej komisji przedstawił tylko dane dotyczące drzew wyciętych w kilku miastach Polski na podstawie zezwoleń. W Polsce nie da się właściwie określić dokładnie tej skali. Nie wszystkie wycinki są nagłaśniane, nie wszystkie wynikają z Lex Szyszko. W niektórych krajach europejskich raz na miesiąc wykonywane są zdjęcia lotnicze i na ich podstawie monitoruje się zmiany w zieleni.

W Polsce nie da się właściwie określić dokładnie skali wycinki.

Ustawa Szyszki pokazała, że nie dla wszystkich jest oczywiste znaczenie drzew. Głośna była choćby wypowiedź Konrada Piaseckiego z RMF-u, który napisał na twitterze: „Intryguje mnie skąd polskie przewrażliwienie na losy drzew i lasów. Korzenie chłopskie? Las jako dostarczyciel żywności? Lud zbieracki?”. Wyjaśnisz, dlaczego warto chronić drzewa?

Drzewa pełnią wiele różnych funkcji: środowiskowe, przyrodnicze, krajobrazowe, społeczne, a nawet oddziałują na psychikę człowieka. Ich zdolności do dezaktywacji metali ciężkich w glebie oraz zmniejszania erozji wodnej i wietrznej pozytywnie wpływają na rolnictwo. Neutralizują zanieczyszczenie powietrza – co jest ważne szczególnie przy problemach ze smogiem w wielu polskich miastach. Pochłaniają mniejsze cząsteczki, a większe osiadają na liściach i gałęziach. W ten sposób potrafią ograniczyć zapylenie powietrza nawet do 75 proc.

Smog zabija, a rządzący wolą troszczyć się o węgiel [rozmowa]

Czyli ludziom w otoczeniu drzew żyje się lepiej?

Od samego widoku drzewa zmniejsza się ciśnienie krwi i czujemy się bardziej zrelaksowani. Badania naukowe wskazują, że jesteśmy gotowi więcej zapłacić za mieszkanie, z którego okien widać drzewa. Drzewa zwiększają bezpieczeństwo – przyczyniają się do spadku liczby wypadków na drogach, dlatego że dla kierowców stanowią dobrze zaprojektowane ściany, które prowadzą wzrok i zwiększają uwagę.

Zmniejszają także skutki nawałnic: część wody opadowej zatrzymywana jest na liściach, gałęziach i pniu, a część pochłaniana przez korzenie (ale uwaga – nie dotyczy to świerków i innych drzew o podobnych koronach). Dzięki temu drzewa chronią przed podtopieniami.

A podczas upałów?

Też odgrywają dużą rolę. Gdy idziemy przez park w cieniu, odczuwamy miły chłód,. Zdolność drzew do zmniejszania temperatury odczuwalnej ma też niebagatelne znaczenie dla najbardziej wrażliwych organizmów: dzieci i osób starszych. Także kierowcy wolą chyba zaparkować auto w cieniu niż w słońcu.

1 marca rozpoczął się okres lęgowy ptaków m.in. kosów, szpaków, gawronów i ssaków np. nietoperzy. Miała to być szansa na ochronę drzew przed wycinką – to działa?

By zniechęcić do wycinki i by wzrosła świadomość społeczna, mówi się, że w czasie okresu lęgowego w ogóle nie można wycinać drzew, ale niestety, to nie jest takie proste. Drzewa nie można usunąć, gdy jest na nim gniazdo lub siedlisko chronionego gatunku. Jeśli zauważymy, że ktoś usuwa drzewo z gniazdem, najlepiej porozmawiać z właścicielem, a jeśli to nic nie da, wycinkę należy zgłosić policji, powołując się na Rozporządzenie ministra środowiska z dnia 16 grudnia 2016 roku w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt. Jednak nim policja rozpocznie procedurę, ktoś i tak drzewo wytnie, a gatunek straci swoje siedlisko. Ten mechanizm jest teraz zbyt słaby, pozwala co najwyżej na ukaranie. Dlatego naprawdę dobrze działał mechanizm ubiegania się o zezwolenie na wycięcie drzew również przez osoby fizyczne, ponieważ urzędnik podczas oględzin sprawdzał, czy na danym drzewie nie występowały gatunki chronione. Trudno od przeciętnej osoby wymagać takiej wiedzy.

Kilka dni temu ktoś mocno okaleczył drzewo i wyciął gałęzie zasłaniające reklamę Mobile Vikings Polska na budynku Urzędu Marszałkowskiego przy pl. Społecznym we Wrocławiu. Firma twierdzi, że nie odpowiada za usunięcie korony drzewa i zamierza dotrzeć do informacji, kto to zrobił. Wiesz, jak to sprawdzić?

Sprawy o uszkodzenie bądź zniszczenie drzewa trwają bardzo długo. Kiedyś zgłosiłam ogłowienie topoli przy ul. Sienkiewicza we Wrocławiu do miejskiego Wydziału Środowiska i Rolnictwa. Dopiero po kilku miesiącach miałam złożyć zeznania jako świadek. O zakończeniu postępowania i efektach postępowania w ogóle się nie dowiedziałam, bo urząd nie ma obowiązku informować zgłaszającego o wyniku. Bardzo ciężko ukarać sprawcę, jeśli nie złapie się go na gorącym uczynku, a ten się do przycinki nie przyznaje. Taki właśnie jest problem z firmami reklamowymi i nie jest to pierwsza taka sytuacja we Wrocławiu. Jednak nagłośnienie takich spraw i społeczny monitoring są bardzo ważne, by inni nie dokonywali podobnych rzeczy.

Jan Syszko (łac. mordercus patologicus)

***
Aleksandra Zienkiewicz – od 2012 roku działa społecznie w ruchach miejskich. Specjalizuje się w tematyce ochrony zieleni, zrównoważonego transportu i planowania przestrzennego, monitoruje jawność informacji urzędowych. Jest jedyną kobietą w zarządzie Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia – największego takiego ruchu w tym mieście. Założyła Stowarzyszenie Ochrony Drzew miastoDrzew, którego jest przewodniczącą. W 2016 r. była liderką projektu do Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego nr 710 „Drzewa dla Wrocławia”, który otrzymał największą liczbę głosów. Dzięki niemu w całym mieście pojawi się ponad 600 nowych nasadzeń drzew i ok. 5 tys. krzewów. W marcu jako przedstawicielka Kongresu Ruchów Miejskich przedstawiła na sejmowej komisji społeczne poprawki do ustawy o ochronie przyrody.

Bio

Natalia Sawka

| Dziennikarka
Dziennikarka i aktywistka. W Krytyce Politycznej pisze o społeczeństwie. Przez dwa lata pracowała we wrocławskim oddziale "Gazety Wyborczej", gdzie publikowała głównie artykuły związane z edukacją. Dla Polityki Insight przygotowywała codzienny przegląd prasy politycznej. Ukończyła filozofię na Uniwersytecie Wrocławskim.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

>Kiedyś zgłosiłam ogłowienie topoli przy ul. Sienkiewicza we Wrocławiu do miejskiego Wydziału Środowiska i Rolnictwa. Dopiero po kilku miesiącach miałam złożyć zeznania jako świadek.
To niesamowite jak dla bolszewickich wieprzy takie marnotrawstwo pieniędzy jest normalne.

Więc po co była ta ustawa? chodziło - jak mówili "pomysłodawcy" o ograniczenie biurokracji, bo zezwolenia dla osób prywatnych były i tak wydawane (ponad 90% wg róznych źródeł) - teraz mamy dodatkowe urzędnicze czynności i rejestry... i kto wie jakie jeszcze z tym związane konsekwencje - a ci co się odpowiednio przygotowali i tak zdołali wyciąć wszystko w pień -czy dla nich była ta ustawa? i jeszcze jedno - akcje sadzenia drzew rozpowszechniane w róznych mediach - niczego w krótkim czasie nie zmienią, drzewa rosną przez dziesięciolecia, trzeba je pielęgnować i sadzić zgodzie z ich wymaganiami siedliskowymi (zwłaszcza w miastach)... A wobec takich wyczynów legislacyjnych prywatny właściciel nie będzie miał motywacji do sadzenia jakichkolwiek drzew na swojej posesji, ... po co komplikować sobie życie.