Felieton

Ucieczka od wolności

Świat się trzęsie, a indeksy rosną. Na Wall Street biją rekordy wszechczasów.

Świat się trzęsie, a indeksy rosną. Na Wall Street biją rekordy wszechczasów. Czy naprawdę świat się trzęsie? Tak, bo żyjemy w okresie, który ja od dawna określam mianem interregnum. Jeden system gnije, a drugi (wcale nie znaczy, że lepszy) majaczy gdzieś w oddali i nikt nie wie, jaki będzie (może nawet być gorszy). Wystarczy spojrzeć nieco szerzej niż na swoje podwórko, żeby zdać sobie sprawę, że żyjemy w okresie przejściowym, w którym pewne jest tylko to, że nic nie jest pewne.

Podstawowe cechy naszego interregnum są widoczne gołym okiem, ale rzadko gromadzone w jednym zbiorze. Warto je przypomnieć. Przede wszystkim „wspaniałe trzydziestolecie” powojenne zostało zastąpione przez trzydziestolecie neoliberalne, które skutkowało wypłukiwaniem klasy średniej i zastępowaniem godziwej pracy przez (często niegodziwy) kredyt.

To ostatnie trzydziestolecie było pierwszym okresem w dziejach świata, kiedy to w biznesie pojawiła się możliwość zostania bogatym bez angażowania własnych pieniędzy, a krótkoterminowe zyski (zysk dla akcjonariusza) stały się ważniejsze niż długoterminowy rozwój firmy. Te stwierdzenia warte są rozwinięcia, ale z braku miejsca pozostawiam je domyślności czytelników.

Na polu geopolityki po (bezmyślnym) zlikwidowaniu tyranów (Libia, Irak) pojawiają się kalifaty islamskie gotowe do wysyłania lub zachęcania swoich zwolenników do naszej cywilizacji po to, żeby nas zastraszyć. Jeszcze kilka ataków terrorystycznych i pojawi się taka nienawiść między wyznawcami islamu i całą resztą, że może to doprowadzić do potężnego wybuchu. Muzułmanie mogą wystąpić w roli przedwojennych Żydów.

Czy lepiej wygląda sytuacja w Unii Europejskiej – poza sprawą konfliktu muzułmanie kontra cała reszta? Nie, nie wygląda lepiej. Angielscy (bo nie szkoccy) „patrioci” doprowadzili do wygrania referendum w sprawie opuszczenia przez Wlk. Brytanię Unii Europejskiej. W wielu społeczeństwach podnoszą głowę ugrupowania populistyczne i nacjonalistyczne – zdecydowanie wrogie Unii. To z czasem może UE rozsadzić i doprowadzić do stanu sprzed II wojny światowej.

Co dzieje się na linii młodzi–starzy? Społeczeństwa w naszej cywilizacji się starzeją. Młodzi są w coraz większym stopniu bezrobotni, a nieliczni starsi coraz bogatsi. Szybko rośnie rozwarstwienie społeczeństw. Młodzi mają poczucie klęski (oczywiście uśredniam – zdecydowanie nie wszyscy). Wykształcenie miało im dać jasną przyszłość, a tymczasem większość młodych będzie żyć życiem gorszym niż ich rodzice.

Wykształcenie miało im dać jasną przyszłość, a tymczasem większość młodych będzie żyć życiem gorszym niż ich rodzice.

A co w moim ogródku? Rynki finansowe rozrosły się ponad miarę i zastępują demokrację (są liczne przykłady). Banki centralne od lat pływają po „uncharted waters”, stosując nieortodoksyjną politykę monetarną. Bliskie są już chyba (w końcu do tego dojdzie) do stosowania w odruchu rozpaczy czegoś, co określane jest mianem „helicopter money”, czyli do bezpośredniego finansowania rządów lub/i dopłacanie obywatelom na konta wyczarowanych znikąd pieniędzy.

To wszystko razem (a o wielu rzeczach nie napisałem) rodzi potężną niepewność. Niepewność i poczucie zagrożenia oraz bezsilności (mój głos się nie liczy), które znacznie zwiększają chęć oddania się w opiekę komuś (rząd) lub czemuś (religia). Komuś, kto nie będzie filozofował – będzie za to produkował proste recepty i grzmiał, że obecne elity są do niczego. Recepty będą dopasowane do umysłowości elektoratu. Nie bez powodu Amerykanie z „pasa biblijnego” głosują zwyczajowo na republikanów, mimo że to program demokratów byłby dla nich korzystniejszy.

Jeśli ktoś ma wątpliwości, czy rzeczywiście tak właśnie wygląda obecnie sytuacja to niech spojrzy na liczne przykłady: Donald Trump. Bernie Sanders, Rodrigo Dutarte, Norbert Hofer, Jeremy Corbyn, Keiko Fujimori i wielu innych. Z prawej, z lewej, z USA, Ameryki Południowej, Europy, Filipin… Wszyscy antysystemowi lub/i antyestablishmentowi, wielu zwolenników silnej ręki.

A poniżej mała niespodzianka, która może podnieść nieco włosy na głowie. To obszerny cytat z Wikipedii nieznacznie jedynie przeze mnie zmieniony (na czerwono). Czytając pomyślcie Państwo o czym to może być mowa. Dla porównania – oryginał tego tekstu jest tutaj. A poniżej tekst zmodyfikowany:

Autor …dostrzega źródło autorytaryzmu w ludzkim lęku przed wolnością, która znalazła się w zasięgu ręki nawet przeciętnego człowieka w czasach, gdy dzięki neoliberalnemu kapitalizmowi bariery zostały obalone. Autor argumentuje, że kapitalizm nie oferuje nawet najsłabszych wzorców osobowych, wtrącając człowieka w poczucie braku bezpieczeństwa i uczucie samotności – jednych z najsilniejszych lęków, od których ludzie pragną uwolnić się bez względu na cenę.

Najsilniejszym lękiem tego typu mieli cechować się członkowie niższych klas średnich, gdyż w związku z erą neoliberalizmu zachwiana została ich pozycja społeczna. U przedstawicieli tej licznej klasy przeważa charakter autorytarny, na co wskazywać ma dominujący konserwatyzm i wyraźna niechęć do emancypacji klas niższych.

Osoby odczuwające lęk przed wolnością chętnie podkreślają nierówność istot ludzkich, potrzebę hierarchii, ślepą wiarę w autorytet. Jakiekolwiek różnice między ludźmi stanowią dla nich powód posiadania władzy, w efekcie czego mizoginizm i rasizm stanowią nieodłączne elementy ich postawy.

Tak, to opis książki napisanej w 1941 roku (sic!). Erich Fromm napisał wtedy Ucieczkę od wolności. Chodziło o genezę nazizmu, ale można w niej znaleźć treści bardziej uniwersalne. Społeczeństwa coraz szybciej uciekają od wolności, bo nie rozumieją, co je trapi, jakie są przyczyny gniewu. Jeśli czegoś się nie rozumie, to wtedy wybiera się proste rozwiązania.

Prowadzi to często do tego, co obserwujemy na przykład w Turcji po „zamachu stanu” – cudzysłów nieprzypadkowy, bo był to jeden z dziwniejszych zamachów stanu w historii świata. Niektóre media porównują go nawet do pożaru Reichstagu… Niewątpliwie ten dziwny „zamach” pozwolił prezydentowi Erdoganowi na przeprowadzenie czystki w całym społeczeństwie (siły zbrojne, sędziowie, nauczyciele, dziennikarze…). Sądząc po szybkości działania, listy do tych czystek były już wcześniej przygotowane.

Interesujące będzie to, co teraz z tym faktem, z tą „demokrację autorytarną” (może „hybrydową”?) zrobi Unia Europejska. Naprawdę pozwoli Turkom wjeżdżać do UE bez wiz i podtrzyma umowy dotyczące uchodźców/imigrantów? Politycy unijni przestaną się golić, żeby nie musieć spoglądać rano w lustro? A jeśli umowa z Turcją nie będzie obowiązywała, co stanie się z uchodźcami zgromadzonymi w Turcji? I jak zakończą się przyszłoroczne wybory w Niemczech (wbrew pozorom to nie jest temat niezwiązany z wydarzeniami w Turcji)?

Wróćmy do początku tekstu. Świat się trzęsie, a indeksy rosną. Wygląda na to, że rynki oszalały, chociaż to, dlaczego oszalały, jest łatwo wytłumaczalne. Sezon wyników kwartalnych amerykańskich spółek często pomaga bykom, ale tym razem działało też czekanie na działanie banków centralnych. Bank Japonii i ECB sprytnie odsuwają czas działania w celu pomocy gospodarkom, co trzyma rynki akcji w dobrej formie, bo przecież najważniejsze jest czekania na takie działanie, a nie samo działanie.

Gracze najwyraźniej zapomnieli, że działania banków centralnych od wielu miesięcy dają efekty słabe lub żadne, a otoczenie geopolityczne/polityczne i społeczne bykom wybitnie nie sprzyja. Ale kiedyś sobie o tym przypomną. Wydaje mi się, że jesteśmy po prostu w trakcie budowania pułapki na byki (bull trap). Wpierw rekordy, a potem poważna korekta. Chyba jednak nie będzie to (jeszcze) poważny kryzys, który mógłby być czynnikiem zmieniającym sytuację (game changer). Na razie będąc posiadaczem akcji (na NYSE) można zacytować Goethego „Trwaj chwilo, jesteś piękna”.

 

**Dziennik Opinii nr 214/2016 (1414)

DOSC-GRY-POZORÓW- MLODZI-MACIE-GLOS-Adam-Cymer-Piotr-Kuczynski

Bio

Piotr Kuczyński

| Analityk rynku finansowego
Analityk rynku finansowego, główny analityk firmy Xelion. Współautor, razem z Adamem Cymerem, wydanej nakładem Krytyki Politycznej książki "Dość gry pozorów. Młodzi macie głos(y)". Felietonista Krytyki Politycznej.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.