Felieton

Łoźnica, Sencow, Dostojewski

W „Łagodnej” za iluzją spokojnego życia kryje się nieogłoszona i nieuznana wojna, która ciągle jest poza kadrem.

Łagodna to pierwszy fabularny film Siergieja Łoźnicy zrobiony po wybuchu wojny w Ukrainie. Jest też pierwszym jego filmem, w którym wojna nie jest pokazana wprost. To ważne, ponieważ obydwie jego poprzednie fabuły – podobnie jak niektóre z dokumentów Łoźnicy – są filmami o niekończącym się wpływie wojny na tą część świata, którą przed 2014 rokiem jeszcze można było nazywać „poradziecką”.

Łoźnica: W każdym z nas drzemie taki malutki Stalin

Szczęście ty moje (2010) i We mgle (2012) to filmy o tym, jak totalna trauma drugiej wojny światowej wciąż dyktuje dzisiejsze warunki życiowe. W pierwszym z tych filmów Łoźnica pokazuje to w dosłowny sposób. Akcja filmu kluczy pomiędzy wojenną przeszłością a teraźniejszością. Powodem do tych zwrotów akcji stają się przypadkowo usłyszane historie lub po prostu wiejskie krajobrazy, które, zdaje się, nigdy nie miały szans odzyskać świetności po jakiejś apokalipsie. Film We mgle jest już w całości poświęcony wojnie – to dzieło o etycznych pułapkach czyhających na ruch partyzancki na Białorusi. Wiele z tych pułapek znów zobaczyliśmy w Ukrainie w roku 2014: na terenach Donbasu zaczęła się wojna, którą na jej początku można było nazywać „partyzancką”. Wojna, która została sprowokowana, miedzy innym, poprzez ożywienie mitów i duchów drugiej wojny światowej.

Łagodna wchodzi do kin w czasie wojny, ale właśnie wojna jest w tym filmie całkowicie nieobecna – przynajmniej, tak się wydaje na pierwszy rzut oka. A jednak nie ma wątpliwości, że wojna pojawia się na każdym kroku tej wędrówki wewnątrz biurokratycznego monstrum współczesnej Rosji. W niektórych scenach ta wyparta wojna przejawia się okazjonalnie – na przykład, w przypadkowym dialogu o kimś, kto niedawno „pojechał walczyć z faszystami”, albo w podobieństwie szefa lokalnej mafii do Wiktora Janukowycza. Żeby w pełni rozumieć Łagodną, trzeba pamiętać, że jej filmowy świat jest mylący – za iluzją spokojnego życia kryje się nieogłoszona i nieuznana wojna, która ciągle jest poza kadrem.

Dlaczego do opowiedzenia o dzisiejszej wojnie Siergiej Łoźnica wybrał temat więziennego aparatu? Przyczyn może być wiele, ale najciekawsza z nich, zdaje się, jest zaszyfrowana w scenie na prowincjonalnym rosyjskim dworcu, gdzie uważny widz zobaczy ogłoszenie o pociągu «Jewpatoria – Magadan». Takiego pociągu nie ma i nie może być, ponieważ Jewpatoria znajduje się na Krymie, a Magadan – na rosyjskim Dalekim Wschodzie. O co więc tu może chodzić?

[Gwoli wyjaśniania: w teorii film Łagodna jest ekranizacją opowiadania Fiodora Dostojewskiego o tym samym tytule, w praktyce akcja filmu nie ma z tym opowiadaniem nic wspólnego. Według reżysera, zapożyczył on z dzieła Dostojewskiego tylko i wyłącznie pomysł na „fantastyczny stenograf” – urządzenie, które przerabia myśli narratora na pisany tekst. Poniższy tekst jest próbą zastosowania tej metody do samego filmu Łoźnicy].

Ukraina coraz bliżej Rosji

Jedną z najbardziej obrzydliwych zbrodni wojennych reżimu rosyjskiego w Ukrainie jest uwięzienie antyfaszysty Oleksandra Kolczenki oraz reżysera filmowego Ołeha Sencowa. Właśnie uwięzienie tych dwóch mieszkańców Krymu stało się podłożem nowego porządku politycznego, który ukształtował się w Rosji po aneksji półwyspu w 2014 roku. Ten porządek trzyma się kupy dzięki mitowi o „powrocie Krymu”, a proces przeciwko Kolczence i Sencowowi miał na celu uniemożliwienie jakiegokolwiek sprzeciwu wobec tego mitu – nawet na poziomie wyobraźni. Równocześnie z masowym „nawróceniem” mieszkańców Krymu na poddaństwo Rosji, Sencow i Kolczenko wbrew swojej woli zostali pozbawieni obywatelstwa Ukrainy – siłą zostało im narzucone obywatelstwo rosyjskie. Można więc powiedzieć, że każdy wydany na Krymie od 2014 roku paszport rosyjski nosi pieczątkę tych dwóch „krymskich więźniów”, którzy okazali się zakładnikami nowego rosyjskiego porządku (z tego właśnie powodu władza rosyjska uporczywie sprzeciwia się wymianie Sencowa i Kolczenki). Tak czy inaczej, zwrócenie uwagi na więzienny aparat jako kluczowy element współczesnej rosyjskiej rzeczywistości świadczy o bardzo precyzyjnej politycznej intuicji Siergieja Łoźnicy.

Pawlenski/Sawczenko. Rozmowa

Oczywiście, ta intuicja nie ogranicza się do aluzji do spraw Sencowa i Kolczenki.

Łagodna nie jest filmem o więzieniu, i nie da się go sprowadzić do banalnej wypowiedzi o tym, że współczesna Rosja jest systemem penitencjarnym po obydwu stronach drutu kolczastego. Łagodna jest raczej filmem o państwie, które zrezygnowało z pełnienia wszelkich swoich funkcji, oprócz policyjnej. Rosja, oczywiście, nie jest jedynym państwem, które funkcjonuje głównie poprzez nadzór i karę, ponieważ cała reszta jego niegdysiejszych obowiązków została sprywatyzowana. W tym właśnie kierunku co najmniej od paru dekad zmierza mnóstwo innych krajów na świecie. Wyjątkowość Rosji polega na tym, że jej społeczeństwo doświadczyło tak nagłej i masowej prywatyzacji w latach 90., że chyba jedynym możliwym wynikiem tego procesu mógł być potwór putinowskiej Rosji.

 

Łagodna Łoźnicy mieszka dosłownie na ruinach państwa, gdzie przestały działać więzi społeczne. Poznajemy ją, kiedy z autobusu radzieckiej produkcji wysiada na wiejską drogę pośród czystego pola, mieszka w samotnej, odciętej od świata wiejskiej chacie, a jej praca polega na pilnowaniu zaniedbanej stacji benzynowej. Ostatnią, chociaż definitywną, interwencją państwa w jej życie było uwięzienie jej męża. Akcja filmu rusza wskutek kolejnego nieprawidłowego działania w funkcjonowaniu upadłego państwa jako aparatu policyjnego. Główna bohaterka dostaje z powrotem wysłaną pocztą do więzienia przesyłkę i wyrusza na poszukiwania swojego męża. Wszelkie próby zwrócenia się do rozmaitych instancji, podejmowane w trakcie tej wycieczki, są bezowocne – zarówno dla niej, jak i dla filmu Łoźnicy. Film używa podróży głównej bohaterki do tego, żeby konsekwentnie opisać państwo, zdegradowane do formy nagiego aparatu przemocy. Państwo, które tak głęboko ugrzęzło w wojnie przeciwko własnym obywatelom, że musiało wyeksportować tę wojnę poza swoje granice.

Bio

Oleksij Radynski

| Publicysta i filmowiec (Kijów)
Filmowiec dokumentalista, członek zespołu Centrum Badań nad Kulturą Wizualną w Kijowie. W latach 2011-2014 redaktor ukraińskiej edycji pisma Krytyka Polityczna.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.