Ikonowicz: Niesprawiedliwość społeczna
Premier odwiedził giełdę i zaprosił bogaczy, by zaprojektowali prawo. Z robotnikami premier się nie spotkał.
„Jeśli nie rozumiemy walki klas, nie rozumiemy zupełnie nic” – Ken Loach.
Premier odwiedził giełdę i zaprosił bogaczy, by zaprojektowali prawo. Z robotnikami premier się nie spotkał.
Powszechnym sposobem politycznego rozwiązywania problemu jest umiejscowienie go w przestrzeni i odgrodzenie.
Jakub Majmurek rozmawia z Rajem Patelem i Jasonem W. Moore’em, autorami wydanej przez Krytykę Polityczną książki „Historia świata w siedmiu tanich rzeczach”.
Większość Amerykanów nie ma styczności z miliarderami, za to prawie wszyscy spotkali się z przedstawicielami klasy menadżersko-eksperckiej, postrzeganymi jako ci, którzy próbują narzucić uciążliwe reguły we wszystkich obszarach życia.
Prawica tak bardzo potrzebuje karmić swoich wyborców lękiem przed obcymi, że sama ich tworzy, wpychając imigrantów w prekarną sytuację kulturowego i administracyjnego „podporządkowania”.
Fiesta na cześć mordercy, choć widowiskowa, nie powinna przysłonić nam źródeł tej jednoczącej radości ze śmierci. Przyjrzyjmy się więc okolicznościom społeczno-politycznym, w jakich do niej doszło.
Obie strony konfliktu w Sudanie popełniają okrucieństwa, a prawdziwa walka klasowa toczy się między tymi, którzy kontrolują zasoby, a resztą ludności, cierpiącą z powodu ich działań – mówi Muzan Alneel.
Nowa liderka torysów podkreśla, że jest w zasadzie „migrantką w pierwszym pokoleniu”, co – jak daje do zrozumienia – pozwala jej patrzeć na te sprawy trzeźwo, bez przesądów liberalnych „klas gadających”.
Przekazowi demokratów brakowało populistyczno-afektywnego wymiaru. Nie potrafili nawet porządnie zaatakować oligarchów najbardziej zblatowanych z Trumpem.
Demokratom nie wystarczy do zwycięstwa, by ich polityka podnosiła dochody klasie pracującej. Muszą też zacząć mówić jej językiem.