Nieznośna ciężkość historii. 10 lat po ataku Andersa Breivika
Norweski terrorysta Breivik zaatakował młodą lewicę i cały jej system wartości. Tego jednak nie słychać, gdy wciąż się powtarza, że był to „atak na nas wszystkich”.
Norweski terrorysta Breivik zaatakował młodą lewicę i cały jej system wartości. Tego jednak nie słychać, gdy wciąż się powtarza, że był to „atak na nas wszystkich”.
Donald Rumsfeld nigdy nie przyznał się do błędów. Do końca swoich dni pozostał nieskruszonym orędownikiem wojny i amerykańskiego imperium.
Oburzeni Francuzi pytają, czy sądy dały właśnie obywatelom „licencję na zabijanie”. Wystarczy upalić się przed zabójstwem i żadnej odpowiedzialności karnej nie będzie.
Gwałtowny wzrost nierówności w czasie pandemii napędza zbrojnym ugrupowaniom islamistycznym nowych rekrutów. „Wojna z terrorem” długo jeszcze się nie skończy.
Praga wydaliła 18 rosyjskich dyplomatów podejrzewanych o związek z Aleksandrem Miszkinem i Anatolijem Czepigą – agentami służb bezpieczeństwa GRU podejrzewanymi o wysadzenie w powietrze składów amunicji w Vrběticach w 2014 roku.
Pomaga mu codzienny, strukturalny rasizm, dyskryminacja i instytucjonalna przemoc ukryte w nowoczesnych społeczeństwach. Podobnie było w Niemczech.
Makabryczne wydaje mi się porównywanie liczby ofiar po obu stronach i zestawianie, kto miał gorzej. Przemoc była szeroka i wielowątkowa. Nie tylko ETA mordowała ludzi.
FSB sfabrykowała sprawę „Sieci”, rzekomo lewicowej organizacji terrorystycznej. Podobne wyroki zapadały w czasach rządów Stalina.
Im mniejsze jest rzeczywiste zagrożenie terroryzmem, tym bardziej jesteśmy nim straszeni.
Każdego roku giną dziesiątki dziennikarzy. W dziewięciu na dziesięć przypadków sprawcy pozostają na wolności.