64 proc. Ukraińców wierzy, że za 10 lat ich kraj będzie kwitł i należał do UE
Sondaże i badania w Ukrainie w przededniu czwartej rocznicy inwazji pokazują, że rosyjskie nękanie przynosi efekt odwrotny do zamierzonego.
Na przekór Margaret Thatcher uważamy, że społeczeństwo istnieje. Przyglądamy się temu, jak się zmienia i co je kształtuje – dziś i w przeszłości. Publikujemy też reportaże.
Sondaże i badania w Ukrainie w przededniu czwartej rocznicy inwazji pokazują, że rosyjskie nękanie przynosi efekt odwrotny do zamierzonego.
Brytyjska prawica podpięta jest pod płynące ze Stanów treści generowane w środowisku MAGA, a to od dawna przedstawia Londyn jako miasto, gdzie prawo i porządek przestały już dawno działać. Prawda jest bardziej skomplikowana.
Wojna w Ukrainie trwa już dłużej niż trwała wielka wojna ojczyźniana i nawet radykałowie przyznają, że z rojenia o mocarstwowym statusie Rosji były jednak tylko rojeniami.
Pod koniec ubiegłego roku CBOS opublikował oparte na swoich badaniach portrety elektoratów głównych polskich partii politycznych. Obok rzeczy oczywistych i spodziewanych w raporcie pojawia się też kilka danych, którymi warto się bliżej przyjrzeć.
Z miast i miasteczek całej Europy w coraz szybszym tempie znikają bary i puby. Stanowi to problem nie tylko dla ich właścicieli, ale często też dla całych lokalnych społeczności, które tracą miejsca spotkań oraz wspólnej rekreacji. W czasach epidemii samotności i obumierania więzi społecznych tym ważniejsze są próby odwrócenia tej negatywnej tendencji.
Dlaczego nazizm przyciągnął tak wielu ludzi? Odpowiedzi szuka się w biografii Hitlera, w jakimś jego rzekomym „magnetyzmie”, a bardzo rzadko w społeczeństwie, które za nim poszło. Oto ono.
Jak to się stało, że po przeszło 30 latach demokracji przeżywamy w Polsce renesans nastrojów antyżydowskich? I dlaczego politycy otwarcie negujący Zagładę oraz odwołujący się do teorii spiskowych normalnie funkcjonują w polskim życiu publicznym?
Choć na papierze Słowacja jest bezpieczniejsza, to właściciele sklepów mierzą się z plagą bezkarnych, drobnych kradzieży, które zabijają ich biznes szybciej niż statystyki nadążają je ujmować.
Zanim postanowimy, czy w czasach bliskości wojny jest miejsce na pacyfizm, czy też przymusowi stosowania przemocy należy się bezwarunkowo poddać, musimy zadać inne pytanie: czego właściwie, jakiego wspólnego dobra chcemy bronić?
Grzegorz Jankowski kpi z samotności, a komercyjne aplikacje randkowe żerują na niej, zarabiając krocie. Czy „państwowy Tinder” to realna alternatywa?