USA: Po urzędach, sądach i uczelniach przyszedł czas na media
Trump pozywa gazety, a one płacą odszkodowania. Teraz rząd USA domaga się ujawniania źródeł informacji.
Cykl tekstów o źródłach współczesnego autorytaryzmu i jego nowych twarzach.
Trump pozywa gazety, a one płacą odszkodowania. Teraz rząd USA domaga się ujawniania źródeł informacji.
Delmer gromadził wokół siebie artystki, uczonych, szpiegów, żołnierzy, astrologów i fałszerzy. Uchodźcy z berlińskiej sceny kabaretowej występowali w audycjach i pisali do nich scenariusze. Działaniom Delmera talentów użyczyli twórca Jamesa Bonda Ian Fleming i pisarka Muriel Spark.
„Syn stulecia” niewiele uwagi poświęca innym bohaterom historycznym, ale też nie musiał tego robić, skoro elity polityczne ustąpiły Mussoliniemu pola praktycznie bez walki.
W sojuszu Trumpa z oligarchią cyfrową wyłania się system, który można nazwać technofaszyzmem – lub nieco łagodniej, technofeudalizmem.
Żeby doszło do katastrofy, państwa nie muszą robić nic – tylko akceptować fakty dokonane.
Im więcej nierówności, tym większe poparcie dla sił faszystowskich i tym większe w społeczeństwie pragnienie zniszczenia dóbr, do których się nie ma dostępu.
Tak jak u końca rzymskiej republiki, coraz mniej treści w tej naszej demokracji, a coraz więcej szarpaniny o wpływy i pozycje.
Z agencjami rządu poszło gładko, teraz Trump próbuje podporządkować sobie uniwersytety i bank centralny.
Słowacy smutno żartują, że jeśli nie jest się karanym, to nie ma co szukać miejsca w instytucjach państwowych pod rządami Ficy.
Gdy Trump demontuje Amerykę, a Putin już zaciera ręce, każdy Polak, który sieje nienawiść do Ukrainy, robi dokładnie to, czego chce Kreml.