Dlaczego uznanie Palestyny nie zatrzyma izraelskiej przemocy ani trumpowskiego autorytaryzmu
Dyplomatyczne gesty Zachodu wobec Palestyny to iluzja postępu. O rozwoju sytuacji decydują ci, którzy normalizują przemoc i nienawiść.
Dyplomatyczne gesty Zachodu wobec Palestyny to iluzja postępu. O rozwoju sytuacji decydują ci, którzy normalizują przemoc i nienawiść.
Trumpiści od dawna planowali użyć prezydenckiej władzy do zemsty na przeciwnikach i pacyfikacji punktów oporu w społeczeństwie. Mord na Kirku dostarcza do tego doskonałego pretekstu.
W sierpniu przez media przeszła fala oburzenia po tym, jak w Gambii w wyniku okaleczenia narządów płciowych zmarła miesięczna dziewczynka. Dlaczego kolejne zakazy nie radzą sobie z tą okrutną praktyką?
Dokładnie osiem lat temu w Charlottesville neonazista wjechał w tłum, zabijając obrończynię praw człowieka. Ale historia zamachów terrorystycznych przy użyciu pojazdów ma w USA długą tradycję.
Humorem i udawaną ironią prawicowi influencerzy zaszczepiają społeczeństwu myśli, które w innej formie byłyby nie do przyjęcia.
W tak zwanej cywilizowanej Europie prędzej zabije cię twój eks niż migrant z innego kontynentu.
Zbrodnie w Gazie cieszą się w Izraelu szerokim poparciem społecznym. Tymczasem Zachód zdaje się mówić: „To wszystko wina Netanjahu i jego rządu – nie wasza, drodzy Izraelczycy”.
Kurdyjska rewolucja społeczna nie realizuje idei euroatlantyckiego oświecenia. Ma przenieść nas z powrotem do czasów przednowożytnych.
Polskie prawo karze za łamanie cielesnych granic kobiet i za namawianie do tego. Ale jak dotąd rosyjski „guru podrywu” Alex Lesley działa w Warszawie bez przeszkód.
Naloty na społeczności imigrantów nasilały się w USA od kilku miesięcy. Los Angeles, gdzie prawie połowa mieszkańców ma latynoskie korzenie, zdecydowało, że miarka się przebrała.