Czy PiS jest gotowy na przemoc?
Na lex Tusk się nie kończy. W kolejce czekają już następne projekty ustaw odbierających konstytucyjne prawa.
Ci, którzy głoszą wartości, których sami nie praktykują.
Na lex Tusk się nie kończy. W kolejce czekają już następne projekty ustaw odbierających konstytucyjne prawa.
Prawica brutalnie atakuje, po czym przedstawia się jako ofiara napaści – to nie tylko amerykańska specjalność.
Na greckiej lewicy zapanowały grobowe nastroje. Ledwie 20 proc. to wynik poniżej wszelkich oczekiwań.
Wypowiedź ministra Czarnka nie była jedynie agitacją skierowaną do swoich fanatyków, ale jasnym przekazem do Unii Europejskiej, który zostanie odczytany wprost: Polska obiera kurs na nacjonalizm.
Dlaczego ten wielki muzyk – „bard zwykłych ludzi” – rymuje dzisiaj piosenki o Arabach i wspiera radykalną, prorosyjską prawicę?
Osoby publicznie pozujące jako liberałowie, feministki czy nawet lewica są w stanie bez żadnego wstydu mówić o osobach transpłciowych to samo, co religijni ekstremiści, a czasem i tym samym językiem.
Elity nauczyły się mówić antyelitarnym językiem, by bronić swoich interesów. Ich przekaz jest niebezpiecznie atrakcyjny.
Gdy komendant ziobrystowskiej szkoły „sprawiedliwości” sugeruje, że Barbarze Engelking należałoby ogolić głowę, powinniśmy uświadomić sobie przynajmniej jedno: czas wyrażania „niepokoju” w stonowanych oświadczeniach się skończył.
Klasa średnia nie przyzna się do tego, że PiS od lat posyła jej całe wagony pieniędzy. Kłóciłoby się to z jej kombatancką kartą ofiar reżimu Kaczyńskiego.
Amerykańska prawica prowadzi otwartą wojnę przeciwko bibliotekom. Niedługo ta wojna rozgorzeje zapewne i w Polsce.