Kiedy świat dotuje wegańską żywność, polscy politycy wybierają krwawe mięso
Niech politycy i rządy inwestują w rosnące roślinne rynki, nieważne, czy dla własnych ambicji w tym wyścigu, czy z troski o zwierzęta i klimat.
Niech politycy i rządy inwestują w rosnące roślinne rynki, nieważne, czy dla własnych ambicji w tym wyścigu, czy z troski o zwierzęta i klimat.
Czy już czas zacząć tropić myśliwych? Oczywiście bez użycia przemocy i wyłącznie rekreacyjnie. Do tego dorzuciłbym warsztaty antydyskryminacyjne i psychologiczne w każdym kole łowieckim.
Kiedy wiceminister Tomasz Rzymkowski mówi, że „zwierzę nigdy nie może być podmiotem praw”, to o ile mówi o obecnym polskim prawodawstwie i nie ma na myśli ludzi, w zasadzie ma rację.
Czy kiedyś w naszym kraju, jeszcze ciekawym przyrodniczo, zamiast śmiercionośnych ambon pojawią się tablice edukacyjne informujące o bioróżnorodności tego miejsca? Jeżeli tak się stanie – to będzie całkiem inny kraj.
25 procent wegan karmi swoje zwierzęta dietą roślinną, a 75 procent z nich byłoby zainteresowanych taką dietą, gdyby mieli pewność, że będzie zdrowa dla ich podopiecznych.
Wydaje ci się, że decyzje – choćby te o eksploatacji zwierząt i lekceważeniu kryzysu klimatycznego – zapadają gdzie indziej? Że to oni są winni, nie ty?
Żywność nigdy nie była tak tania jak w tej chwili, a jej podział i pozyskiwanie – tak niesprawiedliwe i nieracjonalne.
Zapowiada się, że rząd będzie wypłacał rekompensaty dwukrotnie – raz przy spłacaniu strat spowodowanych pandemią i ponownie, jeśli zdecyduje się na zakaz hodowania zwierząt na futra.
Na świecie roślinne mleka i jogurty są fortyfikowane w takim stopniu, żeby ilość wapnia była zbliżona do znajdującego się w produktach z mleka krowiego. Ma to sens, skoro chcemy mówić o zamiennikach.
− W przypadku wegańskich karm dla zwierząt mamy do czynienia dokładnie z tym samym uprzedzeniem co w przypadku ludzkich wegan − Jaś Kapela rozmawia z prof. Andrzejem Elżanowskim.