„Gambit królowej”: patchwork we wzór szachownicy
Nie mam wątpliwości – z Beth Harmon na sztandarach szachy mogą wejść w epokę postdziadocenu. O „Gambicie królowej”, jednym z najpopularniejszych seriali tego roku, pisze Antoni Michnik.
Nie mam wątpliwości – z Beth Harmon na sztandarach szachy mogą wejść w epokę postdziadocenu. O „Gambicie królowej”, jednym z najpopularniejszych seriali tego roku, pisze Antoni Michnik.
Cyberpunk jako gatunek brał na warsztat poważne problemy współczesności. Gra „Cyberpunk 2077” dotyka wielu ważnych tematów, ale z żadnym nie mierzy się na poważnie.
Przed wami tekst, w którym Ivan Komarenko i Eric Clapton nie tylko zostaną wymienieni obok siebie, ale i uderzą w podobnie fałszywe tony.
Machosłowiańskość w fantastyce się przejadła. Panowie ze starej gwardii wkrótce będą musieli poddać się mechanizmom wolnego rynku, których tak zaciekle bronią.
Miesiąc. Tyle wystarczyło, aby serial „Gambit królowej” na podstawie powieści Waltera Tevisa obejrzały 62 miliony widzów na całym świecie.
Dla młodych nie ma nic złego w okrzykach „jebać PiS”, ale już w obraźliwym nazywaniu czyjejś orientacji psychoseksualnej, płci czy pochodzenia – owszem.
Mało kogo śmieszy dziś „Odprawa posłów greckich”. Prędzej będą to Zenek Martyniuk czy Czadoman. To oni wpływają na dopiero co kształtujące się pokolenia.
Reakcja na zdjęcie Anji Rubik na okładce „Vogue Polska” pokazuje, że jej ciało, gdy używa go jako manifestu, nie należy do niej. Należy do wszystkich komentujących.
Łukasz jest dość przystojny i podobają mu się wszystkie dziewczyny. Sprawa wydaje się więc prosta. Tyle że Łukasz do każdej uczestniczki podchodzi i mówi: „kotku”, „maleńka”, „masz piękną figurkę”.
Nawet jak na kino eskapistyczne, które widzowie serwują sobie świadomie i na własne życzenie, „Emily w Paryżu” zbyt daleko rozmija się z rzeczywistością. Co tu nie wyszło?