Wojna „trumpistów” z „Europejczykami”?
Gdyby rząd razem z Europą zaczął prowadzić politykę realnie wzmacniającą autonomię kontynentu wobec Stanów, PiS rozpętałby prawdziwe piekło.
Polaryzacja to spór, w którym emocje zastępują fakty, a polityka staje się walką o monopol na „prawdę”.
Gdyby rząd razem z Europą zaczął prowadzić politykę realnie wzmacniającą autonomię kontynentu wobec Stanów, PiS rozpętałby prawdziwe piekło.
W Polsce emocje nadal są mniejsze. Ale widać, że idzie to także do nas. Prawica, zapatrzona w MAGA niczym Tarczyński w kabanosy, już usprawiedliwia mentalność osiedlowego ormowca.
To cud, że w Polsce nie obserwujemy eksplozji pospolitych przestępstw. Pozostajemy jednym z najbezpieczniejszych krajów świata, mając jednocześnie jeden z najgorszych wymiarów sprawiedliwości wśród państw rozwiniętych.
„Polaryzacja” to zaklęcie, którym próbuje się dzisiaj wyjaśnić przeróżne zjawiska w polityce. Ale co sprawiło, że jesteśmy tak spolaryzowanym społeczeństwem? Albo kto?
Jarosław Kaczyński nie ukrywa, że jego partia zamierza popłynąć na prawicowej fali tak daleko, jak się da. PiS zamierza więc być jeszcze bardziej zamknięty w swojej bańce.
…a PiS nie od lepszej. Żadna z dwóch największych partii nie pokazała pomysłu na wyjście z własnego politycznego kryzysu.
Amerykańską kulturę i politykę od zarania kształtowała nieufność do intelektu, wiedzy eksperckiej i ludzi (za) dobrze wykształconych.
Odpowiada Karol Trammer, pasjonat i ekspert ds. kolei, redaktor naczelny pisma „Z biegiem szyn”, autor kultowej książki „Ostre cięcie”.
W „Jednej bitwie po drugiej” Paula Thomasa Andersona aktywiści uwalniają migrantów, w „Eddington” Ariego Astera radykalizują się nastolatki. Oba filmy mówią coś ważnego o współczesnym świecie.
Od 2000 roku liczba osadzonych białych wzrosła o 41 proc., a osadzonych Afroamerykanów spadła o 21 proc.; populacja więźniów staje się coraz bardziej biała. W czasie, gdy poza murami kwestia rasowa stanowiła palący problemem, w więzieniach ubywało czarnych i przybywało białych.