Markiewka: Rok w rządzie i w opozycji. Gdzie jest miejsce dla lewicy?
To dobrze, że Lewica ma dziś okazję przetestować w praktyce różne strategie radzenia sobie z duopolem KO-PiS. Źle, że w tak burzliwym czasie Lewica popadła niemal w letarg.
To dobrze, że Lewica ma dziś okazję przetestować w praktyce różne strategie radzenia sobie z duopolem KO-PiS. Źle, że w tak burzliwym czasie Lewica popadła niemal w letarg.
Widać, że PiS nie tyle zjada Suwerenną Polskę, ile bierze mocny zakręt w prawo, idzie w ostrą krytykę UE, co dotąd było domeną Suwerennej Polski i kością niezgody, bo PiS wolał grać w sposób bardziej wyrafinowany, choćby po to, by Polska dostała jednak pieniądze z Planu Odbudowy.
Politycy PSL, wchodząc w sojusz z PiS, nadużyliby zaufania ludzi, którzy poparli ich 15 października. Jednak zmiana frontu przez ludowców w przypadku wygranej PiS nie naruszałaby w niczym konstytucyjnych reguł.
Wbrew fantazjom z „głośnego tekstu” pewnego kiedyś błyszczącego na lewicy publicysty, jakakolwiek lewica sprzymierzona z PiS skazuje się na rolę całkowicie pozbawionej podmiotowości przystawki.
Druga kadencja Trumpa mogłaby oznaczać dla nas niepewność w obszarze bezpieczeństwa, jakiej nie doświadczaliśmy od naszej akcesji do Sojuszu Północnoatlantyckiego w 1999 roku.
Nie ma co liczyć, że spowodowany przez brak pieniędzy kryzys PiS – jeśli faktycznie doprowadzi do implozji, a nie zwarcia się szeregów partii – automatycznie uzdrowi polską demokrację. Nowe rozdanie na prawicy może być jeszcze gorsze niż obecne.
Przyszłoroczny budżet oznacza przedłużenie stagnacji i dogorywanie większości obszarów domeny publicznej. I ten stan rzeczy będzie się utrzymywać, jeśli rządzący Polską nadal będą udawać, że nie trzeba podnieść podatków.
Wiedziałem, że tak to się skończy. Niestety, ani premier Mateusz Morawiecki, ani prezydent Andrzej Duda nie wykazali się podobną przenikliwością i znajomością życia oraz polskiej historii. Ale czy kogoś to dziwi?
Groźby Kaczyńskiego z kampanii wyborczej, kiedy straszył biedą jak za transformacji, mogą teraz trafić na podatny grunt.
Zmiana pokoleniowa albo się w partii dokonuje, albo nie. Nie można jej robić na pół gwizdka, jak dziś rozważa to PiS.