Koniec mieszkaniowego boomu? Hura!
Gdy ceny rosną, cieszą się bogaci, bo zarobią na tym jeszcze więcej. Kapitalizm zaspokaja wyłącznie ich potrzeby.
1 procent ludzkości posiada więcej pieniędzy i wpływów niż pozostałe 99 procent. Opowiadamy o świecie z perspektywy tych ostatnich. Piszemy o walce klas, pracy i gospodarce.
Gdy ceny rosną, cieszą się bogaci, bo zarobią na tym jeszcze więcej. Kapitalizm zaspokaja wyłącznie ich potrzeby.
Meksyk w ostatnich latach może stanowić dla lewicy jedną z nielicznych historii sukcesu za sprawą ogromnego postępu społecznego, którego dokonały tam socjaldemokratyczne władze. Jednak krytycy zarzucają prezydentce Claudii Sheinbaum i jej poprzednikowi autorytarne zapędy. Chociaż jest w tym ziarnko prawdy, to większy problem stanowić może zbytnia zachowawczość lewicy, niż jej domniemany radykalizm.
Mimo że pierwszy wspólny utwór opublikowali kilka dni temu Mata, od dawna zapowiadający start w wyborach prezydenckich w 2040 roku, i uwielbiana przez miliony Fagata, marzy mi się, by do gry o najwyższą stawkę weszli Helena Englert i Jan Lubomirski-Lanckoroński – postaci jakże symptomatyczne dla polskiej dyskusji o przywilejach, wpływach i władzy.
Skok cen pamięci RAM to tylko początek. Giganci technologii przerzucają nas na chmurowe usługi i odbierają kontrolę nad sprzętem.
Zrób prezent sobie i innym. Kup książkę ekonomiczną ze świątecznym rabatem!
Rdzenni Brazylijczycy domagają się prawa do ziemi i wpływu na ważne decyzje. Tymczasem COP30 w Belém zasłynął plastikowymi „eko-drzewami” i wydawaniem licencji dla koncernów naftowych. Pożar, który wybuchł w przeddzień zakończenia szczytu, okazał się symboliczną jego puentą.
Część pracodawców wpadła na sposób pacyfikacji związków zawodowych. Chodzi o zakwestionowanie pierwszego punktu porozumień sierpniowych – zanegowanie konstytucyjnego prawa do działalności związkowej. Jak to możliwe?
Indie po odzyskaniu niepodległości miały stać się państwem równych szans. Prawie 80 lat później nic nie wskazuje, by miało się to udać.
Udział opozycjonistów w obaleniu realnego socjalizmu był znikomy. Ja, idąc do „socjalistycznego” więzienia, domagałem się więcej socjalizmu, a nie mniej.
Najbiedniejsi Amerykanie nie mają co jeść, a Trump urządza bal stylizowany na Wielkiego Gatsby’ego. Jak nie mają chleba, to niech oglądają bal?