„Nasi chłopcy” z Wehrmachtu. Jestem Kaszubką i wnuczką jednego z „nich”.
Gdańska wystawa „Nasi chłopcy” nie zakłamuje historii. Przeciwnie – odkłamuje ją. A prawica nie może tego znieść.
Moralny kompas Europy, który zaciął się na imporcie gazu.
Gdańska wystawa „Nasi chłopcy” nie zakłamuje historii. Przeciwnie – odkłamuje ją. A prawica nie może tego znieść.
– Nie może być tak, że Niemcy dyktują nam, kto wjedzie do naszego kraju – mówi pan Andrzej, jedząc czereśnie. Jego zdaniem Polska jest dziś zagrożona „wojną hybrydową” z dwóch stron.
Unia Europejska ma narzędzia, by wywrzeć na Izraelu realną presję i przerwać eksterminację Gazy. Jednak po dwudziestu miesiącach europejskich liderów stać co najwyżej na wyrazy niepokoju, rytualne potępienie i przeglądy umów.
Podczas trwania tegorocznego finału Eurowizji Izrael zdążył zamordować 130 Palestyńczyków, w tym 30 dzieci. Jak to się stało, że wygrał konkurs publiczności?
Żadna szanująca się demokracja nie może tolerować sytuacji, w której kandydat nielegalnie wrzuca do wyborczego wyścigu niezadeklarowane pieniądze niewiadomego pochodzenia, w ten sposób zapewniając sobie zwycięstwo.
Przykłady polityków z pochodzeniem migracyjnym, którzy sprzeciwiają się przyjmowaniu migrantów, można mnożyć. Zwykła polityczna hipokryzja? Z pewnością nie tylko – jeśli w ogóle.
W Niemczech pojawiają się głosy wspierające wprowadzenie poboru dla wszystkich, niezależnie od płci. Myślę jednak, że byłoby to trudne do przeforsowania – mówi Małgorzata Kopka-Piątek, analityczka w Instytucie Spraw Publicznych.
W stosunku partii Jarosława Kaczyńskiego do Froelicha jest dość pokrętna logika, która zawiera się w trzyczęściowym credo: kochać USA, budować Trójmorze, nienawidzić Tuska.
Fakt, że Trump negocjuje bezpośrednio z Putinem, w oczach wielu zdaje się potwierdzać lewicową narrację o tym, że w Ukrainie toczy się „proxy war” – wojna zastępcza wielkich mocarstw – mówi Patrycja Tepper, analityczka poznańskiego Instytutu Zachodniego.
Niemieckie elity trwają dziś siłą inercji, stabilności systemu, ordynacji wyborczej. To, jak niewiele głosów reprezentuje „wielka koalicja”, pokazuje, że czynników spajających niemieckie społeczeństwo jest coraz mniej.