Nie róbcie podkastów, zakładajcie zespoły!
Kiedyś sfrustrowany chłopak zbierał kolegów i zakładał kapelę. Dziś siedzi samotnie i nagrywa trzygodzinny redpillowy odcinek o „hipergamii kobiet”.
Męskość w kryzysie? Raczej w przebudowie.
Kiedyś sfrustrowany chłopak zbierał kolegów i zakładał kapelę. Dziś siedzi samotnie i nagrywa trzygodzinny redpillowy odcinek o „hipergamii kobiet”.
Najlepszym sposobem na usunięcie ze społeczeństwa nadmiaru mężczyzn zawsze była wojna. Rolę mięsa armatniego mężczyźni grają znacznie dłużej, niż im się wydaje, bo już piąte milenium. Im prędzej to zrozumieją, tym lepiej.
W liberalnej opowieści o „nowej męskości” nie ma miejsca na rywalizację, konflikt i pokazanie siły. Problem w tym, że wyparta agresja nie znika – tylko szuka nowego ujścia.
W książce Michała Gulczyńskiego „Mężczyźni” tort jest mały, talerzy brakuje, a kolejka długa. Autor uważnie przygląda się, komu przypadł dodatkowy okruszek. Rzadziej pyta, kto właściwie pokroił ten tort na tak małe i nierówne kawałki.
Śmierć Hulka Hogana oddano w poświęconym mu dokumencie Netflixa z tak gęstym patosem, jakby w jego osobie ludzkość żegnała skrzyżowanie Michaela Jordana z Synem Bożym.
Mój ojciec i ja przez całe życie raz byliśmy w kinie, a dwa razy na sankach. W pokoleniu millenialsów tak zwany ojciec polski to figura często nieobecna lub obecna w sposób negatywny. Poszukiwanie zaangażowanego ojca bardzo z ludźmi rezonuje.
Sergija oprawcy rozebrali i rzucili na kolana. Gwałcili gumową pałą, aż trysnęła krew. Takich opowieści z rosyjskiej niewoli jest wiele, ale ofiary wstydzą się o nich mówić.
Panowie w wieku średnim, kiedy już swoim pijaństwem rozbiją rodzinę i umęczą wszystkich wokół, nagle odkrywają, że odkąd przestali pić, mają dużo wolnego czasu. Zaraz potem odkrywają religię.
Agencja Bazgasht News przedstawiła raport dotyczący uprowadzania nieletnich i krzywdzenia ich przez talibów. Lepiej wyglądających uczy się tańczyć i usługiwać. Mniej urodziwi zostają od razu wykorzystani – w sensie jak najbardziej dosłownym – inaczej.
Mówiąc językiem współczesnej pop-psychologii, Emily Brontë w „Wichrowych wzgórzach” uczy czytelniczki rozpoznawać czerwone flagi. Co z tego progresywnego, protofeministycznego myślenia zostało w adaptacji Emerald Fennell? Praktycznie nic.