Markiewka: Liberalne centrum zamyka oczy, żeby nie widzieć biegu historii
Pod maską centroliberała kryje się przerażona twarz człowieka, który uwierzył, że nadszedł „koniec historii”.
Pod maską centroliberała kryje się przerażona twarz człowieka, który uwierzył, że nadszedł „koniec historii”.
Podczas wtorkowej konferencji Donald Trump znów rozważał zalety aneksji Kanady, narzekał na koszty ochrony granicy z północnym sąsiadem i niekorzystny bilans handlu z nim.
Faszyzm rodzi się tam, gdzie silniejsi mogą znęcać się nad słabszymi, bo mają na to nasze przyzwolenie.
Argentyna testuje wprowadzanie dobrobytu drogą cięć – wydatków publicznych i praw człowieka.
Ryszard Petru nie dba o zdrowie publiczne czy stan gospodarki. Po prostu patologicznie wręcz nie znosi ludzi znacznie niżej sytuowanych od niego.
Trump stanowi ostateczny dowód na to, że liberalizm i faszyzm idą ręka w rękę, że to dwie strony tego samego medalu.
Na naszych oczach dokonuje się populistyczny, antydemokratyczny, antykobiecy zwrot.
Brunatne siły zła nie muszą szturmować pałaców władzy. Sfrustrowani ludzie sami wynoszą do władzy najgorszych socjopatów.
Polityka prowadzona przez Adama Glapińskiego sprawiła, że mamy najdroższe kredyty hipoteczne w Europie, a zyski banków, bez szczególnego wysiłku z ich strony, wzrosły czterokrotnie.
Chciałbym, żeby „Nierówności po polsku” przeczytała każda osoba zasiadająca w polskim Sejmie, a także każdy dziennikarz i dziennikarka, którzy zajmują się komentowaniem polskiej gospodarki.