Klasowy osiłek rządzi, bo reszta nie umie się zorganizować
Zamiast opłakiwać fikcję liberalnego porządku, państwa UE i mniejsze państwa świata muszą od nowa nauczyć się współpracować. To jedyny sposób, by odeprzeć ataki klasowego osiłka.
Zamiast opłakiwać fikcję liberalnego porządku, państwa UE i mniejsze państwa świata muszą od nowa nauczyć się współpracować. To jedyny sposób, by odeprzeć ataki klasowego osiłka.
Premier Kanady za sprawą wystąpienia w Davos stał się bohaterem zachodniej opinii publicznej, przerażonej tym, co Trump robi z porządkiem międzynarodowym, jak wprowadza do niego logikę opartą na kulcie siły, podziale sfer wpływów, drapieżnej polityce wielkich mocarstw.
Po co w ogóle utrzymywać 21 ministerstw i niezliczonych wiceministrów, skoro i tak wszystko zależy od widzimisię jednego człowieka? Nie zasługujemy choćby na słowo wyjaśnienia?
Odkąd ruch MAGA przejął rząd konserwatywnych dusz, wierchuszka Partii Demokratycznej zaciekle walczy z antysystemowym wrogiem, który zagraża interesom elit finansowych i ma szerokie poparcie w społeczeństwie. Nie, nie chodzi o Donalda Trumpa.
To, co dzieje się wokół kryptowalut – na poziomie dyskursu, agresywnej promocji, gorączki spekulacyjnej – przypomina pod wieloma wzglądami to, co działo się wokół złota wśród amerykańskiej libertariańskiej prawicy w latach 70.
Prawicowa kontrrewolucja trwa w najlepsze. Ale właściwie dlaczego liberalny, powojenny porządek świata tak łatwo upadł? Odpowiedź przynosi tekst opublikowany niedawno w magazynie Jacobin.
Po wrzawie wywołanej stworzeniem stacji pasażerskiej Włoszczowa Północ politycy PiS zobaczyli, że inwestycje kolejowe dla małych miast i obszarów wiejskich stanowią idealny pręt, którym można przejechać po klatce przeciwników politycznych.
Elon Musk próbuje nas przekonać, że porządek oparty na bezwzględnej konkurencji jest naturalny, a współpraca i wzajemna pomoc to wynaturzenia przeczące „zdrowemu rozsądkowi”. Co będzie, gdy damy się przekonać?
Politycy to bezwzględni, praktyczni ludzie. Nie liczą się ze słabymi, miłymi, rozegzaltowanymi na ich widok, zgiętymi w pałąk petentami. Mają gdzieś czułego narratora.
Koalicji potrzeba kogoś rozpoznawalnego, spoza polityki, kto nie jest lewakiem, a w swoim centryzmie jest wystarczająco wiarygodny. Niestety, kimś takim mógłby być dziś np. Rafał Brzoska.