Krach liberalnego porządku: jak to się stało?
Prawicowa kontrrewolucja trwa w najlepsze. Ale właściwie dlaczego liberalny, powojenny porządek świata tak łatwo upadł? Odpowiedź przynosi tekst opublikowany niedawno w magazynie Jacobin.
Prawicowa kontrrewolucja trwa w najlepsze. Ale właściwie dlaczego liberalny, powojenny porządek świata tak łatwo upadł? Odpowiedź przynosi tekst opublikowany niedawno w magazynie Jacobin.
Po wrzawie wywołanej stworzeniem stacji pasażerskiej Włoszczowa Północ politycy PiS zobaczyli, że inwestycje kolejowe dla małych miast i obszarów wiejskich stanowią idealny pręt, którym można przejechać po klatce przeciwników politycznych.
Elon Musk próbuje nas przekonać, że porządek oparty na bezwzględnej konkurencji jest naturalny, a współpraca i wzajemna pomoc to wynaturzenia przeczące „zdrowemu rozsądkowi”. Co będzie, gdy damy się przekonać?
Politycy to bezwzględni, praktyczni ludzie. Nie liczą się ze słabymi, miłymi, rozegzaltowanymi na ich widok, zgiętymi w pałąk petentami. Mają gdzieś czułego narratora.
Koalicji potrzeba kogoś rozpoznawalnego, spoza polityki, kto nie jest lewakiem, a w swoim centryzmie jest wystarczająco wiarygodny. Niestety, kimś takim mógłby być dziś np. Rafał Brzoska.
W dziesiątkach tysięcy mieszkań komunalnych w Łodzi nie ma toalet i łazienek. Potrzebujemy Pana pomocy.
Ani partie liberalne, ani prawicowe problemu nie widzą, bo jest im z nim całkiem wygodnie.
W dzisiejszym klimacie polityczna propozycja „liberalizmu dostatku” może okazać się kolejnym przystankiem zachodniego projektu łączenia demokracji z kapitalizmem.
W czasach, w których najbardziej palącą potrzebą jest dofinansowanie domeny publicznej i wspólnych usług, rząd zamierza oprzeć na nich swój wielki plan oszczędzania.
Aniela zstępuje z elitarnych sfer na warszawską Pragę, żeby wyzwolić tutejszych dzikich od nich samych i wszechobecnej patologii.