Czego by tu jeszcze zakazać? Talibskie prawo w praktyce i kolejne protesty
Gdy talibowie zajęli Afganistan w 2021 roku, kobiety rozpoczęły protesty. Ich bunt stłumiono biciem, uprowadzeniami i więzieniem. Teraz znów wychodzą na ulice.
„Chcemy całego życia!” – jak pisała Zofia Nałkowska.
Gdy talibowie zajęli Afganistan w 2021 roku, kobiety rozpoczęły protesty. Ich bunt stłumiono biciem, uprowadzeniami i więzieniem. Teraz znów wychodzą na ulice.
Łatwo wykpić „obrońców praw mężczyzn” stwierdzeniem, że zazdroszczą kobietom okresu i wskazać, że biologia nie baczy na ideę równości. Ale pomysł przyznania wszystkim osobom płci żeńskiej – i tylko im – dodatkowych 12 dni urlopu menstruacyjnego jest niesprawiedliwy także wobec nich samych.
W recenzjach książki Michała Gulczyńskiego „Mężczyźni. O nierówności płci” ze strony lewicowej powiedziano wszystko oprócz jednego. Nadal nie wiemy, co lewica ma do zaproponowania w tym temacie i dlaczego obecna strategia, o ile jakaś istnieje, jest niewystarczająca.
Dokładnie w 1992 roku był ten szumnie zapowiedziany koniec historii i wtedy się urodziłam. Okazało się, że, ku zaskoczeniu wielu, historia jednak się jeszcze potoczyła – mówi autorka komiksu „Okruchy. Dojrzewanie w postkomunistycznej Polsce”.
W liberalnej opowieści o „nowej męskości” nie ma miejsca na rywalizację, konflikt i pokazanie siły. Problem w tym, że wyparta agresja nie znika – tylko szuka nowego ujścia.
W książce Michała Gulczyńskiego „Mężczyźni” tort jest mały, talerzy brakuje, a kolejka długa. Autor uważnie przygląda się, komu przypadł dodatkowy okruszek. Rzadziej pyta, kto właściwie pokroił ten tort na tak małe i nierówne kawałki.
Jesteś kobietą i chcesz mieć żonę? Wystarczy wyjechać, odczekać x lat, zostać zagrożeniem dla Polski, zwątpić, zamrozić piekło. To co, jednak hetero?
Aktorka, która do dziś w pewnym sensie pozostaje zakładniczką roli w „Zmierzchu”, coraz wyraźniej buduje wizerunek twórczyni zainteresowanej eksperymentalnym kinem feministycznym. Potwierdza to jej debiut reżyserski.
Licząca tysiące lat historia wykluczenia kobiet jest faktem. Pomysł (literacki), żeby to odwrócić, wykluczyć mężczyzn i zrobić to lepiej i radykalniej od nich, jest właściwie dość prosty, a tutaj skrajnie wyostrzony, i narzuca lekturę w trybie gender.
Nie ma ojca, który bije, nie ma matki, która każe tyrać, nie ma obojga rodziców, którzy każą wyjść za tego rolnika, który ma więcej ziemi. To jest „wyrwanie się” – mówi o powojennym awansie społecznym autor książki „Życie codzienne kobiet w PRL”.