Barykada ze szmat
Liberalna wiara, że świat da się mądrze urządzić, jest złudzeniem – pisze Kinga Dunin w recenzji „Szmat” Karoliny Lewestam i „Dadziei” Anny Jadowskiej.
„Chcemy całego życia!” – jak pisała Zofia Nałkowska.
Liberalna wiara, że świat da się mądrze urządzić, jest złudzeniem – pisze Kinga Dunin w recenzji „Szmat” Karoliny Lewestam i „Dadziei” Anny Jadowskiej.
Nawet Stanowski, Mazurek, Słowik czy Darmas w konkursie na największego pisowskiego wycierucha powinni mieć większe problemy niż Gizela Jagielska w walce o tytuł bohaterki roku.
Trójmiasto za życia Róży Ostrowskiej nie było ważnym miejscem na literackiej mapie Polski. Przebicie się do mainstreamu wymagało więcej wysiłku niż w Warszawie lub Krakowie. Nawet jeśli komuś się udało, krótsza była stąd droga do zapomnienia.
Wg projektowanych zapisów sąd może zgodzić się na ślub osoby 16-letniej, jeśli odpowiada to jej interesom, a w przypadku ciąży albo urodzenia dziecka ten próg wiekowy może zostać obniżony do… 14 lat.
Potrzebujemy trybu ogólnoświatowej koordynacji, który umożliwi nam podejmowanie zbiorowych, inteligentnych decyzji i ich wdrażanie. Powinno to sięgać poza poziom państwa i poza zasady rynku.
Przez wiele lat wierzono, że jeśli Kaczyński upadnie, to przez jakiś gwałtowny rozłam albo stan zdrowia. Tymczasem możliwe, iż globalne procesy na prawicy idą w tę stronę, że każdy ruch prawicowy musi dziś przepoczwarzyć się w rozwrzeszczanego bachora od MAGA.
Białoruskie władze próbują zrobić z kobiety nadczłowieka według Nietzschego. Taka „nadkobieta” otrzymuje w zamian jedynie „życzliwe”, seksistowskie komplementy, rzadko wyróżnienia w pracy.
Czy wiemy już o noblistce wszystko? Jeśli chodzi o mnie, to chyba wystarczająco dużo, ale dla prawdziwych miłośników jej twórczości może jeszcze coś się znajdzie.
Autonomiczna Administracja Północnej i Wschodniej Syrii (AANES), nazywana Rożawą, całkowicie przeorganizowała społeczne i polityczne instytucje, tak by realnie służyły równości płci. Teraz, wobec ofensywy syryjskiej armii rządowej, jej dziedzictwo jest zagrożone.
Mówiąc językiem współczesnej pop-psychologii, Emily Brontë w „Wichrowych wzgórzach” uczy czytelniczki rozpoznawać czerwone flagi. Co z tego progresywnego, protofeministycznego myślenia zostało w adaptacji Emerald Fennell? Praktycznie nic.