Las już nie fabryką drewna, lecz elektrycznych samochodów
To kuriozum, że w kraju, który ma 312 tys. km kw. powierzchni, rząd nie potrafi znaleźć kawałka miejsca pod nową inwestycję, nie szkodząc przyrodzie.
Podczas gdy jedni eksploatują planetę, inni ją sprzątają. Katastrofa klimatyczna wymaga od nas zmian. Zastanawiamy się, jak ich dokonać, by nie stracili na tym najsłabsi.
To kuriozum, że w kraju, który ma 312 tys. km kw. powierzchni, rząd nie potrafi znaleźć kawałka miejsca pod nową inwestycję, nie szkodząc przyrodzie.
Jako społeczeństwo nie mamy żadnej kontroli nad tym, co dzieje się w polskich lasach. Tymczasem Lasy Państwowe wzywają do oszczędzania papieru.
Składamy na ołtarzu samochodów naszą wolność, nasze ulice, nasze pieniądze, nasze zdrowie, nasze dzieci.
Tak wygląda kryzys klimatyczny: znaczne obszary Puszczy Amazońskiej emitują teraz więcej związków węgla, niż ich pochłaniają.
To po prostu kolejna forma neokolonializmu, zachodnie państwo zrzuca bowiem odpowiedzialność za przyrodę i klimat na mniej zamożny podmiot.
Czy wiecie, że słynne na cały świat parki Ameryki, w tym Wielki Kanion, Yellowstone i Yosemite, powstały w wyniku wysiedlenia rdzennych mieszkańców?
Niektórzy twierdzą, że kultura jest osiągnięciem wyłącznie ludzkim. To nieprawda. Fragment książki Carla Safiny „Dzikość. Jak kultury zwierzęce wychowują rodziny, tworzą piękno i osiągają pokój”.
Pięcioro obywateli i obywatelek pozwało polskie władze za bezczynność w sprawie kryzysu klimatycznego.
Im więcej wiemy o Europejskim Zielonym Ładzie, tym bardziej wygląda jak projekt wymyślony przez Orwella do spółki z Kafką.
Na stronie zwrocbutelke.pl można przeczytać, że butelka „może krążyć w obiegu nawet 25 razy w ciągu 5 lat!”. Może i może, ale najpierw musi się wydostać z mojej piwnicy.