Czy Polska wyschnie?
Wciąż nie ma najbardziej ekstremalnych zjawisk w rodzaju fal blisko 50-stopniowych upałów. Jesteśmy też dosyć bogatym krajem, który ma spore możliwości techniczne i finansowe, możemy działać.
Podczas gdy jedni eksploatują planetę, inni ją sprzątają. Katastrofa klimatyczna wymaga od nas zmian. Zastanawiamy się, jak ich dokonać, by nie stracili na tym najsłabsi.
Wciąż nie ma najbardziej ekstremalnych zjawisk w rodzaju fal blisko 50-stopniowych upałów. Jesteśmy też dosyć bogatym krajem, który ma spore możliwości techniczne i finansowe, możemy działać.
Stolica Hiszpanii to kolejne po Amsterdamie miasto, które sięga po teorię Kate Raworth, by stawić czoła pandemicznej zapaści, zmianom klimatycznym i wyrównywaniu społecznych szans.
W ubiegłym roku policja i inne służby sięgały po dane z billingów aż półtora miliona razy. Czy naprawdę chodzi o bezpieczeństwo – i o czyje?
To kuriozum, że w kraju, który ma 312 tys. km kw. powierzchni, rząd nie potrafi znaleźć kawałka miejsca pod nową inwestycję, nie szkodząc przyrodzie.
Jako społeczeństwo nie mamy żadnej kontroli nad tym, co dzieje się w polskich lasach. Tymczasem Lasy Państwowe wzywają do oszczędzania papieru.
Składamy na ołtarzu samochodów naszą wolność, nasze ulice, nasze pieniądze, nasze zdrowie, nasze dzieci.
Tak wygląda kryzys klimatyczny: znaczne obszary Puszczy Amazońskiej emitują teraz więcej związków węgla, niż ich pochłaniają.
To po prostu kolejna forma neokolonializmu, zachodnie państwo zrzuca bowiem odpowiedzialność za przyrodę i klimat na mniej zamożny podmiot.
Czy wiecie, że słynne na cały świat parki Ameryki, w tym Wielki Kanion, Yellowstone i Yosemite, powstały w wyniku wysiedlenia rdzennych mieszkańców?
Niektórzy twierdzą, że kultura jest osiągnięciem wyłącznie ludzkim. To nieprawda. Fragment książki Carla Safiny „Dzikość. Jak kultury zwierzęce wychowują rodziny, tworzą piękno i osiągają pokój”.