80 > 250, czyli urodziny państwa Trumpa
250. urodziny wyprawiają Stanom republikanie, czyniąc z nich huczne obchody na cześć Trumpa, a demokraci mają ochotę zabrać zabawki i iść do domu.
250. urodziny wyprawiają Stanom republikanie, czyniąc z nich huczne obchody na cześć Trumpa, a demokraci mają ochotę zabrać zabawki i iść do domu.
Nawet jeśli Ameryka nigdy nie była takim krajem, jakim chciało się ją widzieć, przynajmniej starała się taki kraj udawać. Gdzie leży klucz do zrozumienia żałoby po Ameryce pogrzebanej przez trumpizm?
Pragnienie, by nie mieszać polityki do sportu, jest całkowicie odrealnione: niewiele jest zjawisk bardziej politycznych. Mistrzostwa świata w Meksyku, Kanadzie i USA pod rządami Trumpa – większe, pierwsze, jedyne w swoim rodzaju – dobitnie to pokazują.
Republikanin Thomas Massie, który doprowadził do ujawnienia akt Epsteina, jesienią wypadnie z Kongresu, bo w prawyborach Trump poparł jego rywala. A Sąd Najwyższy pozwala stanom rządzonym przez republikanów zmieniać granice okręgów wyborczych tak, by biali wyborcy zawsze byli większością.
Publikacja akt Epsteina wywołała wśród elit stan permanentnego zagrożenia. Nic dziwnego, że nowi technofaszyści domagają się zamknięcia tych ledwo uchylonych drzwi.
Gdy Donald Trump ułaskawił eksprezydenta Hondurasu skazanego na 45 lat więzienia za udział w handlu narkotykami, zadawano sobie pytanie: dlaczego akurat jego? Ta tajemnica zaczyna się wyjaśniać.
Ideologia gender, antykapitalizm, antychrześcijaństwo, wrogość wobec tradycyjnych poglądów na rodzinę, religię i moralność oraz ogólny antyfaszyzm – taki zestaw przekonań robi z ciebie terrorystkę. Brzmi jak absurd, ale w kraju Trumpa to już rzeczywistość.
Sprawa „ewakuacji” Zbigniewa Ziobry nie jest wyjątkiem, a ambicje Sakiewicza i jego środowiska są problemem dla obu stron polskiego duopolu politycznego.
Sprzyja temu polityka FIFA, która od czasu zwycięstwa Trumpa całą uwagę przekierowała na organizacje lobbystyczne związane z republikanami.
Najpierw przyjdą po brutalizm, potem zakażą dekonstruktywizmu, aż w końcu zostaniemy wyłącznie z białymi kolumnami i złotymi posągami. Co poza zamiłowaniem do kiczu stoi za polityką budowlaną Donalda Trumpa?