Jakub Majmurek: W sobotę 24 stycznia chińskie władze poinformowały, że generał Zhang Youxia, najwyższy przedstawiciel wojska w Centralnej Komisji Wojskowej, został objęty śledztwem prokuratorskim w sprawie naruszenia dyscypliny partyjnej – co oznacza najczęściej zarzuty korupcyjne. To kolejny tego typu przypadek w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Co się właściwie dzieje w Chinach – przewodniczący Xi Jinping prowadzi czystkę na najwyższych szczeblach armii?
Adrian Brona: Xi zdecydowanie prowadzi czystkę i to największą od co najmniej lat 70. XX wieku. Ze ścisłego kierownictwa armii wyciętych zostało mniej więcej trzy czwarte generałów. Osoby, które powinny pojawiać się na posiedzeniach najwyższych władz partyjnych, zostały albo poddane postępowaniu dyscyplinarnemu, albo przestały pojawiać się publicznie – co w Chinach na ogół poprzedza ogłoszenie zarzutów.
Z siedmiu osób, które w 2022 roku Komitet Centralny wybrał do Centralnej Komisji Wojskowej, dziś zostały dwie – sam Xi oraz Zhang Shengmin, szef komisji dyscyplinarnej w armii. Czyli człowiek, który w imieniu przewodniczącego Xi czyści wojsko. Postępowaniem dyscyplinarnym objęto dwóch byłych ministrów obrony oraz szefa komisarzy politycznych w armii. Dowództwa pozbawione zostały wojska lądowe, marynarka wojenna, wojska rakietowe. Mamy więc kompleksową wymianę elity wojskowej na najwyższym szczeblu, Xi w gruncie rzeczy zdekapitował całe pokolenie generałów urodzonych pod koniec lat 50. i na początku 60.
Kiedy ta czystka się zaczęła?
Zacznijmy może od tego, że to nie jest pierwsza czystka Xi w armii. W trakcie swojej pierwszej kadencji w latach 2012-2017 pozbył się kilkudziesięciu generałów z najwyższego dowództwa, robiąc miejsce dla wojskowych uznawanych za jego protegowanych. Mamy więc następującą sekwencję: w pierwszych pięciu latach swoich rządów Xi czyści dowództwo armii, umieszcza tam swoich ludzi, którzy w trakcie jego trzeciej kadencji sami padają ofiarami nowej czystki.
Zhang Youxia był postacią należącą do najbliższego kręgu współpracowników Xi Jinpinga. Ich ojcowie wspólnie działali w partii w jej początkach – powiązanie miało charakter nie tylko osobisty, ale też rodzinny, klanowy. Xi utrzymał Zhanga w Komitecie Centralnym, choć formalnie przekroczył on wiek, po którym wedle wewnętrznych, partyjnych reguł powinien odejść na emeryturę.
Czemu Xi Jinping zdecydował się na kolejną czystkę?
Z tego, co możemy wnioskować z dostępnych informacji, wszystko zaczęło się od postępowań antykorupcyjnych, które ruszyły kilka lat temu. Od początku lat 90. do czasów obecnych chiński budżet wojskowy wzrósł według różnych szacunków od kilkunastu miliardów dolarów rocznie do około 250 miliardów dolarów. To są olbrzymie fundusze do defraudacji.
Wraz ze wzrostem budżetu faktycznie rosła korupcja, przybierająca dwie formy. Po pierwsze klasycznego robienia interesów na przetargach wojskowych, czyli brania łapówek za kontrakty dla wojska. Po drugie kupowania sobie awansów: oficerowie płacili przełożonym za rekomendowanie ich do wyższych stanowisk. Oba były zresztą ze sobą powiązane: oficerowie najpierw defraudowali fundusze, by opłacić się przełożonym, a następnie na wyższym stanowisku korzystali z korupcyjnych mechanizmów. Na początku swoich rządów Xi ruszył do walki z tym procederem, otwarcie pisały o nim państwowe media. Jak można przypuszczać, teraz okazało się, że odtworzyło go kolejne pokolenie dowództwa – tym razem już wskazane przez Xi Jinpinga.
Pojawiły się też zarzuty wobec Zhanga, że budował frakcję w armii i podważał rolę Xi. Takie zachowania byłyby nie do zaakceptowania dla każdego przywódcy partii – bo fundamentem chińskiego systemu jest to, że to armia jest podporządkowana partii i jej szefowi.
Spotkałem się też z opinią, że Xi wzmógł antykorupcyjną kampanię, obserwując to, co dzieje się w Ukrainie – innymi słowy Chińczycy uznali, że Rosjanie nie mogą wygrać tej wojny między innymi przez to, jak skorumpowane jest ich wojsko, że pieniądze, które miały iść np. na wspieranie grup prorosyjskich w Ukrainie, po prostu rozkradziono. Faktycznie mogło tak być?
Jak najbardziej. Wojna w Ukrainie jest uważnie obserwowana z Pekinu i elity KPCh wyciągają wnioski. Na pewno zauważono to, o czym pan mówi: że między innymi za sprawą korupcji „operacja specjalna”, która miała trwać trzy dni, trwa już czwarty rok.
Elitom chińskim do myślenia dał jeszcze jeden epizod tej wojny, u nas słabiej pamiętany: bunt Prigożyna. W pewnym momencie jego wagnerowcy ruszyli na Moskwę i przez chwilę zastanawialiśmy się, czy w Rosji nie dojdzie do puczu.
Xi faktycznie mógł się obawiać podobnego scenariusza ze strony Zhanga albo innych wojskowych? Armia jest jedną z niewielu instytucji, która mogłaby postawić opór jego polityce?
Armia zawsze odgrywała istotną polityczną rolę w ChRL, zwłaszcza w czasach Mao. W 1989 roku to armia krwawo stłumiła protesty studenckie w Pekinie, ale też w innych miastach, jak Chengdu, ratując władze partii. Od tego czasu uważa się, że polityczne wpływy armii słabną, ale wojsko i jego elity pozostają silnie splecione z partią i jej elitami. 20 proc. członków Komitetu Centralnego partii to wojskowi. Dwóch z dwudziestu kilku członków Biura Politycznego KC także. Więc żaden sekretarz generalny partii nie może nie liczyć się z wojskiem.
Dobrze pokazuje to następujący przykład: w czasie pierwszych lat rządów Xi doszło do protestu byłych wojskowych przeciw zbyt niskim emeryturom. Kilkanaście tysięcy osób zebrało się w Pekinie, byli świetnie zorganizowani, wiadomo było, kto ma jaką rangę i kto dowodzi. To bardzo przestraszyło Xi. W odpowiedzi utworzył ministerstwo ds. weteranów, zajmujące się materialnymi potrzebami wojskowych emerytów.
W ciągu pierwszych pięciu lat swoich rządów Xi udało się całkowicie zmarginalizować w partii wpływy protegowanych Jiang Zemina, sekretarza generalnego z lat 90. Kolejne pięć lat zajęło mu zmarginalizowanie protegowanych Hu Jintao, jego bezpośredniego poprzednika. Na początku trzeciej kadencji Xi armia pozostawała jedynym zwartym środowiskiem, które ewentualnie mogło stanowić dla niego zagrożenie.
Czyszcząc armię, Xi usuwa ostatnie przeszkody na drodze do czwartej kadencji i praktycznie dożywotnich rządów?
On moim zdaniem już zapewnił sobie dożywotnie rządy. Wcześniej mógł bez żadnego buntu ze strony armii wymieniać najwyższych generałów. Pytanie więc, co chce osiągnąć obecną czystką.
Jeśli faktycznie chodziłoby o walkę z korupcją, to dziwne jest to, że za zmianami personalnymi nie idą systemowe, usuwające mechanizmy sprzyjające korupcji. „Wall Street Journal” poinformował, że generał Zhang miał być oskarżony o sprzedawanie chińskich sekretów nuklearnych Amerykanom. Tylko to może być wrzutka informacyjna – Xi trzyma państwo i kraj żelazną ręką, ale nie jest popularny nawet w partii, więc usuwając ważnego generała mógł uznać, że trzeba go przedstawić w jak najczarniejszym świetle. Nie tylko jako kogoś, kto podważa władzę przewodniczącego, ale też jako zdrajcę Chin.
Te wszystkie czystki nie osłabiają armii? I czy usuwają perspektywę ewentualnego ataku na Tajwan?
Xi Jinping bardzo uważnie studiuje historię Związku Radzieckiego i na pewno zdaje sobie sprawę z ceny, jaką ZSRR zapłacił w trakcie wojny z III Rzeszą za czystki w Armii Czerwonej zorganizowane przez Stalina w drugiej połowie lat 30. Można więc sądzić, że przynajmniej na razie nie będzie ryzykował rozpoczynania dużego wojskowego konfliktu. Krótkookresowo czystki zdejmują trochę ciśnienie z Tajwanu.
Pytanie, jak to będzie wyglądało w dłuższej perspektywie. W poprzedniej dekadzie pojawiło się nowe, bardzo nacjonalistyczne pokolenie chińskich dyplomatów. Nazywano ich „wilczymi wojownikami”, co odzwierciedla wyjątkowo agresywny ton chińskiej dyplomacji. Podobnie może być z nowym pokoleniem generałów.
Pokolenie Zhanga pamiętało rewolucję kulturalną i okres, gdy Chiny były po prostu biednym państwem. Pokolenie, które teraz obejmie dowództwo, zaczynało karierę wojskową na przełomie lat 80. i 90. Ich formacyjnym doświadczeniem była wielka modernizacja armii, gdy z roku na rok dostawali coraz więcej pieniędzy i coraz nowszy sprzęt. To może tworzyć bardzo nacjonalistyczne postawy, bo agresywny nacjonalizm często pojawia się w społeczeństwach, które nagle odnoszą wielki sukces.
Ale decyzję o ataku na Tajwan i tak ostatecznie podejmie Xi?
Tak, ale sam Xi nie ma doświadczenia wojskowego i musi w tej kwestii polegać na radach generałów. Bardzo istotną rolę odegra to, z kim konkretnie Xi będzie rozmawiać na temat opcji militarnej w Tajwanie.
Młodzi generałowie będą mieli odwagę powiedzieć mu: „nie, inwazja na Tajwan to fatalny pomysł”?
To w ogóle jest problem systemowy w Chinach, nie dotyczy tylko sił zbrojnych. Władza Xi Jinpinga skutkuje inercją polityczną i administracyjną osób, które powinny podejmować samodzielne decyzje, a czasem mówić niewygodną prawdę zwierzchnikowi. Bardzo boleśnie pokazała to chińska reakcja na wybuch pandemii Covid-19. Przez długi czas władze lokalne nic nie robiły, by powstrzymać wirusa, czekając biernie na polecenia z centrali – co zgubiło Chiny, a poniekąd też cały świat. Wyobraźmy sobie teraz, że jesteśmy młodym jak na stanowisko chińskim generałem, zdajemy sobie sprawę, że dwóch naszych poprzedników z rzędu ma poważne sprawy korupcyjne i to mimo tego, że byli blisko Xi Jinpinga – to na pewno nastawia bardzo ostrożnie wobec zwierzchników. Zwłaszcza że w Chinach logika jest taka, że karze się cały klan, w więzieniu lądują całe rodziny.
Jak wyglądają kompetencje nowego pokolenia dowódców wojskowych? Zhang miał doświadczenie bojowe, walczył w wojnie z Wietnamem w 1979 roku, młodsi generałowie nie mają chyba takiego doświadczenia?
Trudno powiedzieć, na ile doświadczenie wojny sprzed ponad 40 lat, prowadzonej na innym sprzęcie i w ramach odmiennej doktryny wojennej, jest dziś jakimś wielkim zasobem – zwłaszcza gdy wojna będzie toczyć się nie na granicach Wietnamu, tylko albo w Cieśninie Tajwańskiej, albo z Amerykanami na Pacyfiku, ewentualnie z Indiami wysoko w Himalajach.
Operacja w Wenezueli pokazała Chińczykom, jak wiele ich dzieli od sprawności amerykańskiej armii?
Pekin od dawna obserwował uważnie działania amerykańskich sił zbrojnych. Sukces Amerykanów w pierwszej wojnie w zatoce, to, jak szybko udało się im wyprzeć wojska Saddama Husseina z Kuwejtu, uświadomił chińskiej elicie, jak bardzo zacofana jest ich armia i że wymaga zdecydowanej reformy. Pojmanie Maduro przez Amerykanów też na pewno dało do myślenia Xi – np. na temat tego, jak istotny jest problem koordynacji działania różnego rodzaju wojsk.
Tymczasem wybrana w 2022 roku Centralna Komisja Wojskowa – której, jak rozmawialiśmy, większość członków usunięto – była polem ciągłego konfliktu między grupą Zhanga Youxia, związaną z wojskami lądowymi i wywodzącą się z Chin zachodnich i środkowych, a grupą związaną z marynarką, wywodzącą się z Chin wschodnich. One walczyły o polityczne wpływy, o nominacje, ale też o podział budżetu MON – który ciągle rośnie, ale w wolniejszym tempie niż kiedyś. Być może Xi uznał, że potrzebuje komisji złożonej z ludzi, którzy potrafią ze sobą współpracować, a nie zajmują się ciągłymi walkami frakcyjnymi.
Czy patrząc na czystki Xi, chińska elita nie ma skojarzeń z ekscesami rewolucji kulturalnej? Cały system stworzony po śmierci Mao Zedonga miał przecież zapobiegać powtórce podobnego wydarzenia.
Jest istotna różnica między tym, co robi teraz Xi a rewolucją kulturalną. Rewolucja kulturalna była najpierw okresem chaosu, a potem politycznego radykalizmu, przybierającego postać niemalże religijnego ferworu. Tymczasem czystki Xi dokonują się w atmosferze ogólnego spokoju, przeprowadzane są w niemalże „technokratyczny” sposób.
Natomiast w trakcie rewolucji kulturalnej miało miejsce jedno zdarzenie, które kojarzy mi się z tym, co stało się z Zhang Youxia. W jej trakcie oficjalnym następcą Mao został wyznaczony wojskowy, generał Lin Biao – wpisano to nawet do statutu partii. Aż nagle w 1971 roku w tajemniczych okolicznościach Lin Biao, lecąc z rodziną do Związku Radzieckiego, rozbija się samolotem na terytorium Mongolii. Propaganda nagle zaczyna przedstawiać go jako wroga Mao i zdrajcę Chin. Gdy czyta się wspomnienia bliskich władzy chińskich emigrantów, to oni często piszą, że w tym momencie stracili wiarę w Mao – bo jak to możliwe, że człowiek przedstawiany w propagandzie jako niemal półbóg mógł się tak pomylić, wyznaczając następcę?
Być może podobny mechanizm pojawi się w przypadku dekapitacji Zhanga – bo, jak mówiłem, on jeszcze na początku roku wydawał się najbliższym Xi wojskowym, kimś, kto przetrwał wszystkie czystki.
Czystki mogą w końcu wywołać reakcję partii, zdolną zagrozić pozycji Xi?
Nie sądzę. Historyczne doświadczenie pokazuje, że im dłużej pierwszy sekretarz rządzi partią, tym potężniejszy się staje – nawet jeśli nie jest w niej szczególnie popularny. Analitycy spierają się, czy czystki w armii są dowodem słabości, czy siły Xi Jinpinga. Ja skłaniam się do tej drugiej opcji. Choć pokazują też paranoję Xi i jego tendencję do szukania wrogów wewnątrz.
Nie przekonują pana pojawiające się co jakiś czas teorie, że w Chinach przygotowywany jest spisek przeciw Xi, mogący pozbawić go władzy?
Takie teorie pojawiają się od bardzo dawna. Jeszcze zanim Xi został sekretarzem generalnym, krążyły informacje, że aparat bezpieczeństwa ma zablokować tę nominację. Podobne teorie często powstają w kręgu emigracji chińskiej, niekoniecznie mającej najlepsze rozeznanie w tym, co dzieje się w kraju. Choć z tych kręgów wyszły też pierwsze informacje o możliwym usunięciu Zhanga i te plotki się akurat potwierdziły. W każdym razie trudno wskazać osobę lub środowisko, które by dziś mogły realnie zagrozić Xi.
**
Dr Adrian Brona – ekspert ds. polityki chińskiej, pracownik Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ, autor substacka Korytarze Pekinu





























Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.