Świat

Radynski: Nie pozwolimy zamknąć Centrum Kultury Wizualnej w Kijowie

Kilka dni temu władze Akademii Kijowsko-Mohylańskiej zamknęły działające na uczelni Centrum Kultury Wizualnej. Rozmowa Pawła Pieniążka z Oleksjiem Radynskim z CKW i ukraińskiej KP.

Paweł Pieniążek: 23 lutego 2012 została zawieszona działalność Centrum Kultury Wizualnej, działającego na ternie Akademii Kijowsko-Mohylańskiej. Dlaczego? 

 

Oleksij Radynski*: Tego dnia odbyło się posiedzenie rady naukowej Akademii Kijowsko-Mohylańskiej. Podczas posiedzenia pojawiła się informacja, że będzie rozpatrywana kwestia zawieszenia działalności naszego Centrum. Dyrektor CKW, Wasyl Czerepanyn, właśnie prowadził wykład, kazano mu go przerwać i przyjść na posiedzenie. Rada podjęła decyzję o zawieszeniu działalności centrum „w związku z jego niezgodnością ze statusem naukowym uczelni” i rekomendowała „pracownikom Centrum złożenie propozycji co do reorganizacji Centrum”. W rzeczywistości jest to reakcja na nasze prośby, by otworzyć zorganizowaną przez nas wystawę, którą kilka dni temu zamknął rektor uczelni.


Co to za wystawa? 

 

Jej tematem jest społeczny wymiar cielesności. Przedstawiliśmy prace siedemnastu ukraińskich artystów reprezentujących nurt sztuki krytycznej, którzy badają cielesne wymiary takich zjawisk społecznych, jak bieda, eksploatacja, atomizacja społeczna, konsumpcjonizm, panika moralna, pornografia, kryzys mieszkaniowy etc.


Co tak oburzyło rektora Serhija Kwita, że trzy dni po otwarciu wystawy postanowił ją zamknąć? 

 

Jak powiedział w wywiadzie telewizyjnym: „Wszedłem do galerii i zobaczyłem obrazy nagich kobiecych oraz męskich ciał, w tym genitalia”. Później dopowiedział, że uważa pornografię za temat zbyt dyskusyjny, by podejmować go na uniwersytecie. Nie trzeba chyba dodawać, że żadna z przedstawionych prac nie zawierała elementów pornograficznych – niektóre z nich natomiast krytycznie dekonstruują to zjawisko. Trudno pominąć ten temat, pornografia jest jednym z kluczowych wątków współczesnej kultury wizualnej. Jako recenzent prac naukowych w Akademii Kijowsko-Mohylańskiej co roku czytam przynajmniej kilka prac studenckich poświęconych pornografii.

 

Jak swoją decyzję argumentował rektor? 

 

„To nie wystawa, tylko gówno”.

 

Mimo tego po zamknięciu wystawa kilka razy była otwierana na kilka godzin, żeby pokazać ją dziennikarzom. 

 

Zorganizowaliśmy pokazy prasowe, wystawę mogli zobaczyć wszyscy – studenci, dziennikarze. Oczywiście, przyszło na nią dużo więcej osób niż normalnie. Z tego co wiem, żaden z widzów nie zgłosił żadnych zastrzeżeń podobnych do tych, jakie usłyszeliśmy od rektora.

 

Czy były jakieś próby załagodzenia konfliktu między wami a władzami uczelni? 

 

Dwa dni przed posiedzeniem rady naukowej odbyło się spotkanie z rektorem zorganizowane przez Wasyla Czerepanyna i przedstawicielami opinii publicznej, którzy mieli go przekonać do otworzenia wystawy. Podczas spotkania rektor obiecał „normalizować” stosunki z CKW, jednak tuż po jego zakończeniu postanowił zawiesić naszą działalność. 

 

Dlaczego podjął taką decyzję? 

 

Wykorzystał pretekst. Rektor Serhij Kwit ma poglądy – delikatnie mówiąc – nacjonalistyczne. Jest badaczem i popularyzatorem twórczości ukraińskiego faszysty Dmytra Doncowa. Dzięki jego przyjaźni z przedstawicielami radykalnie nacjonalistycznej partii Swoboda tej partii udało się zorganizować w Akademii wystawę historyczną z wyraźnie antysemickim wydźwiękiem. Niedawno stwierdził, że wcale nie czuje się pokrzywdzony, gdy jego samego nazywają faszystą.

 

Można ot tak zamknąć dowolną instytucję na uniwersytecie? 

 

Gdy masz w ręku radę naukową, która poprze każdą twoją decyzję, to tak. Szkolnictwo wyższe na Ukrainie jest bardzo zależne od władzy państwowej, a wspólnota akademicka – od władzy uczelni.

 

Władze po raz pierwszy zawiesiły waszą działalność? 

 

Próbowano zrobić to już kilkukrotnie, ale rektor nie mógł na to się odważyć – jesteśmy najbardziej aktywną jednostką w Akademii, widoczną i rozpoznawalną poza uczelnią, w tym w mediach mainstreamowych.

 

Co CKW wnosi w życie uczelni? 

 

Przede wszystkim możliwość debaty. Wielu ludzi mówi, że w razie zamknięcia CKW, życie intelektualne Akademii ostatecznie zostanie uśpione.
Ważnym elementem naszej tożsamości jest miejsce na uniwersytecie, w którym działamy – przez kilkanaście lat mieściła się tu siedziba Centrum Sztuki Współczesnej. Tamto centrum przyczyniło się do powstania fali ukraińskiej sztuki krytycznej, która narodziła się w czasach pomarańczowej rewolucji. Kiedy administracja uczelni postanowiła pozbyć się CSW, bo czasem pokazywali zbyt niewygodną sztukę, postanowiliśmy utrzymać markę tej instytucji i robiliśmy to od października 2008 roku. Nigdy nie tworzyliśmy projektów ściśle artystycznych – każde z naszych działań to próba łączenia sztuki i polityki, nauki i sztuki, nauki i polityki. 

 

Uczelnia finansuje wasze działania? 

 

Kiedy chcieliśmy założyć Centrum, usłyszeliśmy, że możemy to zrobić pod warunkiem, że nie będzie to nic kosztować uczelnię, poza mediami i sprzątaniem. Uczelnia po prostu nie ma pieniędzy. Działamy na zasadzie wolontariatu.

 

Co dalej? Planujecie odwołać się od tej decyzji? 

 

Uważamy tę decyzję za niezgodną z prawem, bo została uchwalona ze złamaniem procedury. W harmonogramie posiedzenia rady naukowej nie było sprawy Centrum, żeby ją rozpatrywać, powinna znaleźć się w programie przynajmniej kilka dni wcześniej.
Na poniedziałek planujemy akcje protestu. W przyszłym tygodniu mamy prezentację kolejnego numeru ukraińskiej edycji „Krytyki Politycznej”. Nie mamy dostępu do sali w Centrum, więc premierę numeru przeprowadzimy na ulicy, pod pomnikiem Skoworody – to symboliczne miejsce protestu studenckiego. W żadnym razie nie wycofamy się z Akademii. 


*Oleksij Radynski – kulturoznawca, redaktor ukraińskiej edycji „Krytyki Politycznej”, aktywista CKW.

 

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Bio

Paweł Pieniążek

| Dziennikarz, reporter
Relacjonował ukraińską rewolucję, wojnę na Donbasie, kryzys uchodźczy i walkę irackich Kurdów z tzw. Państwem Islamskim. Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Autor książek „Pozdrowienia z Noworosji” (2015), „Wojna, która nas zmieniła” (2017) i „Po kalifacie. Nowa wojna w Syrii” (2019). Dwukrotnie nominowany do nagrody MediaTory, a także do Nagrody im. Beaty Pawlak i Nagrody „Ambasador Nowej Europy”. Stypendysta Poynter Fellowship in Journalism na Yale University.