Idee nie działają.
Same.
Ktoś musi stanąć za ideą.
Człowiek. Jeden lub wielu.

Idee pomagają wymyślić świat na nowo, kiedy trzeba to zrobić.
Ułatwiają zrozumienie, podtrzymują nadzieję, uwalniają od lęku.
Idee nie są odważne. Nie mają wyobraźni. Nie mają kolorów.
To człowiek, który stanął po stronie idei – jest bohaterem.

Zobaczył i pokazuje innym to, co niewidoczne.
Uwierzył, że utopia wypowiedziana dziś,
jutro może stać się barwną rzeczywistością.

Idee rodzą się z krytyki.
Powstają z myślenia.
A kiedy budzi się rozum, kończy się marazm.
Krytyczne myślenie napędza do działania.

Idee to słowa.
Które mają wartość i moc.
Nie chcemy ich tylko tworzyć ani bronić.
Zamierzamy je urzeczywistnić.

Dla Polski otwartej, zielonej i solidarnej.
Tworzonej wspólnie z wami.
Słowem i działaniem.

Przepisujemy idee na rzeczywistość.
Krytyka Polityczna

Świat

Amerykańscy antykomuniści odkryli: 70% millenialsów woli socjalizm

Krytycy lamentują nad „historyczną amnezją”, ale progresywni komentatorzy rozumieją, że dla młodych ludzi socjalizm oznacza po prostu silne państwo dobrobytu: dostęp do usług medycznych, edukacji i mieszkań − pisze Julia Conley.

Opublikowany nieco ponad tydzień temu sondaż opinii publicznej wykazuje, że 70 procent amerykańskich milenialsów – osób w wieku od 23 do 38 lat – jest gotowych poprzeć w wyborach prezydenckich socjalistę lub socjalistkę. Progresywnie nastawieni komentatorzy widzą w tym rezultat kilku dziesięcioleci neoliberalnego kapitalizmu i dominacji wielkich koncernów w porządku politycznym.


Nieco młodsi respondenci, w wieku od 16 do 22 lat, wyrażają podobne preferencje: niemal dwie trzecie osób z „pokolenia Z” również poparłoby socjalistów.

Sondaż przeprowadzono na platformie YouGov, a sfinansowała go amerykańska Fundacja Pamięci Ofiar Komunizmu (VOC), która postanowiła zapytać 2,1 tys. osób, co sądzą na temat kapitalizmu, amerykańskiego systemu gospodarczego, socjalizmu i nierówności w USA.

Połowa milenialsów i 51 procent respondentów z „pokolenia Z” ma negatywne zdanie o kapitalizmie, a „socjalizm” cieszy się w tych dwóch grupach znacznie lepszą opinią niż wśród pokoleń urodzonych przed 1980 rokiem.

Pięć miesięcy temu w podobnym sondażu Instytutu Gallupa 43 procent Amerykanów opowiedziało się za jakąś formą socjalizmu.

Progresywni komentatorzy w mediach społecznościowych nie są zaskoczeni tak silną pokoleniową rozbieżnością zdań na temat dwóch konkurencyjnych modeli gospodarki. Widzą w niej efekt kilku dziesięcioleci kapitalizmu państwowego.

Miliony milenialsów wchodziły właśnie w dorosłość, kiedy ryzykowne kredyty hipoteczne udzielane na masową skalę przez banki z Wall Street wywołały krach finansowy z 2008 roku, a w konsekwencji doprowadziły do tzw. wielkiej recesji. Około 15 milionów osób w wieku od 25 do 34 lat ma dziś do spłacenia kredyty studenckie na łączną sumę 497 miliardów dolarów.

Początek dorosłego życia milenialsów i pokolenia Z przypada także na okres, gdy 53 procent Amerykanów spłaca długi medyczne i ma trudności z opłacaniem rachunków za leczenie – są wśród nich osoby, które wykupiły ubezpieczenie medyczne w prywatnych towarzystwach.

Biorąc pod uwagę, jakie szkody kapitalizm poczynił w życiu milionów amerykańskich rodzin, pisze Oliver Willis z liberalnego portalu Shareblue, „dziwię się, że poparcie dla socjalizmu nie jest jeszcze wyższe”.

Dyrektorka wykonawcza fundacji VOC Marion Smith przyczyn takiego rozkładu opinii upatruje w „historycznej amnezji” młodych ludzi, którzy jej zdaniem nie wynieśli ze szkół wystarczającej wiedzy o upadłych autorytarnych krajach „socjalistycznych” XX wieku w Europie.

„Musimy ze zdwojonym wysiłkiem edukować amerykańską młodzież o historii reżimów komunistycznych i o współczesnej groźbie powrotu socjalizmu” – napisała Smith w oświadczeniu, dodając na Twitterze, że 66 procent respondentów nie kojarzy socjalizmu „z własnością publiczną ani krwawą historią państw komunistycznych”.

„Winna historyczna amnezja, naprawdę? — komentuje na Twitterze pisarz Stephen Wetta. – A nie obecny stan kapitalizmu?”

Strajk klimatyczny zainicjowany przez szesnastoletnią Szwedkę Gretę Thunberg również bierze na celownik nieznający umiaru kapitalizm i powszechne wśród rządzących dążenie do wzrostu gospodarczego za wszelką cenę jako czynniki, które potęgują kryzys klimatyczny.

Jako demokratyczni socjaliści identyfikują się kandydujący na prezydenta Bernie Sanders i lewicowa kongresmenka Alexandria Ocasio-Cortez. Oboje zyskują popularność wśród młodych wyborców i przedkładają państwowe programy, które posłużą ogółowi społeczeństwa – jak „Medicare for All”, powszechną służbę zdrowia – nad ochronę zysków prywatnych przedsiębiorstw, także z branży ubezpieczeń zdrowotnych.

Sanders często powołuje się na systemy gospodarcze w Szwecji i Danii, których obywatele płacą wyższe podatki niż Amerykanie, a w zamian korzystają z powszechnej opieki medycznej i innych usług publicznych.

„Moim zdaniem [wyniki sondażu] nie świadczą o tym, że ludzie chcą komunizmu, ale o tym, że chcą dostępu do usług medycznych, edukacji i mieszkań” – pisze naukowiec i przedsiębiorca z branży biotechnologicznej Ryan Bethencourt.

Chociaż przedstawiciele dwóch najstarszych pokoleń objętych sondażem – tzw. baby boomers i silent generation – wyrażali najmniej pochlebne zdanie o socjalizmie, to właśnie starsi Amerykanie otrzymują najwięcej świadczeń z państwowych, finansowanych z publicznych pieniędzy programów, takich jak Medicare i Social Security.

Starsi respondenci sondażu fundacji VOC również najczęściej przychylali się do opinii, że system gospodarczy USA działa na ich korzyść.

**
Julia Conley pisze dla portalu Common Dreams.

Artykuł opublikowany w portalu commondreams.org na licencji Creative Commons – Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0.

Jedliński: Jak pokonaliśmy wojnę

czytaj także

Ameryka knebluje kobiety

czytaj także

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.